Skip to main content

Budowanie relacji w salonie

Praca to miejsce, w którym spędzamy większość naszego dnia, dlatego tak ważne jest budowanie relacji. Jest to czas, który powinien być okraszony samymi pozytywnymi emocjami, ale wpływa na to wiele czynników. Nie jest tajemnicą, że relacje między współpracownikami są niezwykle ważne w salonie. Zarówno z koleżankami z pracy, jak i z pracodawcą, nikt nie chciałby się źle czuć, dlatego bardzo ważne jest dbanie o relacje od samego początku.

Koleżanki

W każdej społeczności relacje tworzą się naturalnie z dnia na dzień, czasami potrzeba czasu na nawiązanie kontaktu, a innym razem od samego początku czujemy się ze sobą dobrze. Pracujemy obok siebie, spędzamy wspólnie czas, wymieniamy się doświadczeniami, to wszystko pozwala nam na tworzenie nowych znajomości, często na lata. Jako że każdy ma swoje lepsze i gorsze strony, cenię sobie wzajemną pomoc. „Nie wiesz jak namalować kwiatka? Ja Ci pokażę, a Ty mi pokażesz jak podłożyć formę pod kwadrat.” – taka wymiana doświadczeń jest niezwykle ważna, ponieważ wyrównujemy w ten sposób poziom pracowników. Styliści w jednym salonie powinni prezentować podobny poziom, aby nie było dyskryminacji z powodu umiejętności. Kolejną kwestią jest atmosfera w pracy, która w oczach klientów zawsze powinna być pozytywna. Każde relacje wpływają na pracowników i na klientki, dlatego nawet w czasie wystąpienia konfliktowych sytuacji starajmy się ich nie okazywać przy gościach.

Pracownik – pracodawca

Z doświadczenia wiem, że tego typu relacje są bardzo ważne, jednak z punktu widzenia pracodawcy są nieco trudniejsze z racji pozycji. Latami pracowałam, aby mieć fajne kontakty ze swoimi pracownikami i aktualnie mogę się pochwalić wspaniałym teamem, który murem za sobą stoi. Dziewczyny oprócz tego, że są niezwykle zdolnymi stylistkami, na co dzień są fajnymi kompanami do rozmów i lubią spędzać wspólnie czas. Na pewno popełniłam po drodze wiele błędów, jednak każdy pracownik nauczył mnie czegoś nowego i wzbogacił w doświadczenie. Ciężko powiedzieć, czy jest na to jakaś złota recepta.

Sposób w jaki buduję relacje ze swoimi współpracownikami jest dla mnie dość naturalny. Posiadam wiele cech charakteru, które ułatwiają nawiązywanie kontaktu, wiele kwestii rozwiązuje się sama bez żadnych problemów. W salonie panują bardzo koleżeńskie relacje, staram się nie wykorzystywać swojej pozycji, spotykamy się i spędzamy wspólnie czas w rożnej formie również poza pracą. Myślę, że jest to ważna kwestia, chociażby po to, by się lepiej poznać i swobodniej czuć się w pracy. Na pewne rzeczy nie ma czasu w pracy.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób nie pochwala takiego układu i uzna za zbytnie spoufalanie się z pracownikami, jednak każdy dokonuje swojego wyboru. Spotkania integracyjne i dbanie o relacje to stałe punkty programu naszej ekipy. Dziewczyny wiedzą, że z każdym problemem mogą do mnie przyjść i porozmawiać. Mamy na tyle otwarte i luźne relacje, że nawet najtrudniejsze rozmowy potrafimy przeprowadzić. Oprócz atmosfery, jaka panuje w salonie, niezwykle ważny jest poziom usług jaki reprezentujemy, to on głównie przyciąga do nas klientów. Jak mamy pozytywne nastawienie to częściej osiągamy sukces, co za tym idzie mamy lepsze samopoczucie.

Na wysoki poziom usług trzeba samemu zapracować. Należy zapewnić pracownikom stały dostęp do szkoleń i regularnie podwyższać ich kwalifikacje. W moim przypadku mam to szczęście, że sama jestem instruktorem stylizacji paznokci, więc moje stylistki biorą udział głównie w moich szkoleniach. Zdarza się również, że opłacam pracownikom szkolenia u innych instruktorów, żeby stali się bardziej wszechstronni. Każdy instruktor ma inny sposób prowadzenia szkoleń. Może trudno w to wierzyć, ale jestem dumna, że moje dziewczyny w jakimś zakresie przewyższają mnie swoimi umiejętnościami.

Wynagrodzenie

Nie samą miłą atmosferą i umiejętnościami człowiek żyje. Kwestia pensji stylistki paznokci jest równie istotna. Każdy pracodawca ma swój system wynagradzania pracowników, wiec nie ma tutaj absolutnie stałej i sprawdzonej reguły. Są trzy możliwości: stała pensja, pensja na tzw. procent oraz stała pensja plus procent. Osobiście w większości przypadków daję pracownikom wybór i nie narzucam sposobu rozliczania. Mam jedynie stałe ustalenia dotyczące kwot, bo chcę, aby każdy był jednolicie traktowany, nie ma lepszych i gorszych. Jeśli pracujemy na tym samym poziomie, zarabiamy tyle samo. Jakiekolwiek różnice rodziłyby pewne napięcia w salonie. Jeśli jednak takie się pojawiają, staram się wyjaśniać to od razu, bo czekanie wzmaga tylko napięcie i możliwość powstania konfliktu.

W naszym zawodzie najczęściej pracują kobiety i fajnie jest pracować w kobiecym gronie, jednak ma to również swoje minusy. Kobiety nie maja łatwego temperamentu i w momencie zwiększonego napięcia dochodzi do wybuchu tzw. bomby atomowej, co zawsze kończy się wymianą zdań, których później możemy żałować. Nauczmy się więc szczerze o wszystkim rozmawiać, bo dobre relacje to skarb. W pracy spędzamy większość dnia i lepiej jest spędzić ten czas z uśmiechem na ustach niż za karę. Powodzenia!

Szkolenia online

Jesień sprzyja nadrobieniu zaległości szkoleniowych. Po pracowitym sezonie letnim należy się czas na własny rozwój!

W ostatnim czasie szkolenia online mnożyły się w zastraszającym tempie, jednak przy ogromie dostępnych możliwości ciężko się zdecydować jaką opcję najlepiej wybrać. Szukając szkolenia dla siebie mocno selekcjonuję oferty pod kątem konkretnych czynników. Jako osoba prowadząca szkolenia wiem, jakie niuanse są ważne i w poniższym artykule na nie właśnie zwrócę szczególną uwagę.

Dla kogo szkolenia stylizacji paznokci w trybie online będę dobre, a kto z nich w pełni nie skorzysta?
Osoby początkujące mogą uczestniczyć w szkoleniach online – ale nie we wszystkich. Najlepiej bowiem gdy uczestnik tego typu szkolenia ma przynajmniej podstawowe przygotowanie techniczne. Dla osób, które dopiero zaczynają przygodę ze stylizacją paznokci szkolenia techniczne, podczas których uczy się na przykład pracy z frezarką, nie są dobrym pomysłem. Niejednokrotnie mam do czynienia z osobami, które gdzieś tam coś oglądały, nie do końca rozumiały, złapały złe nawyki, które ciężko potem wyplenić. Dużo mówi na przykład ocena stanu płytki paznokcia po usunięciu nabłonka. Czy jest równomiernie zmatowiona? Czy nie powstały wgłębienia sugerujące uszkodzenie pytki z którejś strony? U praworęcznych osób często lewa strona kuleje, a u leworęcznych odwrotnie. Dlaczego tak się dzieje? Osobie początkującej wydaje się, że nabłonka do usunięcia jest ogromna ilość, więc szoruje bez końca. I tu pojawia się problem, że nie ma przy kursancie instruktora, który w razie czego podpowie do jakiego momentu można sobie pozwolić na frezowanie. Osobom początkującym polecam natomiast szkolenia online z różnego rodzaju zdobień. W tym wypadku na spokojnie można dopracować techniki zdobienia i przygotować piękne wzorniki dla przyszłych klientek.

Osoby, które mają opanowane podstawy techniczne mają praktycznie nieograniczone możliwości i mogą szaleć dokształcając się online. Uważam, że jest to forma naprawdę warta uwagi chociażby dlatego, że nie ogranicza nas czasowo, daje dłuższy dostęp do materiałów szkoleniowych i możliwość spokojnego dopracowania wszystkich elementów stylizacji. Szkolenia online są dobre również dla osób, które potrzebują więcej czasu na przetrawienie i przyswojenie nowych informacji. Jeżeli jesteś jedną z nich, to szkolenie online odtwarzasz do woli, za każdym razem wychwytując coś dodatkowego.

Kolejną ważną kwestią jest dopasowanie formy kursu do sposobu w jaki lubisz się uczyć i do tego, co najbardziej motywuje do opanowania zagadnienia (np. deadline).

Jakie formy szkoleń online można spotkać:

  • szkolenia nagrane na platformę online – płacimy za szkolenie, dostajemy dostęp mailowo, logujemy się przez stronę i korzystamy w dowolnej chwili. To jest ogromny plus dla osób, którym ciężko podporządkować swój grafik pod konkretny termin, kursanci mogą szkolić się i ćwiczyć wtedy, kiedy mają czas. Minusem jest to, że często kupujemy kurs przy jakiś akcjach promocyjnych z myślą: „fajne, może się przydać” i tak czekamy do ostatniej chwili, aż skończy się okres dostępu do kursu. Szkolenie często dostępne jest przez miesiąc lub rok, co powoduje, że mamy poczucie strasznie dużej ilości czasu by z niego skorzystać. Tutaj jest ryzyko, że osoby, które mają problem z samodyscypliną, czekając do ostatniej chwili mogą nie wyciągnąć maksimum wiedzy z tego szkolenia. Druga sytuacja, podczas której nie w pełni korzysta się z materiału zawartego w szkoleniu, to gdy rozpoczynamy szkolenie zaciekawieni co oferuje i go nie kończymy. Dlatego w takiej sytuacji proponuję otworzyć swój kalendarz, zaplanować czas na przerobienie szkolenia i się go sztywno trzymać.
  • mastermind – forma, w której szkolenie trwa kilka/kilkanaście dni. Szkolenie jest podzielone na części tak, aby małymi partiami przyswajać informacje w komfortowy sposób. Zaczyna się od części na żywo, w czasie której zagadnienie jest tłumaczone, następnie jest zadanie do wykonania w ciągu najbliższych kilku dni. Rezultaty w formie zdjęć publikujemy na zamkniętej grupie i wtedy odbywa się kolejne spotkanie. Cykl może się powtarzać kilka razy, w zależności od długości kursu. Uwielbiam tę formę, ponieważ osoby, które biorą w nim udział czują „presję czasu” szkolenia online, mają możliwość skorzystania ze wsparcia grupy, bo zawsze im więcej osób tym więcej różnych spojrzeń na dany temat. Śledzenie postępów u innych kursantów motywuje do wykonania zadania w czasie. Dla mnie taka forma jest najskuteczniejsza, bo muszę czuć „deadline” i choćby różne rzeczy się działy łatwiej jest się zmotywować, by małymi partiami przyswajać materiał i brnąć do przodu. Nie jest to przytłaczający ogrom wiedzy rzucony od razu na głowę, tylko delikatne przejście od łatwiejszych po trudniejsze ćwiczenia. Ja taką formę rozszerzyłam jeszcze o dodatkowe profesjonalne nagrania do łatwiejszego odtwarzania po „live’ach”.
  • maratony edukacyjne, zazwyczaj ciut krótsze niż mastermind i bardziej intensywne. Dzień po dniu w formie „live” przyswaja się wiedzę. Często  rozpoczyna się szkolenie z dużą energią, jednak długość „live’u” 3-4h może być przytłaczająca, wymaga od uczestnika większej ilości ćwiczeń i zaangażowania. Dobrze, bo daje dużo informacji na raz, natomiast trzeba też dużo czasu poświęcić na efekty.
  • ogólnodostępne bezpłatne live’y – być może niewiele osób zdaje sobie sprawę do czego służą. Dla osoby prowadzącej ta forma szkolenia daje dużą możliwość zbudowania społeczności, dla której można tworzyć. Natomiast osoba, która trafia na  bezpłatną prezentację na żywo, może zobaczyć czy sposób w jaki szkoleniowiec prowadzi wykład do niej przemawia i czy ma odpowiedni poziom energetyczny. Na bezpłatnych live’ach otrzymuje się przeważnie tylko rąbek wiedzy na dany temat, gdyż nikt nie dzieli się całą swoją wiedzą bezpłatnie. Natomiast jeśli podobają nam się bezpłatne prezentacje bez obaw inwestujemy w płatne szkolenia danego specjalisty, podczas których zawsze otrzyma się więcej wiedzy i szybciej zrobi się postępy.

To, jaką formę szkolenia online wybierzesz zależy od Ciebie. Po pierwsze zadaj sobie pytanie: czy potrzebujesz tak zwanego bata nad sobą? Musisz mieć deadline i  jest to dobra forma motywacji?  Jeżeli tak – to prawdopodobnie mastermind będzie najlepszy. Jeśli jednak wolisz sama nad czymś pracować, kilkukrotnie odtwarzać, robisz skrupulatne notatki, to kursy z długotrwałym dostępem będą lepszym wyborem.

Dlaczego warto się szkolić?

Zastanawiałaś/eś się kiedyś dlaczego warto się szkolić? Czy to nie jest strata czasu i pieniędzy? Pomogę w odpowiedzi na te pytania.

1. WIEDZA

Pierwszym z ważnych powodów, dla którego warto się szkolić, jest zdobywanie wiedzy, której nie znajdziemy nigdzie indziej, ani w internecie, ani na facebook’u czy w książkach. Doświadczenie wykwalifikowanego szkoleniowca jest dla nas skarbnicą wyjątkowo wartościowej wiedzy. Szkolenie dostarcza nam informacji nie tylko teoretycznych, ale też praktycznych, daje możliwość korygowania błędów, odpowiadania na bieżące pytania, których zawsze jest bardzo dużo. Teoria podparta przykładami to gwarancja najbardziej efektywnej nauki. Nie da się ukryć, że żyjemy w czasach, w których wiedza to potęga. A wiecie, że wiedza też ulega przedawnieniu? Tak, tak to prawda, a zmiany są na porządku dziennym. Branża „paznokciowa” zmienia się i to w zawrotnym tempie. Pojawiają się nowinki, za którymi czasami trudno nadążyć, nowe techniki dają szersze możliwości. Jeżeli ktoś uważa, że wystarczy się wykształcić i później można wykonywać swój zawód aż do emerytury bez podnoszenia swoich kwalifikacji, to jest w błędzie. Człowiek uczy się całe życie i nie powinien popadać w rutynę. Specjaliści w swoich badaniach twierdzą, że wiedza zawodowa ulega przedawnieniu już w ciągu dwóch lat od jej zdobycia.

2. ZDOBYWANIE NOWYCH UMIEJĘTNOŚCI PRAKTYCZNYCH

Dobrze jest od czasu do czasu „odkurzyć” to, czego się kiedyś nauczyliśmy. Nauka idzie do przodu. Obecnie – porównując stan sprzed 10 lat – wiemy o wiele więcej na temat technik pracy i chemii produktów, a wiedza ta jest cały czas uaktualniania. Jeśli chcemy poszerzać zakres świadczonych usług, musimy się doszkalać, nie tylko z zakresu wiedzy teoretycznej, ale również praktycznej. Pamiętajmy, że ten kto się nie rozwija to się cofa, dlatego nie można stać w miejscu. Umiejętności i wiedza przydadzą nam się nie tylko jako źródło nowych możliwości, ale także dla siebie – jako element pracy nad sobą, niezbędny by się rozwijać.

3. WYMIANA DOŚWIADCZEŃ Z LUDŹMI Z BRANŻY

Na szkoleniach możemy poznać wiele osób, zarówno z dużym doświadczeniem w branży, jak też i początkujących czy hobbistycznie zajmujących się stylizacją paznokci. Od każdej z nich możemy czerpać wiedzę przydatną na każdym etapie naszego rozwoju. Przy okazji możemy nawiązać ciekawe kontakty. Ktoś mi kiedyś powiedział „przebywaj z ludźmi mądrzejszymi i bardziej doświadczonymi od siebie, jak chcesz osiągnąć sukces”. Podążaj za tymi, którzy są na szczycie! Poznawaj osoby z otoczenia, wymieniaj się doświadczeniem i słuchaj tego, co mają do powiedzenia. Mówi się, że powinno się uczyć na swoich błędach, ale możemy również uczyć się na błędach już popełnionych przez kogoś innego.

4. SILNA POZYCJA NA RYNKU

Inwestowanie w swój rozwój, poszerzanie wiedzy o kolejne umiejętności, zwiększanie swoich kompetencji jednocześnie podnosi naszą pozycję na rynku zarówno jako specjalisty, jak też pracownika. Korzyści płynące ze szkoleń mają zatem duży wpływ na funkcjonowanie firmy. Podniesienie kwalifikacji pracowników zwiększa konkurencyjność firmy na rynku. W dzisiejszych czasach jest to niezwykle ważne,  niełatwo być liderem, a wiecie, że my, podobnie jak pracownik, którego zatrudniamy,  jesteśmy wizytówką naszej firmy.

5. WZROST PEWNOŚCI SIEBIE I POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

Szkolenia pobudzają kreatywność, chęć poszukiwania nowych rozwiązań, powodują wzrost zaangażowania pracowników w rozwój firmy, świadczą o profesjonalizmie. Nowe umiejętności pozwalają spojrzeć na dotychczasową pracę w zupełnie inny sposób. Kiedy doszkalamy się, mamy więcej odwagi do podejmowania nowych wyzwań, realizacji nowych celów. Rozwijanie samego siebie i swoich pasji powinno być priorytetem. Rozwój osobisty wpływa na nasz umysł – jak uprawianie sportu na nasze ciało. Z upływem czasu, gdy dzięki umiejętnościom zdobytym na szkoleniach wzrasta nasze doświadczenie, zwiększa się również pewność siebie. Stajemy się bardziej otwarci na nowości.

6. WZROST JAKOŚCI WYKONYWANEJ USŁUGI

Branża „paznokciowa” cały czas idzie wielkimi krokami naprzód. Jeżeli nie chcesz, by Twoje usługi stały w miejscu, a nowo powstałe salony zabierały Ci Twoich klientów, dbaj by to, co oferujesz było z najwyższej półki. Nie pozostawaj w miejscu. Idąc z tzw. duchem czasu i podnosząc swoje kompetencje, podnosisz również jakość usług, co zaowocuje większym zainteresowaniem klientów, a w konsekwencji większym zyskiem dla firmy.

7. KONSEKWENCJE BRAKU SZKOLEŃ

Wiele osób myśli, że obecna praca jest stabilna i bezpieczna, więc po co się szkolić. Ale to jest błędne myślenie. Po pewnym czasie takie osoby popadają w rutynę i zaczynają się cofać. Gdy niespodziewanie tracą pracę, zamykają działalność z powodu braku klientów dopiero zaczynają się zastanawiać, co się stało i co teraz będą robić? Ich obecna praca to coś, co robili przez całe życie, nierzadko to jedyna praca, którą potrafią  wykonywać. Dlatego tak ważne jest to, by nie zamykać się wyłącznie w obrębie swoich codziennych, rutynowych czynności, a uczęszczać na różnego rodzaju warsztaty, szkolenia i kursy. Dzięki takim aktywnościom cały czas powiększamy swój zasób wiedzy, rozwijamy umiejętności i możemy osiągnąć coś więcej w przyszłości. Nie można bać się szkoleń. Każdy z nas ma braki wiedzy i nie jest to powód do wstydu.

8. CZY SZKOLENIE TO WYRZUCENIE PIENIĘDZY CZY INWESTYCJA

Niektórym może się wydawać, że kursy i szkolenia to strata pieniędzy, jednak w praktyce to tak naprawdę inwestycja. Niektóre osoby może przerażać fakt, że na początku musimy ponieść koszty, ale wierzcie mi, w przyszłości to nam się zwróci – wiem to z własnego doświadczenia. Oszczędzanie na szkoleniach w rzeczywistości nie jest żadną oszczędnością. Inicjatywa z naszej strony w kierunku rozwoju osobistego jest inwestycją w nas samych, której nikt nam nie odbierze.

9. ZACZYNA SIĘ OD ZABAWY

Wielu stylistów paznokci zaczynało tak samo, od malowania paznokci koleżankom i rodzinie. Tak było też ze mną. Zabawa, hobby, a później profesjonalne zajęcie. Każdy z nas staje na pewnym etapie swojego życia przed wyborem swojej ścieżki rozwoju. Wiele z nas już wie, że droga na szczyt bywa kręta i wyboista, ale ciężką pracą każdy może sięgnąć gwiazd.

Bez względu na to czy zaczynasz dopiero swoją przygodę ze stylizacją paznokci, czy jesteś stylistką z wieloletnim doświadczeniem, inwestycja w siebie jest bardzo ważna. Każde szkolenie to krok do perfekcji i doskonałości. Twój sukces jest w Twoich rękach!

Motywacja do pracy

Jeśli zatrudniasz pracowników z pewnością prędzej czy później spotkasz się z problemem wydajności pracy Twojej obsady. Jeśli nie wynika to z problemów osobistych ani stanu zdrowia, warto przyjrzeć się warunkom pracy, jakie zapewniamy. Najłatwiej motywować pracownika podwyżką, ale to nie zawsze jest wystarczające lub w ogóle skuteczne. Kwestia pieniędzy powinna być poruszona na samym końcu, bo co zrobić kiedy brakuje nam na to budżetu?

Jak mawiał mój tata „z niewolnika nie ma pracownika„, a człowiek większość swojego życia spędza w pracy i warto, żeby pracowało się nam wszystkim po prostu dobrze. Zatrudnienie w branży beauty to w dużej mierze partnerstwo i współpraca, a nie sztywno narzucone normy. Przedstawię Ci metody, które nie uszczuplą twojej kieszeni, a skutecznie zmotywują pracownika do pracy.

Obecność pracodawcy

To dość ważny aspekt. Są salony, w których pracodawca jest przez cały czas na miejscu wraz z pracownikami, w innym przypadku wymienia się zmianami albo przyjeżdża otworzyć i/lub zamknąć drzwi. Znam każdy z tych układów i w każdym przypadku najwięcej zależy od samego pracownika, czy jest osobą odpowiedzialną i stawi czoło wszystkim obowiązkom samodzielnie. Duże zaufanie do pracownika nie zawsze dobrze się sprawdza, a często podczas nieobecności przełożonego wydajność pracy spada. Pracownik wykorzystuje brak nadzoru i wyszukuje wiele czynników, które zwyczajnie odrywają go od pracy. Powierzanie pracownikowi zbyt wielu obowiązków, zamiast zmotywować spowoduje zniechęcenie, a niestety za zaniedbania odpowiada przede wszystkim pracodawca. Aby zapewnić odpowiednie wsparcie staraj się być jak najczęściej w salonie, bo nikt nie przypilnuje lepiej Twojego interesu niż Ty.

Kontakt z przełożonym

Dobra komunikacja jest kluczowym elementem dobrej współpracy. Otwartość i empatia bardzo nam pomaga w życiu społecznym, a tym bardziej w relacji z pracownikiem. Podwyżki nie daje się codziennie, a wsparcie na co dzień jest warte naprawdę wiele. Szczere pochwały, konstruktywne uwagi, miła atmosfera to nieodzowny element codziennej pracy w jednym salonie, który klientki naprawdę bacznie obserwują. Dobre relacje z pracownikami przekładają się na dobre samopoczucie klientek w naszym salonie.

Kariera

Myślę, że każdego motywuje osiąganie kolejnych etapów rozwoju. Wyznaczmy cele na samym początku współpracy. Zaplanujmy wspólnie drogę szkoleń, wyłapmy elementy nad którymi trzeba szczególnie popracować. Kolejne etapy zdobywania umiejętności czy podnoszenia poziomu umiejętności jakimi dysponuje pracownik, mogą wiązać się ze zmianą nazwy stanowiska, od najmniej do najbardziej doświadczonych, np. Junior Stylistka, Stylistka, Top Stylistka. Przechodzenie tych etapów możesz oprzeć o umiejętności, czas pracy, ilość szkoleń czy ilość klientek. Opcji jest wiele, a dla osób które lubią wyzwania to dobra motywacja.

Presja

Postaraj się nie wywierać presji, że wszystko od razu i zawsze ma być doskonale, bo tak się po prostu nie da. Jak wiesz, „tylko Ci, którzy nic nie robią, nie popełniają błędów”, a więc dopuść możliwość popełniania błędów i pozwól na wyciągnięcie z nich nauki, to umożliwi dalszy rozwój. Ani my, ani pracownicy nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć i nie zawsze działania, które podejmujemy przynoszą oczekiwany efekt, ale pozwólmy sobie próbować. A w razie niepowodzenia dobrze wiedzieć, że jako przełożony udzielisz wsparcia i pomocy – to naprawdę bardzo motywuje do działania.

Podejmowanie decyzji

Brak decyzyjności to jeden z czynników, który najbardziej demotywuje pracowników. Jeśli Twój pracownik nie ma możliwości podjąć samodzielnie decyzji i o wszystko musi Cię pytać lub czekać na akceptacje jakiegoś pomysłu, nie działa to na niego budująco. Z drugiej strony nie sprawi to, że będziesz ważniejsza dla niego, a wręcz przeciwnie tylko dostarczy Ci obowiązków. Pozwól na większą swobodę działań swoim pracownikom. Dając pracownikowi większą „moc sprawczą”, bardziej angażuje się on w wykonywanie swojej pracy, jest chętny do podejmowania nowych wyzwań.

Klimat

I w cale nie chodzi tu o warunki pogodowe. Każdy z nas powinien dobrze się czuć w swoim miejscu pracy. Może się to wydawać banalne, ale miejsce pracy, które jest dla nas przyjazne, działa bardzo pozytywnie. Ważne jest, aby każdy miał swoją przestrzeń, którą może w jakiś sposób spersonalizować, np. ustawić sobie mała doniczkę z kaktusikiem albo trzymać w szufladzie ulubione czekoladki. Zachowaj strefę prywatności, w której pracownicy mieliby możliwość w spokoju wykonać ważny telefon i oderwać się na chwilę od pracy.

Podsumowując podwyżka nie musi być jedynym sposobem na to, aby zmotywować kogoś do działania. Przedstawione „bezpłatne” sposoby motywacji pracowników przyniosą znacznie większe i długofalowe korzyści. Co za tym idzie wzrośnie wydajność pracy pracownika, dochody salonu wzrosną, a my możemy wynagrodzić ciężką pracę pod względem finansowym.

5 głównych błędów w biznesie stylistki paznokci

Wiem z własnego doświadczenia, że są takie błędy w biznesie stylistki paznokci, które skutecznie blokują jej rozwój. Gdy stylistka nie jest ich świadoma lub nie potrafi sobie z nimi poradzić, to mogą one doprowadzać do niepotrzebnych frustracji i ciągnąć jej biznes w dół.

Omówię więc pięć takich, które moim zdaniem sprawiają kłopot niejednej stylistce. Warto się im przyjrzeć, przeanalizować i jeśli się pojawiają – zrobić wszystko, by je wyeliminować.

1.Opory przed chwaleniem się swoim wykształceniem i umiejętnościami

Ukończone kursy i zdobyte doświadczenie to Twoje bogactwo. Wiele stylistek ma poczucie, że chwalenie się jest niekulturalne i unikają tego jak ognia. Najczęściej dzieje się tak dlatego, że jako małe dziewczynki często słyszałyśmy: “Oj.… nieładnie jest się chwalić”. Takie osoby liczą, że klientka doceni skromność i sama zauważy, że paznokcie są lepsze.

To błąd! Umiejętności to wartość. Mów o tym! Pokazuj, czego nowego się nauczyłaś, opowiadaj z pasją o nowych szkoleniach mocno podkreślając wartość dla klientek.

Panie będą wtedy czuły, że dbasz o jakość usług oraz będą świadome korzyści, jakie ta nowa umiejętność im da. Klientki doceniają zmiany na lepsze, zwłaszcza jeśli dotyczy to usługi, z której korzystają. “Ulepszona formuła” ma prawo więcej kosztować, klientki Ci kibicują a Twój biznes pnie się w górę.

2.Brak kontroli nad finansami

Stylistki paznokci to najczęściej samozatrudnione osoby. Wiele z nich nie kontroluje swoich przychodów i wydatków. Wychodzą z założenia, że skoro same dysponują zarabianymi przez siebie pieniędzmi, to przecież wiedzą, ile zarabiają… W tym tygodniu zarobią na ZUS, w następnym na czynsz, a po pracy zrobią zakupy, przecież w portfelu mają gotówkę z utargu.

To błąd! Tylko skrupulatne notowanie każdej zarobionej i wydanej złotówki każdego miesiąca pokaże, w jakiej kondycji finansowej jest Twoja firma.

Gromadź każdą zarobioną kwotę na koncie firmowym i wypłacaj sobie co miesiąc jednakową pensję. Z pensji żyjesz i utrzymujesz swój dom, a pieniądze na koncie firmowym są pieniędzmi firmy, czyli przeznaczasz je wyłącznie na jej wydatki (w tym Twoją pensję) i inwestycje. Dopiero wtedy będziesz wiedziała, czy oraz ile Twój biznes zarabia.

3.Praca bez zasłużonej regeneracji

Wiele stylistek pracuje na tzw. “dwa etaty”, bo nie potrafią odmówić klientkom lub szkoda im utraconego zarobku.

To błąd! Niezależnie od powodu, dla którego to robisz, praca bez zasłużonego odpoczynku doprowadzi Cię do wypalenia zawodowego i frustracji. Wyznacz sztywne godziny pracy, wykreśl długopisem dni w kalendarzu, w które nie pracujesz i zaplanuj czas na relaks. Tylko właściwy balans, pozwoli Ci cieszyć się tym co robisz przez lata.

4.Brak planu

Codzienne przychodzenie do pracy, żeby robić “swoje” to strategia niejednej stylistki. Wystarczy im poczucie, że skoro panie przychodzą, to biznes się kręci.

To błąd! Kiedy stoisz w miejscu, to się cofasz. Praca bez planu w tych czasach to już za mało, by się rozwijać. Wyznacz sobie cel. Rozpisz do niego plan na tydzień, miesiąc i rok (w zależności od celu). Rób to, by osiągać sukcesy.

Planuj na piśmie, analizuj każdy krok i rozliczaj się z postępów. Pamiętaj, żeby trzymać się wyznaczonego celu, natomiast sam plan (w zależności od warunków) zawsze można zmodyfikować. Osiągnęłaś zaplanowany cel? Planuj kolejny! Biznes to ciągły proces.

5.Przejmowanie się opiniami

Znów przytoczę słowa z dzieciństwa: “Nie rób tak, bo co ludzie powiedzą…?” Wiele z nas wciąż przez to zdanie przywiązuje ogromną wagę do tego, co mówią o nas bądź o naszej pracy inni.

To błąd! Wyrzuć ze swojego otoczenia osoby, których opinie są dla Ciebie krzywdzące, i które nie życzą Ci dobrze. One obniżają poczucie Twojej wartości, pozbawiają energii do Twojej ukochanej pracy, a nawet życia. Więc po co Ci takie relacje? Usuń każdą taką osobę z telefonu, zablokuj w mediach społecznościowych i zapomnij o niej. Poproś każdego, kto chce Ci usłyszane “opinie” przekazać, żeby tego nie robił. Skup swoją uwagę i działania na ludziach, którzy Cię szczerze wspierają, a od wszystkiego co pozbawia Cię komfortu – świadomie się odcinaj! Tylko praca w towarzystwie życzliwych Ci ludzi pozwoli na rozwój.

Różne sposoby reklamy

Przed Wami artykuł z cyklu dotyczącego marketingu i prowadzenia salonu kosmetycznego. Mam nadzieję, że przekonam te z Was, które zastanawiają się nad otwarciem salonu, że jest to bardzo dobry pomysł. Zaczynamy od reklamy.

Otworzyłaś własny salon. Co zrobić, aby zdobyć rzeszę klientów? Oczywiście podstawą są paznokcie. Powinny być wykonane estetycznie i precyzyjnie, czyli tak, aby klientka była zadowolona i mogła pomyśleć, że sama w domu na pewno by ich tak nie zrobiła. Dlaczego to jest takie ważne? Otóż dlatego, że obecny rynek usług stylizacji paznokci jest bardzo zróżnicowany. Konkurencja jest ogromna. Dziewczyny, które mają zdolności manualne, bardzo często same zaczynają sobie robić paznokcie. Salonów jest bardzo dużo, dlatego pamiętaj o ciągłym dokształcaniu się oraz o jak najładniejszym wykonywaniu pracy.

Jednak bycie bardzo dobrym to nie wszystko, potrzebna jest reklama. Mamy obecnie wiele darmowych oraz płatnych metod reklamowania swojego biznesu. Poniżej omówię kilka z nich.

Szyldy, banery, naklejki na szybę, potykacze

Reklama zewnętrzna, czyli szyldy, banery, naklejki na szybę, „potykacze” itp. Są bardzo ważnym elementem w naszym salonie. Powodują, że jesteśmy widoczne, a nasza marka staje się rozpoznawalna. Ułatwia klientkom trafienie we właściwe miejsce oraz zachęca przypadkowych przechodniów do wejścia. Co jest wyznacznikiem dobrego banera czy szyldu? Po pierwsze powinien być czytelny. Nawet najbardziej wymyślne litery nie dadzą efektu, jeżeli nie będzie dało się przeczytać napisu lub numeru telefonu. Drugą ważną sprawą jest kolorystyka. Wybór kolorów jest istotny dla wizerunku naszego salonu, ponieważ tworzy klimat. Pamiętajmy także, że baner powinien się wyróżniać, być widoczny dla przechodniów, ale także może sugerować rodzaj wykonywanej działalności. Na banerze powinny znaleźć się najbardziej istotne informacje, czyli nazwa salonu i numer telefonu. Godziny otwarcia oraz inne informacje, takie jak rodzaje wykonywanych usług mogą znaleźć się na szybie albo witrynie. Naklejki na szybę zaprojektujmy tak, aby zasłaniały stosownie dużo, a także osłaniały przed nadmiarem światła wpadającym do salonu.

 

Dzień otwarty

Daj się poznać. Zrób dzień otwarty, zachęć przyszłe klientki do przybycia. Możesz zrobić promocyjne ceny lub pokazy. Pamiętaj o urządzeniu kącika dla najmłodszych w tym dniu. Dobrym pomysłem będzie także drobny poczęstunek.

 

 

 

Ulotki i wizytówki

Ulotki i wizytówki są pomocne szczególnie na początku działalności. Mamy dostępny szeroki wybór ulotek, od jednostronnych do składanych w wybrane konfiguracje. Są świetnym materiałem informacyjnym. Możemy w nich zawrzeć szczegóły dotyczące naszego salonu, wypisać wykonywane usługi (z cenami lub nie, wybór należy do nas). Wybierz zdjęcia, które zwracają uwagę. Paznokcie muszą być ciekawe, dopracowane, a zdjęcia ładne i wyraźne. Pamiętaj, że masz 100% kontroli nad treścią, a więc przemyśl dobrze, co chcesz umieścić i w jakim miejscu. Nie zapomnij o numerze telefonu. Łatwy kontakt z salonem to podstawa, klientka nie będzie przez pół godziny szukała numeru telefonu, żeby do Ciebie zadzwonić. Tak samo jak przy projektowaniu banerów, zwróć uwagę na wybór czcionki. Ma być czytelna, a napisy wyraźne. Ulotki możemy roznosić w często uczęszczanych miejscach, przejściach, a także zostawiać w pobliskich instytucjach i sklepach. Nie zapomnijmy o tym, by dawać je klientkom – będą miały o czym rozmawiać z koleżankami.

 

Media społecznościowe

Ostatnim bardzo ważnym narzędziem marketingowym jest internet, a w szczególności media społecznościowe. Bardzo istotnym aspektem prowadzenia działalności jest posiadanie strony internetowej, konta na Facebook’u oraz instagrama. Media te dają nam wiele możliwości prezentacji własnej pracy, a także reklamy. Zacznijmy od Fan Page’a. Dzięki otworzeniu takiej strony mamy możliwość dotarcia do ogromnej liczby osób. Staramy się wrzucać minimum jedno zdjęcie dziennie, a także sprawnie odpisywać na wiadomości. Jest to bardzo wygodna forma komunikacji, ponieważ klientka ma stały kontakt z salonem, może nam przesłać zdjęcia kreacji, do której będą robione paznokcie itp. Pamiętajmy także o tym, że posty wyświetlają się wyżej, jeśli mają dużo ‘lajków’ i komentarzy. Dlatego starajmy się robić ciekawe zdjęcia naszej pracy. Dobrym pomysłem są również konkursy, które możemy organizować w dowolny sposób, na przykład dając voucher upominkowy albo rabat na wybraną usługę. Dodatkowo, gdy nagle zwolni się termin w środku dnia, możemy bardzo łatwo powiadomić o tym klientki, więc istnieje większe prawdopodobieństwo, że ktoś dopisze się na ostatnią chwilę. Inną cechą posiadania fb jest możliwość kupowania płatnych reklam, które trafiają do wybranej przez nas grupy odbiorców. Są one znacznie bardziej skuteczne niż ogłoszenie w gazecie. Łatwiejszą i szybszą formą reklamy jest instagram, którego prowadzenie nie jest trudne, a również możemy pokazać potencjalnym klientkom nasze prace. Im ładniejsze będą paznokcie, tym szybciej przyciągną klientki.

Stylizacja paznokci jest nie tylko pracą, ale i pasją. Dzięki łatwemu dostępowi do social mediów oraz dzięki prostym kreatorom do tworzenia grafik możemy ułatwić sobie komunikację z klientem. Reklama naszych usług da nam możliwość rozwijania swojego salonu, ale także zapewni ciągłość pracy. Normalną rzeczą jest, że obserwujemy niewielką rotację klientek. Przestają do nas przychodzić z różnych względów, takich jak zmiana miejsca zamieszkania, powody finansowe itd. W związku z tym, każdy salon powinien dążyć do ciągłego pozyskiwania nowych klientów. Miej pomysł na siebie i swój salon, a każdy dzień przyniesie Ci radość i satysfakcję z prowadzenia firmy.

Reklamacja i jej polubowne rozwiązanie

W gabinecie kosmetycznym najważniejszym elementem każdej usługi jest klient. Bez niego nie sprzedamy usług i produktów. Czy jednak bycie najważniejszym ogniwem czyni go na tyle wyjątkowym, aby zarządzał naszym czasem, a reklamacje rozpatrywane były zawsze pozytywnie? Nie powinien, ale żeby to udowodnić musimy wykazać się asertywnością oraz merytoryczną wiedzą z zakresu usług, jakie świadczymy.

Każdy klient powinien być poinformowany o procedurach dotyczących wykonywanej usługi, które zazwyczaj obejmują:

– dostępności czasu w podanym przedziale,

– co obejmuje i z czego się składa usługa,

– jakich efektów może się spodziewać,

– ile będzie kosztować,

– w jakim odstępie czasu powinna zostać wykonywana kolejna usługa,

– jak pielęgnować i utrwalić efekt wykonanej usługi,

– czego nie robić,

– uwzględnienie ewentualnych reklamacji.

Dzięki jasnemu ustaleniu panujących reguł stajemy się profesjonalistami w oczach klienta.

 

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli REKLAMACJA 

Klient reklamuje usługę i oczekuje rekompensaty w postaci zwrotu środków bądź ponownego wykonania usługi. Jak się z tym zmierzyć? Jeżeli znamy się na swojej pracy i nie mamy sobie nic do zarzucenia, posiadamy wiedzę dotyczącą procedur zabiegowych oraz specyfikacje użytych produktów, to nie ma opcji żeby wmówić nam, że kwadrat to prawie koło. W takich sytuacjach najlepiej spotkać się z klientką i poddać analizie reklamację. Możemy zmierzyć się z własnym błędem i go naprawić albo merytorycznie wytłumaczyć, że usługa została wykonana prawidłowo, zgodnie z zaleceniami producenta i problemem jest przykładowo mechaniczne uszkodzenie. Jeżeli klient uważa inaczej, a my jesteśmy pewni swojego zdania, najlepiej jest udowodnić, że zależy nam na komforcie naszych klientów. Możemy również postawić sprawę jasno, że jeżeli wychodząc z salonu będzie odczuwać niezadowolenie z usług, może być to moment do zakończenia współpracy. Kiedy nie mamy pewności, jaką podjąć decyzję, możemy skonsultować przypadek z inną stylistką paznokci. W takim przypadku spisujemy formularz reklamacyjny i informujemy, że reklamacja zostanie rozpatrzona w ciągu – przykładowo – 24 godzin. Mamy czas, aby zajrzeć na grupy bądź fora internetowe dla stylistów paznokci i poprosić bardziej doświadczone koleżanki o pomoc w rozwiązaniu problemu. Pamiętajmy, aby zrobić zdjęcia, najlepiej kilka ujęć z różnej perspektywy oraz zebrać odpowiedni wywiad. Można zadać przykładowe pytania:

– jak długo występuje problem,

– określenie zachodzących zmian,

– jakie kroki zostały podjęte by problem załagodzić,

– jak często występowały podobne sytuacje,

– co niepokoi klienta,

– ile minęło czasu od momentu zgłoszenia reklamacji i wystąpienia problemu.

Najlepiej formułować pytania otwarte, aby klient miał szansę podać jak najwięcej szczegółów, które pomogą nam zweryfikować czy nie mamy do czynienia z próbą wyłudzania.

Mając do czynienia z konfliktową sytuacją, za każdym razem musimy dbać o dobry wizerunek salonu. Podczas rozmowy musi cechować nas opanowanie i wysoka kultura osobista. Jeśli w danym momencie nie jesteśmy w stanie podjąć jednoznacznej decyzji, prosimy klienta o dłuższą bądź krótszą chwilę przerwy, aby na spokojnie ułożyć w głowie dialog. Każdy klient to nowe doświadczenie, dzięki czemu czujemy się pewni siebie i asertywni w kwestii rozwiązywania problemów dotyczących reklamacji.

Jak tworzyć treści, które przyciągną klientów na Twoje usługi?

Jak tworzyć dobre, wyróżniające się i wartościowe treści, które zbudują Twój autorytet i zaufanie wśród potencjalnych klientów? Jaki kontent jest najlepszy, aby skutecznie pozyskiwać klientów na swoje usługi? Odpowiedź brzmi: przede wszystkim taki, który ludzie będą chcieli udostępniać, i z którym będą chcieli wchodzić w interakcje.

Budowanie autentycznego zaangażowania klientów w mediach społecznościowych to dzisiaj najważniejszy wskaźnik skutecznej komunikacji. Algorytmy Facebooka i Instagrama promują przede wszystkim interakcje między uczestnikami platformy i chętniej (czyli wyżej w aktualnościach oraz większej liczbie użytkowników) wyświetlają te treści, które wywołują więcej zainteresowania, komentarzy, udostępnień. Pamiętaj, im więcej zaangażowania stworzysz wokół Twoich treści, tym większa szansa, że częściej zobaczą je Twoi potencjalni klienci. Jak, co, i kiedy publikować, aby budować lojalną społeczność klientów wokół Twojego gabinetu?

Na początek, pamiętaj o 3 zasadach:

  1. Klienci znajdują się na różnych etapach tzw. ścieżki zakupowej: niektórzy dopiero zaczynają interesować się rozmaitymi zabiegami estetycznymi – uświadamiają sobie, że mogliby „poprawić” swoją urodę w gabinecie kosmetycznym lub zdają sobie sprawę, że w ogóle mają jakiś problem! Inni już wiedzą, czego chcą i szukają najlepszej oferty. Twoi obecni klienci z kolei chcą się upewnić, że dokonali dobrego wyboru i każda kolejna wizyta w gabinecie zakończy się równie pozytywnym doświadczeniem. Twórz treści, które będą angażujące dla klientów na każdym etapie ścieżki!
    2. Aby zareagować na komunikat, ludzie zwykle muszą zetknąć się z nim wielokrotnie, najlepiej w różnych formach i za pomocą różnych zmysłów. Dlatego pamiętaj, że treści nie muszą ograniczać się do zwykłych postów i zdjęć. Do wykorzystania masz całą sferę video (live’y, stories, video), posty graficzne – infografiki, cytaty, statystyki z życia Twojego gabinetu (problemy klientów, najczęściej wybierane zabiegi, itphy).
    3. Traktuj każde medium z należną im uwagą. Innej strategii wymaga Facebook, innej Instagram. Jeśli nie masz możliwości obsłużyć obu tych kanałów, skup się na jednym. Zrozum, jak działa i wykorzystaj maksymalnie jego możliwości. Proste przeklejanie postów z Instagrama na Facebooka nie jest najlepszą strategią.

Dobre treści, czyli jakie?

Jeśli brakuje Ci pomysłów na posty, zacznij od tego, co interesuje Twoich klientów. O co najczęściej pytają? Spisz wszystko, co istotne, a potem odnieś się do tych tematów w postach. „Jak zapewnić długotrwały połysk hybrydy?”, „Jaki manicure jest najlepszy na ślub?”, „Jaki kształt paznokcia pasuje do mojej dłoni”, „Czy frezarka jest bezpieczniejsza od pilnika?”, „Sposoby na odpryski w hybrydzie”- to tylko przykładowe tematy, wokół których możesz stworzyć mnóstwo ciekawych treści. Te same zagadnienia można ogrywać na wiele sposobów. Jeśli wydaje Ci się, że ciągle mówisz o tym samym, tylko inaczej, to znaczy, że jesteś na właściwej drodze. Niech przyświeca Ci myśl, że klient musi usłyszeć jeden komunikat wiele razy, aby w ogóle zwrócił na Ciebie uwagę.

Mocna trójka

A teraz zerknij na 3 typy postów, które najlepiej sprawdzają się w branży beauty.

#1 Metamorfozy, czyli przed i po

Niby oczywiste, ale dobra metamorfoza to więcej niż zdjęcie przed i po. Jeśli chcesz naprawdę zaintrygować klientów, wprowadź odrobinę edukacji, inspiracji i emocji. Pokaż prawdziwą przemianę. Opowiedz ciekawą historię używając wielu zdjęć (spróbuj karuzeli). Zainspiruj swoich klientów – wielu z nich zapewne też chce takiego efektu… To nieprawda, że ludzie oglądają tylko obrazki. Dobre zdjęcie wsparte ciekawym opisem potrafi wygenerować sporo zaangażowania. Znajdź swój styl i sposób na unikalny opis tego, co robisz. Zwróć uwagę na dobre światło i jednolite tło. Te detale robią ogromną różnicę w odbiorze. Zerknij na profil dr Alexa Karkhi. Każdą procedurę zabiegową szczegółowo opisuje używając emotek, co świetnie uzupełnia zdjęcie. Taki opis idealnie też wpisuje się w charakter tego medium. Profil Ewy Chodakowskiej – jeden z największych profili na Instagramie – również stosuje długie wpisy motywacyjne, które świetnie się czyta.

#2 Ty podczas pracy

Im częściej będziesz pokazywać się przy pracy, tym szybciej wzbudzisz w swoich klientach przekonanie, że jesteś ekspertem w tym, co robisz. Napędzasz pozytywne koło: im częściej Ciebie widzą, tym bardziej Ciebie znają. Im lepiej Ciebie znają, tym bardziej Ciebie lubią. A im bardziej Ciebie lubią, tym chętniej od Ciebie kupują. Logiczne, prawda? Dlatego, jedyne, co musisz robić to pokazywać, jak pracujesz. Pamiętaj, że Twoja praca to nie tylko wykonywanie zabiegów, ale również dokształcanie się, praca z zespołem, doradzanie klientom oraz poszukiwanie inspiracji na jeszcze lepsze świadczenie usług.

#3 Ty, na żywo!

Niestety. Trzeba się pokazywać również na żywo. Dla wielu nie jest to łatwe, ale warto spróbować. Dlaczego? Z jednej strony, dla większych zasięgów. LIVE budzi około 6-krotnie większe zainteresowanie niż zwykły post. Dzieje się tak dlatego, że oglądając taką formę publikacji spędzamy więcej czasu na profilu. Dobrze poprowadzony LIVE chętniej też komentujemy i udostępniamy. Z drugiej strony, live jest przyjazny dla użytkowników. Taka forma komunikacji jest łatwiejsza w odbiorze dla Twoich odbiorców, którzy dzięki temu mogą również lepiej poznać Ciebie jako osobę.

Pamiętaj, że dobre treści, dzięki którym będziesz pozyskiwać zainteresowanie klientów, przede wszystkim:

  • Edukują i inspirują i motywują do działania
  • Koncentrują się na pokazaniu efektów
  • Są różnorodne, ale spójne na wszystkich kanałach
  • Są oryginalne, kreatywne, wyróżnialne
  • Są regularnie publikowane
  • Wpisują się w trendy
  • Wykorzystują różne formaty (infografiki, cytaty)
  • Opowiadają historie

Jeśli kochasz swoją pracę, po prostu obficie się tym dziel na swoich mediach społecznościowych, a klienci z pewnością to docenią i wynagrodzą regularnymi wizytami w Twoim salonie.

Więcej informacji o skutecznym pozyskiwaniu klientów do gabinetu beauty znajdziesz w e-booku „6 Kroków Pozyskiwania Klientów

Młody klient w salonie

Wiele zabiegów w branży beauty ma swoją dolną granicę wieku, kiedy zabieg jest bezpieczny czy zasadny. Nikt przecież nie będzie wypełniał ust czy robił botoxu dziewczynkom, które ledwo weszły w wiek nastoletni. Są to oczywiście zabiegi inwazyjne, ale co z tymi, które nie wymagają takiej ingerencji? Gdzie istnieje dolna granica stylizacji paznokci czy chociażby przedłużania rzęs? Dziś, wiele młodych dziewczyn dość szybko wchodzi w świat makijażu. Tak samo dzieje się z paznokciami.

Zdarza się, że do salonu pukają coraz młodsze klientki. Jak poradzić sobie z takim klientem? Jaka jest właściwie dolna granica wieku, aby nasze usługi były bezpieczne?

Młody klient to dla mnie od zawsze trudny temat. Z jednej strony, powinniśmy przecież pracować bezpiecznie, bezinwazyjnie, z drugiej jednak – praca na młodym paznokciu wywołuje u mnie obawy. Jeszcze jakiś czas temu, młodych pań było stosunkowo mało. Nie był to więc duży problem. Prośby o zrobienie paznokci dziewczynkom zdarzały się dość rzadko, były raczej okazjonalne. Łatwo można było odmówić. Już wtedy ustaliłam dla siebie taką umowną granicę. Poniżej 16 roku życia nie przyjmuję. Przez bardzo długi czas nie było z tym problemu.

Jednak czasy szybko się zmieniają, a bardzo młodych klientów zaczęło przybywać.

Dzisiaj jest to dla mnie spory problem. Nie chodzi tu tylko o kwestie biologiczne czy rozwojowe.

Paznokieć 12 latki inaczej zareaguje na nakładany materiał, niż paznokieć dorosłej kobiety.

Prawdziwym problemem jest ogólna dostępność produktów do paznokci. Hybrydy można kupić w popularnych drogeriach i cenowo nie są to rzeczy niedostępne dla nastolatki. Produkty do stylizacji często znajdziemy w dyskontach robiąc zakupy.

Drugi aspekt tego problemu to rodzice. Niestety wiele mam zgadza się na to, aby dziewczynki nosiły hybrydy oraz stylizowały swoje paznokcie produktem, który nie powinien być da nich dostępny. Efektem końcowym jest wreszcie wizyta mamy i córki w salonie. Skoro więc produkt jest na wyciągnięcie ręki, to czy można młodej nastolatce zabraniać stylizacji w salonie? U nas z pewnością paznokcie będą zrobione dużo lepiej i bezpieczniej.

Zawsze staram się podejść do sprawy merytorycznie. Uważam, że rozmową wiele da się osiągnąć. Warto wytłumaczyć, że stylizacja może zaszkodzić, że nie warto tak szybko pracować z wałem okołopaznokciowym. Przede wszystkim stylizacja może się nie trzymać, mamy do czynienia z bardzo chwiejną gospodarką hormonalną. O paznokcie należy dbać, mieć świadomość odpowiedniego nawilżania skórek i wałów, aby stylizacja dobrze się trzymała. Co jeśli paznokcie się zapowietrzą? Czy młoda osoba odpowiednio wcześnie zareaguje, tak aby nie doszło do zakażenia bakteryjnego? No i jest jeszcze aspekt ekonomiczny. Wizyty w salonie po prostu nie są tanie. Bardzo często w odpowiedzi słyszę, że wszystkie koleżanki robią paznokcie i mama weźmie na siebie odpowiedzialność, a poza tym jeśli nie zrobią tego u mnie, to znajdą inne miejsce, gdzie z pewnością córka będzie miała wykonane paznokcie. Faktycznie tak jest. Wiele salonów nie ma dolnej granicy wieku. Wszystko jedno, czy klientka ma lat 43, czy 13 – w końcu klient to klient. Coraz częściej widzę „wczesne” nastolatki z hybrydami. Często zrobionymi przez koleżanki. Warto wypracować pewien kompromis. Może delikatny manicure biologiczny z klasycznym lakierem zamiast hybrydy czy polecenie pielęgnacji domowej, która nie zaszkodzi, a wręcz może przynieść doskonały rezultat. Jest to też dużo tańsza opcja, niż pełna stylizacja hybrydowa, która nie będzie aż tak nadszarpywać budżetu domowego.

Warto też wspomnieć o tym, że czasem do salonu trafia młoda klientka z ewidentnym problemem na paznokciach. Deformacje czy odbudowa paznokcia po uszkodzeniu lub obgryzaniu nie powinny być problemem, jak długo mama nie przyprowadza nam 10 letniej córki.

Razem ze zmieniającym się światem, powinniśmy zastanowić się, co możemy zrobić, aby wizyta młodej klientki w salonie była bezpieczna. Czy hybryda to dobry pomysł? Czy może warto budować zaufanie uświadamiając, że na wszystko jeszcze będzie czas.

Odbyłam szkolenie i co dalej? Czyli start w branży i metody pozyskiwania klientów

Stylizacja paznokci to jedna z wielu bardzo konkurencyjnych usług w Polsce. Obecnie, niemal każda kobieta regularnie dba o swoje dłonie i paznokcie. Coraz więcej osób świadczy usługi manicure zarówno w salonach, jak i w domu. Co zatem zrobić, aby zaistnieć w branży i wyróżnić się na tle konkurencji? Jak na początku ustalić ceny?

Wiele dziewczyn marzy o karierze stylistki paznokci, grafiku wypełnionym po brzegi. Obserwując inne manikiurzystki wydaje się, że “robienie paznokci” to łatwy kawałek chleba, przyjemna, niemęcząca praca, podczas której jest czas na ploteczki, kawę i ciacho, a na dodatek można fajnie zarobić. Nic bardziej mylnego!

Wiele nastolatek i kobiet zaczyna swoją przygodę ze stylizacją paznokci od zakupu zestawu startowego, a oglądając filmiki na YouTube próbuje swoich sił. Niestety, aby stać się cenionym profesjonalistą nie tędy droga. Pamiętaj, że dobrzy instruktorzy zainwestowali mnóstwo czasu i pieniędzy na rozwój swoich umiejętności i żaden z nich nie odda całej wiedzy za darmo. Dobre szkolenie – kosztuje. Kiedy już decydujesz się na szkolenie – na początku swojej kariery postaw na stacjonarne, podczas którego instruktor na bieżąco może korygować błędy. Dopiero, kiedy już posiadasz podstawową wiedzę i umiejętności praktyczne, warto uzupełniać je o szkolenia online. A co później?

Często po szkoleniach myślimy, że skoro mam papier w ręce “to teraz już będę mieć wiele zadowolonych klientek, będę działać na wielką skalę”. Niestety, nie od razu Rzym zbudowano. Jak zacząć? Poniżej kilka sprawdzonych rad, które pomogą Ci zaistnieć w branży Beauty i ustalić swój cennik.

Portfolio
Dokumentuj swoje prace, aby potencjalni klienci mogli zobaczyć Twoje umiejętności, wiedzieli, w jakich stylizacjach się specjalizujesz – jeden stylista jest mistrzem w technice, inny w nail art płaskim, a jeszcze inny w zdobieniach 3D. Publikuj swoje prace w mediach społecznościowych, dodatkowo zamieszczaj przy nich hashtagi.

Dłonie twoją wizytówką
Zacznij od perfekcyjnych stylizacji na własnych paznokciach. Przypuszczam, że wiele razy zdarzyło Ci się, że idąc na zakupy czy na spotkanie ktoś zaczepił Cię mówiąc “masz super paznokcie, gdzie robiłaś?” albo nawet sama zaczepiłaś kogoś zadając takie pytanie. To już pierwszy, ogromny krok do pozyskania nowej klientki. Zaproś na usługę, na rozbudowanie portfolio. Jeśli się spodoba – pewnie ta osoba zostanie już Twoją klientką. A pamiętaj… Twoje klientki są również Twoją wizytówką. I tutaj pojawia się kolejna rada…

Poczta pantoflowa
Reklama dźwignią handlu, a tu najlepiej działa poczta pantoflowa.
Nie tylko Twoje paznokcie, ale również Twoich klientek, Twojej mamy, siostry, babci, cioci czy koleżanki przyciągną kolejne osoby. Jeśli klientka jest zadowolona, z pewnością poleci Cię swoim znajomym. W marketingu przyjęło się mówić, że jeden zadowolony klient powie o tobie trzem znajomym, a niezadowolony dziesięciu. I tutaj skoro o poczcie pantoflowej mowa – uwaga! – traktuj wszystkich równo.

Jeden cennik dla wszystkich
Absolutnie wystrzegaj się zróżnicowanych cen, po tzw. znajomości lub niższych cen dla stałych klientek. Kobiety lubią plotkować. Jeśli już ktoś kogoś poleca, w kolejnym kroku pada pytanie: ile zapłaciłaś? Twoja znajoma wtedy odpowie “trzy dyszki po znajomości”. Co jeśli Twoja nowa potencjalna klientka stanie się twoją znajomą albo stałą klientką? Nie wypada wziąć od niej 70 zł za hybrydę, bo już się znacie i wraca na usługi. Jeśli chcesz docenić lojalność swoich klientek, chcesz zaangażować je w “polecajki” od czasu do czasu przy wizycie daj jej rabat i wyraźnie to podkreśl. Na przykład, pani Ania przychodzi do Ciebie regularnie co trzy tygodnie, dodatkowo poleciła Cię swojej koleżance z pracy. Kiedy osoby z jej polecenia również zaczynają regularnie Cię odwiedzać, od czasu do czasu (np. za każdą nową klientkę) daj pani Ani 20% rabatu, gdzie przy płatności za usługę wyraźnie podkreślisz: hybryda 70zł, ale w związku z tym, że uczęszcza pani do mnie regularnie i poleciła mnie swojej koleżance mamy dziś rabat –20%, czyli do zapłaty 56 zł. Klientka z pewnością doceni indywidualne podejście i gratyfikację.

Skoro o cenach już mowa, nasuwają się pytania: Od jakich kwot zacząć? Jak ustalić ceny, by nie dopłacać do interesu ani też nie zrazić do siebie wysoką ceną?

Początkujące stylistki, tworzące dopiero swoje portfolio często popełniają błąd wykonując usługę w cenie tylko za produkty, nierzadko dopłacając do „interesu”. Kiedy “modelek” przybywa, ciężko później znaleźć granicę, gdzie zaczyna się profesjonalna praca, a gdzie kończy tworzenie portfolio. Portfolio tak naprawdę tworzymy cały czas. Klient umawiając się do salonu weryfikuje, czy stylistki wykonują modne stylizacje, czy w dalszym ciągu bazują na zdobieniach sprzed 10 lat. Aby ustalić ceny musisz skalkulować koszty produktów, dezynfekcji i sterylizacji, jednorazowych akcesoriów, zainwestowany sprzęt i wyposażenie, prąd, wodę, czynsz, internet, telefon oraz koszt szkoleń i czas na nie poświęcony, a także wycenić wartość godziny swojej pracy. A kiedy już rejestrujesz działalność – weź pod uwagę kolejne koszty: opłacenie usług księgowej, strona internetowa, zakup kasy fiskalnej, terminal, składki ZUS, podatek, inflacja. Świetnie, jeśli na początku mamy niski, preferencyjny ZUS, jednak pamiętaj, że po danym okresie kończy się ulga i nagle z miesiąca na miesiąc trzeba zapłacić o ponad 100% więcej. Skąd wtedy na to weźmiesz? Przecież nie podniesiesz nagle cen o 100%. Dlatego tak bardzo istotne jest, aby nie zaniżać cen rynkowych. Jeśli zaczynasz, ustal sobie wyższe ceny, a przez pierwsze miesiące ogłoś promocję np. 20% zniżki dla nowych klientek. Znając cenę regularną, klienci nie mają problemu z “podniesieniem ceny”, kiedy skończy się okres promocyjny. Z reguły, modelki które początkowo do Ciebie przychodziły, jeśli są zadowolone z usługi zostają z tobą na zawsze. Dlatego cennik należy ułożyć tak, aby planując swój rozwój stopniowo móc je podnosić, by nie zrazić klientów oraz tak, by od czasu do czasu mieć możliwość rabatowania usługi bez ponoszenia strat.

Aby zatrzymać klientki, bardzo istotny jest również dobór produktów, na jakich pracujesz. Wystrzegaj się produktów ogólnodostępnych. Pamiętaj, że jeśli klient wybiera profesjonalistę to oczekuje pracy na profesjonalnych produktach i sprzęcie. Postaw się na miejscu tej klientki. Idziesz do salonu fryzjerskiego na koloryzację. Czego oczekujesz? Farbowania włosów najtańszą z popularnych, drogeryjnych farb, którą sama sobie możesz zakupić i nałożyć czy jednak profesjonalnej koloryzacji? Odpowiedź nasuwa się sama.

I na koniec ostatnia rada – nie plotkuj!

Najgorsze co może być to obgadywanie klientek. Wiele kobiet przychodzi do salonu kosmetycznego czy fryzjerskiego nie tylko po usługę, ale również po chwilę relaksu czy wygadania się. Pamiętaj, aby do każdej podchodzić indywidualnie, wykazywać się zaangażowaniem i troską oraz nie narzucać swojego zdania. Są klientki, które potrzebują komuś się wygadać – zatem słuchaj, rozmawiaj. Chociaż nieraz myślisz inaczej, nie narzucaj im swojego zdania i przede wszystkim nie przekazuj tego dalej. Świat jest bardzo mały. Są też klientki, które najzwyczajniej potrzebują chwili ciszy, potrafią całą usługę milczeć, więc wtedy nie zanudzaj ich monologami o swoim kocie, psie czy życiu osobistym, jeśli nie jesteś o to pytana.

Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie wyżej wymienione aspekty, jestem przekonana, że odnajdziesz się w pracy z klientem, a ten będzie świadomy jakości twoich usług, doceni i będzie lojalny.

Jak wykonać perfekcyjne zdjęcie paznokci?

Fotografia jest nieodłącznym elementem branży beauty, stanowi Twoją wizytówkę oraz idealną reklamę. O ile samo cyknięcie fotki nie jest czymś arcytrudnym, to wiedza jak to zrobić sprawia niektórym już mały kłopot. Możesz wykonać przepiękną stylizację, ale koncertowo ją zepsuć właśnie zdjęciem. Na moich szkoleniach od kilku lat na dobre zagościły lekcje nie tylko fotografii, ale marketingu w social mediach. Niejednokrotnie słyszałam: „Monia, to Ty zrób zdjęcie, ja nie umiem” i tu zatrzymam się na dłużej. Fotografowanie to nie umiejętność a wiedza, to nie talent a znajomość kilku zasad i ich przestrzegania.

Co to jest fotografia?

W wielkim skrócie, to rejestracja rzeczywistości przy pomocy światła. Jest uchwyceniem szczegółów i umiejętnym ich wyeksponowaniem, dzięki odpowiednio dobranej oprawie świetlnej. Musimy pamiętać, że bez światła nie ma zdjęcia! Jakie powinno być? Jak najbardziej naturalne, takie by nie przekłamywało kolorów, czyli od 5500-6500 K i 1055-1521 lm. Warto światłem się trochę pobawić, ustawiać go z różnych kierunków, zainwestować w dwa źródła światła, możesz wygospodarować sobie malutki kącik i w nim zrobić miejsce do zdjęć, ustawić światło na stałe. Polecam bardzo proste ćwiczenie: połóż 2-3 tipsy, weź telefon do ręki, a drugą ręką ustawiaj światło, obserwuj jak wpływa ono na fotografowany obiekt, zrób kilka testowych zdjęć, szybko zobaczysz różnicę.

Kiedy już zaprzyjaźnisz się ze światłem kolejnym ważnym aspektem jest tło, które tak naprawdę gra obok światła najważniejszą rolę i decyduje o ogólnym wrażeniu. Znajomość koła barw bardzo Ci się przyda nie tylko podczas zdobienia paznokci, ale i tutaj. O czym musisz pamiętać? Aparat „nie lubi” połysku, co widać na zdj. 1, dlatego wybieraj matowe, satynowe tło. Kolorystyka tła powinna być spójna z całością, np. na zdj. 2 kiepsko będzie wyglądał mistrzowski french na białym tle, tak jak czerwone paznokcie na tle czerwonej sukienki. Dobieraj neutralne, ale spójne z paznokciami tło. Jeżeli chcesz ożywić lekko swoją pracę, możesz wówczas wybrać kolor kontrastowy tła (zdj. 3). To samo tyczy się aranżacji tła, jeżeli wykonałaś paznokcie z kwiatowym zdobieniem, to zrezygnuj z wzorzystej, kwiatowej oprawy (zdj. 4 i 5). Możesz pobawić się w ustawienie dodatkowych przedmiotów do zdjęcia, ale pamiętaj o zachowaniu tonacji kolorystycznej, aby wszystko było spójne i harmonijne.

Oprócz samego tła ważna jest fotografowana dłoń (inna kwestia jest w przypadku wzornika). Dłoń ma być czysta, bez pyłu po piłowaniu (zwłaszcza pod paznokciem) czy pozostałości brokatu przy skórkach, bo akurat klientka chciała efekt lustra czy inny połyskujący Nail Art. Kolejna rzecz skórki i na nich ZERO oliwki czy wszelakiej połyskującej tłustej otoczki – nie ma nic gorszego niż skórki ociekające oliwką. Aparat „nie lubi” połysku, światło odbija się od takich powierzchni i ostrość automatycznie się gubi. Możesz wylać na klientkę nawet 2 litry oliwki, ale po wykonaniu zdjęcia. Jeżeli chcesz by skóra wyglądała idealnie, to poproś klientkę o umycie dłoni, a następnie przemyj skórki cleanerem z oliwką. W przypadku braku wspomnianego produktu daj 3-4 krople oliwki na wacik, a następnie nasącz wacik cleanerem. Uzyskasz w ten sposób wygląd zdrowych skórek, które pięknie będą prezentowały się na zdjęciu.

A co z rozmytym tłem? Możesz je rozmyć w aplikacji lub po prostu oddalić od tła paznokcie i ostrość nastawić na dłoń lub po prostu zbliżyć obiektyw do dłoni, autofokus sam ustawi odpowiednio ostrość.

Pozycja dłoni, to kolejny ważny element Twojego zdjęcia – pierwsza i na pewno już Tobie znana zasada, to „luźno ręka”! Tak, w fotografii nie ma nic gorszego niż napięte jak struna palce lub rozsunięte na boki jak u kurki kokoszki. O ile tipsy czy wzornik możesz ułożyć dowolnie jak tylko fantazja podpowiada, to z dłonią już nie idzie tak łatwo. Jeżeli ciężko jest ustawić dłoń opartą na łokciu, to poproś Panią o położenie jej luźno na stoliku, dużo łatwiej będzie Ci ustawić aparat i tym samym unikniesz drżącej ręki. W internecie znajdziesz mnóstwo grafik ukazujących ułożenie dłoni do zdjęcia, warto poszperać i trochę się zainspirować. Jeżeli klientka ma trzymać jakiś przedmiot w dłoni, niech to będzie trzymanie, a nie ściskanie.

Jak nie układać tipsów idealnie pokazuje zdj.7.

Kiedy już okiełznasz swoją klientkę/modelkę możesz zadbać o kompozycję zdjęcia, to dzięki niej jest ono atrakcyjne i przyciąga uwagę. Ta uwaga skupia się właśnie w mocnym punkcie lub punktach. Jak je wyznaczyć ? Jest kilka zasad, którymi kierujemy się fotografując obiekt. Skupię się na tych najbardziej przydatnych w fotografii paznokci:

Zasada trójpodziału. Podziel zdjęcie na równe części 2 liniami pionowymi i 2 poziomymi, miejsca przecięcia się tych linii to MOCNE punkty, w których powinien znajdować się fotografowany przedmiot. Może zahaczać on o 2 jak i 3 czy 4 punkty.

Podział centralny. Podziel zdjęcie na pół 1 linią pionową i 1 poziomą – otrzymasz 1 mocny punkt. To jest to miejsce, w którym powinien znajdować się Twój obiekt, czyli na samym środku.

Podział po przekątnej. Podobnie jak przy podziale centralnym, ale tym razem prowadzisz linie o przekątnej.

Złoty trójkąt. Polega na podziale prostokątnego kadru przekątną i poprowadzeniu od niej dwóch prostych prostopadłych do pozostałych wierzchołków. Mocne punkty są tam, gdzie małe odcinki są styczne do przekątnej.

Już wiesz jak robić zdjęcia, nie pozostaje Ci nic innego jak szybciutko wziąć telefon do ręki i działać, Otóż STOP! Zanim zaczniesz strzelać piękne fotki weź pod uwagę kilka cennych rad:
• ustawiaj telefon równolegle do fotografowanej powierzchni, zbyt ostry kąt może spowodować zniekształcenie paznokci, pogrubienie lub poszerzenie, może dojść do sytuacji, gdzie zdjęcie będzie bardzo atrakcyjne dla oka, ale połowa zdobienia niestety nie będzie widoczna – przykład zdj. 6. Zdj. 4 ma poprawną kompozycję, ale niestety kąt obiektywu do powierzchni fotografowanej jest niepoprawny i dlatego mamy wrażenie, że fotografia lekko się przechyla, zamiast skupiać się na zdobieniu „szukamy” równowagi;
• nie używaj zoom’u (zawsze możesz po wykonaniu zdjęcia wykadrować go – efekt będzie identyczny), jeżeli już bardzo chcesz, to musisz ustabilizować telefon – zoom nienawidzi żadnych drgań, ani jednego drgania. Robiąc zdjęcie z ręki niestety nie unikniesz tego, potrzebna będzie stabilizacja;
• rób zdjęcie z zapasem, tak by mieć z czego wyciąć i wykadrować, nie ustawiaj za blisko telefonu, oddal go o kilka centymetrów;
• światło ustawiaj zawsze przed obiektywem w kolejności: modelka, światło, obiektyw;
• telefony ostrzą obraz automatycznie, ale potrzebują chwili, dlatego nie cykaj fotek od razu jak szalona. Poczekaj aż aparat wyostrzy widok i dopiero wtedy zrób 2-3 zdjęcia. Zawsze będziesz miała z czego wybrać;
• zdjęcia typu „flat lay” absolutnie wymagają stabilizacji;
• tłem może być wszystko, zaczynając od tła fotograficznego czy kolorowego papieru, aż po spinkę do włosów czy zabawkę syna, np. samochodzik. Nie wyrzucaj drobnych przedmiotów, to one zazwyczaj dodają smaczku zdjęciom, czasami stanowią inspirację na konkretny Nail Art;
Jeżeli chcesz więcej, chcesz wyróżniać się spośród całej masy zdjęć na IG czy fb, chcesz robić profesjonalne zdjęcia, to zostań ze mną jeszcze chwilę.

Gadżety – tak określam dodatkowy sprzęt, dzięki któremu robienie zdjęć staje się niesamowitą frajdą i przyjemnością!

• Obiektyw makro w formie nakładki na telefon pozwoli Ci na idealne zbliżenie, np. skórek czy brokatu połyskującego w lakierze.

• Statyw pozwoli Ci na stabilizację obrazu i idealne wyostrzenie fotografowanego obiektu.

• Pilot widoczny na zdjęciu obok nie jest niezbędny, ale przydaje się podczas fotografowania ze statywu, pamiątkowego zdjęcia z kursantką czy sesji, w której fotografujesz swoje dłonie gdzie byłaś swoją osobistą modelką – klientką.

• Softbox, dodatkowe oświetlenie, które daje Ci światło miękkie i rozproszone, doświetla obiekt i redukuje cienie na zdjęciach. Ustawienie takich softboxów jest łatwe, są regulowane z wysokości i kąta nachylenia, lekkie, dzięki czemu można je łatwo i szybko przestawić.

PERFEKCYJNE ZDJĘCIE

Jak widzisz fotografowanie nie jest takie trudne, wymaga tylko kilku ćwiczeń. Potraktuj to jako dobrą zabawę, a zobaczysz, że Ci się spodoba. Życzę Ci mnóstwa dobrego światła i idealnej stabilizacji.

Biznesowe macierzyństwo w branży beauty

Jako małe dziewczynki wiele z nas bawiło się w „dom”, najczęściej był to dom pełen miłości, mama (czyli kilkuletnia Ty) gotowała obiad, dzieci – w tym przypadku lalki i misie, grzecznie leżały w wózeczku, a zmyślony tata zarabiał w tym czasie pieniądze na ten nasz „szczęśliwy dom”.

Niestety dorosłyśmy, a prawdziwe życie nie zawsze jest bajką. Dziecko? Ciąża? Jasne! Ale najpierw znajdę mieszkanie, wynajmę większy lokal, zatrudnię pracowników, podszkolę się trochę, wprowadzę nowe usługi, odłożę pieniądze. I tak planowanie w nieskończoność. Nigdy nie będzie odpowiedniego momentu, chociaż fakt – przygotować się trzeba! Jak? O tym w dalszej części artykułu.

Wiele z nas bardzo chce założyć rodzinę, nie rezygnując przy tym z rozwoju swojej kariery zawodowej. Kochamy swoją pracę, która zrodziła się z pasji. Podczas wykonywania usług czujemy się spełnione. Upiększanie i rozmowy z klientkami, klimat salonu, który same wypracowałyśmy jest dla nas jak tlen.

Druga strona medalu – doskonale zdajemy sobie sprawę, że zarabiamy wtedy, gdy fizycznie wykonujemy usługi. Dlatego często między uszami wybrzmiewa nam jedno: Jak nagle mam dostosować swoje życie do potrzeb szefa/szefowej?!

Jako mama kilkulatki, która w 3 miesiącu ciąży otworzyła swój pierwszy salon, chcę Ci kobieto powiedzieć jedno – dasz radę! Ale myśl realnie.

Niestety moja historia nie będzie tą owianą słodkim zapachem małego bobaska, a wonią akrylu, który szczególnie długo ulatniał się z lokalu umiejscowionego w podziemiach.

Spełniłam marzenie! Po 8 latach pracy w branży jako kosmetyczka i stylistka paznokci na etacie podjęłam decyzję o otwarciu własnego salonu, w międzyczasie robiąc kurs instruktorski. Miałam wszystko pięknie zaplanowane – ba! Zawsze chciałam mieć dziecko przed 30-stką, więc w „najlepszym momencie” zaplanowaliśmy z partnerem powiększenie rodziny.

Plan idealny – mam tyle klientek, że pracuję po 12-14h, zatrudnię dodatkową stylistkę i połowę klientek przejdzie do niej, następnie przed porodem na pewno będę już miała dwie pracownice. Jak urodzę –  to salon będzie na siebie pracował, a ja raz na jakiś czas wpadnę poprowadzić szkolenie.

Piękna wizja, która była tak prawdziwa jak zabawa w dom za dzieciaka. Nie przewidziałam jednak, że klientki będą wolały iść gdzie indziej, zamiast do mojej wyszkolonej pracownicy, a druga stylistka przed samym porodem po 3 miesiącach mojego doszkalania otworzy w pobliżu swój salon.

Czy było ciężko pogodzić zarządzanie salonu, przyjmowanie klientek, prowadzenie szkoleń i wychowanie kilkumiesięcznego dziecka? Tak i to bardzo. Szczególnie gdy czujesz, że jesteś w najlepszym życiowym momencie swojej kariery zawodowej.

Czy żałuję? Nie, niczego nie żałuję, to była świetna lekcja. Odkąd jestem mamą rozwinęłam jeszcze bardziej swój biznes, zbudowałam drugą opcję finansową i zaszłam w drugą ciążę – można? Tak, jeśli jesteś świadoma wszystkiego, co może się nie udać po drodze.

W moim przypadku wyciągnęłam lekcje i nauczyłam się pracować mądrze, a nie ciężko. Szansa, że zatrudnisz świetnych pracowników, którzy pod Twoją nieobecność poradzą sobie gdy Ty będziesz mogła skupić się na maleństwie, są zawsze 50 na 50%. Zawsze są dwie możliwości, uda się albo się nie uda. Co byś nie zrobiła, jakbyś nie wyszkoliła pracownika, zawsze może coś pójść nie po naszej myśli. Najważniejsze co musisz zrobić, to podjąć decyzję. Gdy działamy zgodnie z naszymi przekonaniami, wszystko zaczyna układać się po naszej myśli. Staraj się podchodzić świadomie do sprawy, warto zadać sobie pytanie „kiedy jak nie teraz i co muszę zrobić, aby teraz było już?”. Nastąpi w Tobie mobilizacja i będzie Ci łatwiej przejść przez to, co nieuniknione.

Przebieg ciąży ma to do siebie, że każdy ją przechodzi inaczej. Powinnaś wziąć pod uwagę, że swojego samopoczucia nie zaplanujesz, a nie wpiszesz w kalendarz: „między 9 a 18 nie wymiotuje, bo mam klientki”. Prowadząc salon wykonujesz usługi i zarabiasz w momencie jej wykonania, a jak Cię nie ma to niestety nie ma zarobku. W momencie kiedy masz pracowników, kto nimi zarządza pod Twoją nieobecność? Niestety nikt. Dobrze jak masz zaradnych pracowników, którzy będą wykonywać usługi, zrobią zamówienia, zajmą się fakturami, zadbają o porządek, marketing i najwyższą jakość obsługi klienta. Czy to możliwe?

W każdym biznesie potrzebne jest ustalenie hierarchii i zakresu obowiązków. Każdy musi wiedzieć co ma robić i za co odpowiada. Zazwyczaj jest szef, manager, kierownik zmiany i pracownicy. Szef powinien kontaktować się z managerem, manager z kierownikiem zmiany, kierownik zmiany odpowiada za ustaloną pracę pracowników. W ilu salonach, które znasz, wdrożony jest ten tradycyjny model pracy? Właśnie, w niewielu.

Boimy się delegować i dzielić obowiązkami, a już bardzo boimy się dzielić budżetem salonu. Zdarza się myślenie „Przecież ja sama ogarnę to wszystko!! Co to za problem.” I w taki oto świadomy sposób pozbawiasz się pierwszego kroku w kierunku upragnionego dziecka. Zmęczenia nie zmniejszysz, a obroty jakie były takie są. Doby nie wydłużysz, za to możesz mądrze nią zarządzać.

Czy masz świadomość jakie obroty robi Twój salon, jakie masz koszty stałe, a jakie pojawiają się cyklicznie co jakiś czas? Czy przed macierzyństwem sprawdziłaś czy koszty nie są zbyt wysokie, ceny za niskie, a gdy w salonie „zabraknie Ciebie” Twój biznes stanie się nierentowny?

Przeprowadziłam na swoim Instagramie ankiety, z których wynika, że aż 30% kobiet pracujących w branży beauty będzie szukać pracy online podczas ciąży, 55% zatrudni pracowników z nadzieją na utrzymanie biznesu, a aż 15% zamknie całkowicie swoją działalność. I to ma być stabilny biznes?

Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, jak uzależnione są kobiety pracujące na swój rachunek w branży beauty. Zaczynając od klientów czy przyjdą, później od pracowników czy się nie zwolnią, następnie od partnera – czy utrzyma rodzinę, gdy my nie będziemy mogły zarabiać, kończąc na babciach, nianiach itp. – czy zaopiekują się naszymi dziećmi, gdy my będziemy walczyć o przetrwanie w zawodzie, który został zrodzony z pasji.

PO PIERWSZE

Rozdzielaj zadania! Nie musisz robić wszystkiego, ważne jest ustalenie planu pracy w salonie. Ustal obowiązki każdego pracownika, w tym swoje, podczas zebrania zespołu. Niech każdy wie za co odpowiada, a zobaczysz że każdemu będzie łatwiej. Ty jesteś głową Twojej salonowej rodziny, pracownicy szyją, ale to manager jest kręgosłupem! Świadomie podejmuj decyzje o zatrudnieniu wsparcia w postaci managera salonu i ustaleniu jego obowiązków. Przelicz jakie wynagrodzenie nie obciąży budżetu, a pozwoli na rozwój biznesu w innych aspektach, na które w końcu znajdziesz czas!

PO DRUGIE

Otwórz się na rozwiązania online! Czasy się zmieniają i należy dostosować się do trendów wdrażając nowe działania. Nie idąc w kierunku unowocześnień nie tylko nie zyskujesz, ale również tracisz. Posiadając bazę klientów i autorytet w ich oczach w bardzo prosty i nienachalny sposób jesteś w stanie zastosować sprzedaż przez rekomendację. W żaden sposób taka reklama nie wychodzi poza obszar twojej branży. Nie musisz w tym wypadku zakładać sklepu internetowego i dokładać sobie obowiązków.

Poszukaj firmę, która bez konieczności ogromnego wkładu własnego prowadzi sprzedaż jakościowych produktów kosmetycznych przez internet tak, abyś mogła podczas wizyty swoich klientów lub w firmowych social mediach dokonywać aktywnej sprzedaży.

W ten sposób budujesz drugie źródło dochodów dla salonu i wykorzystujesz w 100% swój potencjał.

PO TRZECIE

Stań się dumną hedonistką! Spełniona mama to szczęśliwe dziecko, a w salonie zadowolony szef to uśmiechnięty pracownik. Zapewniam, że takie zależności zawsze się sprawdzają. Twoje frustracje, brak snu, zdenerwowanie i zmęczenie przekłada się na cały twój team – ten domowy i ten salonowy. Jeśli nie będziesz spokojna i zorganizowana, nie będziesz mówić na głos co Ci nie pasuje i czego potrzebujesz, jak masz otrzymać pomoc? Milcząc nie licz na wsparcie, bo nikt nie czyta w Twoich myślach.

Znajdź czas dla siebie na małe przyjemności. Zachowaj balans w tym pędzie życia. Uwierz mi, że dom się nie zawali, dzieci się nie pozabijają, a salon nagle się nie zamknie jeśli np. raz w tygodniu wyznaczysz sobie wolny czas i przykładowo pójdziesz na masaż. Zwyczajnie bądź dla siebie dobra, a zobaczysz jak bardzo kochanie siebie przyniesie Ci korzyści w życiu!

Początkująca stylistka otwiera własny salon

 

Od czego zacząć, gdy chcemy otworzyć własny salon beauty?

Każdy z nas ma niewątpliwie mnóstwo marzeń zawodowych jednak, żeby marzenia stały się rzeczywistością potrzebny jest dobry plan oraz pełna świadomość, że łatwo nie będzie. Najbardziej bolesne bywa zderzenie z rzeczywistością. W naszej wizji wszystko wyglądało perfekcyjnie, każdy aspekt był dopracowany w najmniejszym szczególe, a mimo to okazało się później, jak wielka jest to pomyłka. Osoby, które dopiero myślą o założeniu własnego biznesu, najbardziej przeraża właśnie ten moment. Chwila, w której okaże się, że nie jest to wcale łatwe przedsięwzięcie.

Jak otworzyć własny salon?

Na początku, zanim przejdziesz do działania, warto przemyśleć kilka spraw. Zadaj sobie parę ważnych pytań. Otwierając swój własny gabinet kosmetyczny, musisz być pewna swej decyzji i usług, które będziesz oferować. Jeżeli czujesz, że Twoja praca wymaga jeszcze poprawek, może warto ukończyć dodatkowe kursy, nabrać więcej praktyki i za jakiś czas zastanowić się nad tak poważną decyzją?
Osoby otwierające biznes beauty dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to stylistki, które jeszcze nigdy nie pracowały w salonie kosmetycznym. Jeśli należysz właśnie do tej grupy, to na samym początku powinnaś wybadać rynek, jednocześnie szlifując cały czas swoje umiejętności. Możesz wykonywać paznokcie na osobach z rodziny, koleżankach, sąsiadkach, na modelkach, tak by móc zaobserwować, jakie są ich oczekiwania. Czy lubią jednolite paznokcie, dużo wzorów i dodatków, a może delikatne zadbane paznokcie? Musisz się dowiedzieć, czego będą oczekiwać od Ciebie Twoi klienci, czy warto wprowadzać, szereg usług pielęgnacyjnych, czy może ograniczyć się do tradycyjnej pielęgnacji? Czy prowadzić w swoim salonie sprzedaż produktów do paznokci, czy może jednak z tego zrezygnować? Pamiętaj, by nie przeinwestować już na samym początku, nie twórz zbyt szerokiej oferty jeżeli nie ma na nią popytu, a wymaga ona od Ciebie dodatkowych kosztów.
Drugą opcją jest podjęcie najpierw pracy w salonie stylizacji. Dać sobie czas, aby odkryć swoje mocne strony, poznać klientki, rynek i sposób działania salonu. Dzięki temu możesz, zobaczyć, co się sprawdza, a co nie i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Mieć jasny obraz, jakie oczekiwania mają Twoje klientki. Dopiero później możesz myśleć o otworzeniu swojego salonu.
Jeśli już pracowałaś w salonie i zdobyłaś odpowiednią wiedzę oraz praktykę powinnaś pomyśleć o otwarciu swojego gabinetu niedaleko miejsca, w którym pracowałaś. Tak, by stałe klientki mogły nadal korzystać z Twoich usług. Klienci nie kochają salonu, tylko osobę, która wykonuje daną usługę. Dlatego tak wielu klientów podąża za swoimi stylistkami, mimo że te zmieniają miejsca swojej pracy. Najczęściej klienci są w stanie dojechać do swojej stylistki od 10 do 20 km. Wszystko zależy od wielkości miasta i możliwości komunikacyjnych. Staraj się znaleźć takie miejsce, do którego w łatwy i możliwie najszybszy sposób Twoje klientki będą mogły się dostać. Dzięki temu, będziesz już posiadać swoją pewną bazę klientów – nie będziesz musiała tworzyć jej od zera.

Wyróżniaj się pośród innych

To bardzo ważne, aby zastanowić się, co może Cię wyróżnić pośród innych stylistek i salonów. Oto kilka propozycji:
●  Idealny manicure dla każdej klientki. Jesteś perfekcjonistką, wszystko u Ciebie jest doszlifowane i zwracasz czujną uwagę na każdy szczegół. Skórki są pięknie zadbane i nie poszarpane, dzięki czemu klientki uwielbiają oddawać się w Twoje bezpieczne ręce. To właśnie może być Twój znak firmowy.
● Doskonały french. Wiesz, że jesteś w tym najlepsza, a niemalże 90% twoich klientek wybiera właśnie ten rodzaj manicure. To Cię wyróżnia!
● A może jesteś specjalistką od nakładania idealnej warstwy jednolitego koloru. Prostota, a zarazem elegancja, po którą chętnie zgłaszają się do Ciebie klientki. Pokaż, że jesteś w tym najlepsza.
● Przedłużanie paznokci, nie każdy może być w tym dobry. A może to właśnie jest Twój konik?
● Niezwykłe zdobienie paznokci to coś, czego wiele klientek szuka dla siebie. Uwielbiają szaleć i nosić ciekawe stylizacje, wiedzą, że Ty wykonasz dla nich najpiękniejsze artystyczne dzieło, dlatego z chęcią wracają i przyprowadzają swoje koleżanki.

Klientki dobrze wiedzą, po co przychodzą do stylistki i czego mogą się spodziewać po wykonaniu usługi. Ty robisz to, co uwielbiasz, a one dostają to, czego oczekują i dzięki temu obie strony są zadowolone. Pierwsza wizyta w nowo otwartym salonie zazwyczaj jest z ciekawości, żeby klient do nas wrócił, musi otrzymać coś, co go do nas przyciągnie.

Biznesplan

Własny salon kosmetyczny to nie ścieżka usłana różami. To ruchomy grunt, po którym trzeba stąpać zdecydowanie i pewnie. Wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami, ciężką pracą, często o wiele dłuższą niż pełny etat u kogoś w firmie. Jesteś sobie sama szefem, więc musisz dobrze umieć zarządzać biznesem i zespołem, z którym pracujesz.
Odpowiednio skonstruowany biznesplan to klucz do sukcesu. Ma on pomóc w prowadzeniu działalności, określać kolejne kroki, które będziesz podejmować, ale także da Ci szansę na uzyskanie dofinansowania.
W biznesplanie m.in. powinnaś uwzględnić:
● głównie cele salonu,
● rozwój,
● plan finansowy,
● ewentualne niepowodzenia, jakie mogą się pojawić i plan na rozwiązanie ich.

Wpis do działalności gospodarczej

Własny biznes to nie tylko kupowanie kosmetyków, tworzenie ofert i ładny salon. W pierwszej kolejności trzeba wypełnić szereg formalności. Poza wpisem do CEIDG, czyli Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarcze należy zgłosić się do ZUS-u, podjąć decyzję w zakresie zwolnienia z VAT, a także uzyskaniem stosownych pozwoleń. Pamiętaj również, że od stycznia 2021 roku salony kosmetyczne muszą korzystać z obowiązkowych kas fiskalnych online.

Lokal i jego wyposażenie

Z jednej strony to przyjemniejsza część, w której tworzysz wygląd swojego, wymarzonego salonu, jednak etap ten wiąże się również ze sporymi wydatkami. Wyposażenie salonu, jeżeli chcemy by był na najwyższym poziomie, wymaga od nas dużej inwestycji i zadbania o profesjonalny sprzęt, który nie należy do najtańszych. Przed remontem warto udać się do Inspektora Sanitarnego w celu zapoznania się ze wszystkimi wymogami, jakie powinien spełniać profesjonalny gabinet. Aby pełnić usługi na najwyższym poziomie trzeba również bazować na takim sprzęcie i kosmetykach. Nie warto inwestować w tanie i okazyjne akcesoria, lakiery itd. To może się dla nas skończyć reklamacjami i niezadowolonymi klientkami, kiedy lakier zacznie odpryskiwać, mimo że został położony jak należy. Najlepiej wcześniej przetestować kosmetyki, na których chcemy pracować oraz znaleźć te, które spełniają nasze wymagania i najlepiej się sprawdzają.

Własny biznes beauty to wymagające wielu poświęceń i ciężkich decyzji przedsięwzięcie. Jednakże, żeby do czegoś dojść potrzeba dużo ciężkiej pracy i sporo cierpliwości. Dzięki miłości do swojej pasji, ciągłym szlifie swoich umiejętności i bieżącej wiedzy jesteś w stanie to osiągnąć. Ja również napotykałam na swej drodze przeszkody, ale nie poddałam się, walczyłam o marzenia i mimo porażek i błędów wierzyłam w swój talent, który doprowadził mnie do ogromnego sukcesu.

Podniesienie cen usług w salonie nie takie straszne, jak nam się wydaje

Podniesienie cen usług kosmetycznych to jeden z największych problemów każdej z Was! Nic dziwnego! Najczęściej klientki reagują zdziwieniem lub rozczarowaniem dowiadując się, że ceny wzrosły. Każdy z nas woli zapłacić mniej niż więcej, prawda? Dzisiaj przygotowałem dla Was przewodnik, jak podnieść ceny krok po kroku.

1. Co najważniejsze? Znaj swą wartość!

  • Ile kosztuje utrzymanie Twojego salonu?
  • Jaka jest rentowność Twojego salonu?
  • Jak duże masz obłożenie w salonie?
  • Kiedy ostatnio podnosiłaś ceny i o ile?
  • Nie zapomnij, że w wyniku inflacji ceny produktów, których używasz wzrastają. Regularnie aktualizuj wiedzę o tym, ile za co płacisz.
  • A jeżeli masz pracowników, pamiętaj, że wzrasta pensja minimalna od stycznia 2022 r.

Musisz znać te liczby, musisz wiedzieć, co się dzieje w finansach Twojego salonu.
Wiem, że łatwo mówić! Moje klientki za każdym razem mówią: „Marcin, ja nie chcę tego wiedzieć!”.
Nic dziwnego – kochasz swoją pracę. Nie cyferki.
Ale to właśnie dzięki liczbom, będziesz pewna czy powinnaś podnieść ceny, i jeśli tak to o ile.

 

2. O ile mam podnieść ceny?

Przedział podnoszenia cen to 5-15%. W zależności od tego, jakie są Twoje wyniki finansowe, dobierz odpowiedni przedział podwyższenia cen. Pamiętaj, że dobry biznes, to taki, który zarabia!

A co z konkurencją? Polecam Ci wykonać proste zestawienie, w którym: w jednej kolumnie wypiszesz swoje usługi, a obok ceny tych samych usług w konkurencyjnych salonach. Później możesz wyliczyć średnią cenę za daną usługę na lokalnym rynku. Dzięki temu będziesz wiedzieć, jaka jest „cena rynkowa” danej usługi.

I tutaj, kolejna dobra praktyka – żeby ceny były uznane przez klientów za „cenę rynkową”, różnica w cenie nie powinna przekraczać 10-15% (w górę lub w dół).

Pamiętaj: działania finansowe innych miejsc często są podyktowane podglądaniem salonów z okolicy. Nazywam to strategią „Ja też!”. Ktoś ma taką cenę za usługę X, to ja też tak zrobię. Ty sugeruj się czymś ważniejszym – Twoimi wynikami finansowymi!

 

3. Przekaż informacje do swoich klientów!

Jaką formę kontaktu wolisz?

SMS? E-mail? Informacja na Twoich social mediach?

Nie bierz klienta z zaskoczenia. Przygotuj na wzrost cen. To pokaże, że jesteś uczciwa i dbasz o komfort swoich klientów! Kiedyś doświadczyłem takiej sytuacji jako klient i… zmieniłem salon 🙂

Główna zasada? Traktuj klientów tak, jak sama chciałabyś być traktowana.

 

4. Podziękuj swoim klientom!

W ramach drobnego podziękowania, dodaj do swojego standardowego zabiegu coś ekstra! Może masaż dłoni, albo maska nawilżająca? Minimalnie rozszerzenie (jest dużo opcji uatrakcyjnienia zabiegu bez lub przy niewielkim zwiększeniu kosztów zabiegu i czasu) pokaże wzrost jakości usługi, a Ty nic nie stracisz! Wręcz więcej: zyskasz lojalność i wsparcie Twoich przyszłych działań!

 

5. Nie zastanawiaj się.

Po prostu działaj! To nie takie straszne!

 

Wiem, że to masa informacji, a Ty możesz czuć się jeszcze bardziej zagubiona niż na początku. Bo to wcale nie jest takie proste.

Mam dla Ciebie dwie informacje:

Pierwsza jest taka, że każda z moich podopiecznych przechodziła przez to, przez co przechodzisz Ty.

Druga jest taka, że każda podwyższyła ceny, i każdej wyszło to na dobre.

Dalej nie czujesz się pewna? Napisz do nas, powiedz nam, co Cię martwi. Jesteśmy dla Ciebie!

 

Czy jesteś zadowolona z zysków, które generuje Twój biznes beauty?

 

Czy potrafisz skutecznie optymalizować koszty i wykorzystywać swoje atuty?

Każda branża rządzi się swoimi prawami, ale pewne mechanizmy pozostają niezmienne. Jeśli usługa nie będzie atrakcyjna i dopasowana do potrzeb klienta, to on będzie szukał opcji, która spełni jego oczekiwania.

Zmieniają się nie tylko trendy, ale także mentalność grupy odbiorców naszych usług.
W dzisiejszych czasach nie tylko musimy być fachowcami w swojej dziedzinie, ale także musimy dostosować nasz biznes do potrzeb rynku – czyli ery nowoczesnych kobiet.

„Obserwuję jak dynamicznie rozwija się branża beauty i widzę potrzebę, uporządkowania oraz  pogłębienia wiedzy na temat odpowiedniej polityki cenowej czy zarządzania zasobami ludzkimi. Identyfikacja konkretnych problemów i eliminacja popełnianych błędów, pozwolą zbudować przewagę konkurencyjną” – mówi Beauty Trainer Joanna Kuskowska.

Wysoki poziom usług i umiejętne zarządzanie biznesem to jednak tylko połowa sukcesu. Kolejnym krokiem jest inwestycja w reklamę. Zbudowanie skutecznej strategii sprzedażowo – marketingowej, która pozwoli na dalszy rozwój.

“Widzę tu przestrzeń do budowania świadomości marki czy ulepszenia procesów marketingowych, niektóre narzędzia do promocji ciągle nie są wykorzystywane w optymalny sposób – to stwarza ogromne możliwości” – ocenia Business Developement & Marketing Expert Ariadna Łuszczyńska.

 

Na co musisz zacząć zwracać uwagę chcąc osiągnąć sukces?

  1. Profesjonalizm – podstawą jest ciągłe doskonalenie umiejętności i śledzenie trendów na rynku.  Istotną kwestią jest też specjalizacja – skupienie się na konkretnej gałęzi usług i uczynienie z niej swojego wyróżnika na poziomie mistrzowskim.
  2. Strategia sprzedażowo – marketingowa – bez konkretnie określonych celów i sposobów ich realizacji nie sposób oczekiwać wymiernych efektów swoich działań. Należy opracować strategię i sukcesywnie ją realizować na wszystkich punktach styku z klientem m.in w social mediach.
  3. Polityka cenowa – to niezwykle ważny, ale trudny temat – nadal obserwuję tzw. syndrom oszusta[1], który ma swoje odzwierciedlenie przy ustalaniu cen. Polecam wdrożyć konkretne mechanizmy, które pozwolą obliczyć wartość usługi. Warto pomyśleć o promocjach czy systemach lojalnościowych, które budują przywiązanie klientów.
  4. Marka osobista – to istotny element uwierzytelnienia biznesu, możliwość podkreślenia kompetencji czy zaangażowania w relację z klientem. Ten potencjał bardzo często pozostaje niewykorzystany, mimo że są to najniżej zawieszone owoce – zasób, który mamy i możemy wykorzystać żeby wyróżnić się na tle konkurencji. Nie ma przecież drugiej takiej osoby jak Ty.
    To co prezentujemy swoją osobą jako makeover wizerunku kobiet, które do Nas przychodzą i powierzają nam swoje zaufanie to też nie wszystko – dodaje Joanna – istotne jest też atmosfera czy przestrzeń, w której się znajdujemy.
  5. Zarządzanie zasobami ludzkimi – pozyskanie dobrego specjalisty w swojej dziedzinie kosztuje mnóstwo energii, a ciągłe rotacje pracowników nie ułatwiają nam zadania. Żeby mieć zespół marzeń, należy zastanowić się najpierw nad formułą funkcjonowania biznesu – czy chcesz być liderką dla swoich pracowników, i co masz im do zaoferowania?

 

To są bardzo rozbudowane zagadnienia i nie ma niestety gotowego przepisu na sukces. Wszystkie działania należy dopasować do konkretnego biznesu, warto również przeprowadzić audyt, który będzie mógł zidentyfikować jego mocne i słabe strony.

[1] Syndrom oszusta – zjawisko psychologiczne powodujące brak wiary we własne osiągnięcia. Pomimo zewnętrznych dowodów własnej kompetencji osoby cierpiące z powodu tego syndromu pozostają przekonane, że są oszustami i nie zasługują na sukces, który osiągnęły. Przyczyn sukcesu upatrują w szczęściu, sprzyjających okolicznościach bądź w rezultacie bycia postrzeganym jako osoba bardziej inteligentna i kompetentna niż w rzeczywistości. Co warte odnotowania, syndrom oszusta dotychczas uważano za szczególnie powszechny wśród wysoko postawionych kobiet.
(Żródło wikipedia -> https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_oszusta)

Przede wszystkim chroń siebie i klientów

Szczerze niepokoi mnie fakt łamania podstawowych zasad prewencji zakażeń wirusowych w profesjonalnych gabinetach stylizacji paznokci. Wytyczne wystosowane przez Stacje Sanitarno‑Epidemiologiczne w całej Polsce wyznaczają jednolite i klarowne zasady, dlaczego więc tak trudno je egzekwować? Z jednej strony mamy do czynienia z  bagatelizowaniem zagrożenia ze strony stylistek, a z drugiej brak świadomości klientek. Niektóre klientki nie zdają sobie w ogóle sprawy z możliwości zarażenia się chorobą podczas zabiegu, a inne uznają to jakby za kwestię zaufania, że przecież umyślnie jej czymś nie zarazisz, prawda?  A nieumyślnie? W dzisiejszych czasach każdy dla każdego jest zagrożeniem.

Czy wykonywałaś u siebie test na HIV, HBV, HCV? Ja dopiero będąc w ciąży, bo to obowiązkowe badanie. Czy robiłam takie badanie wcześniej? Nie. Czy zrobiłabym je w ogóle nie będąc w ciąży? Z pewnością też nie. A więc zadam Ci pytanie: Jesteś pewna, że nie jesteś nosicielem choroby? Jesteś pewna, że żadna z Twoich klientek nie jest chora? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że te choroby wirusowe rozwijają się długo nie dając objawów, a choroba często wykrywana jest przypadkiem? Czy chcesz mieć na sumieniu ciężką chorobę swojej ulubionej klientki? A może po prostu chcesz płacić komuś ogromne odszkodowanie za spowodowanie zakażenia? Wiele pytań, prawda? Musisz wiedzieć, że nikt nie ma obowiązku Cię informować o byciu nosicielem… A Ty musisz zabezpieczyć siebie i swoje klientki, to Twój obowiązek. Przedstawię Ci zasady, które pozwolą Ci pracować bezpiecznie.

Czyste i zadbane dłonie są naszym podstawowym narzędziem pracy, jako pierwsze mają kontakt z klientem i praktycznie nieprzerwanie podczas wykonywania stylizacji. Właściwa higiena rąk znacząco zmniejsza częstość zakażeń podczas zabiegu, dlatego zawsze myj dłonie przed rozpoczęciem pracy z klientem oraz po jej zakończeniu specjalnie do tego przeznaczonymi środkami o szerokim spektrum biobójczym. Aby mycie rąk było dokładne i skuteczne pozbądź się z nich biżuterii i zegarka, które gromadzą na sobie m.in. pot, pył i drobnoustroje. W przypadku skaleczeń czy zadrapań skóry zabezpiecz je opatrunkiem i dbaj, aby były zawsze czyste i suche.

Rękawiczki… Spotkałam się już z teorią, że płyn dezynfekujący wystarczająco zabezpiecza nasze dłonie w kontakcie z klientem, ale czy na pewno? Rękawice są przede wszystkim dla naszego bezpieczeństwa, ponieważ stanowią pierwszą mechaniczną barierę ochronną naszej skóry przed uszkodzeniem jej pilnikiem lub frezem, które w dalszym etapie mogłoby być wrotami dla zakażenia. Przed założeniem i po zdjęciu rękawic pamiętaj o higienicznej dezynfekcji rąk preparatem alkoholowym. Jeśli tylko dojdzie do ich uszkodzenia podczas zabiegu, wymień je. Po założeniu rękawic do minimum ogranicz konieczność dotykania przedmiotów wokół, staraj się dotykać tylko tych związanych z zabiegiem.

Oczywiste, że wszystkie narzędzia (jak: frezy, kopytka, nożyczki itp.), które naruszają lub przerywają ciągłość naskórka muszą być poddawane procesom mycia, dezynfekcji, suszenia i sterylizacji. Warto stawiać na firmowe i dobrej jakości narzędzia, które mogą być w ten sposób czyszczone, ponieważ w dalszej perspektywie to tańsze rozwiązanie niż kupowanie tych gorszej jakości, które szybko się niszczą. Prawidłowe wykonanie wspomnianych procedur gwarantuje nam bezpieczeństwo pracy. Dezynfekcja przez zanurzenie w specjalnych płynach może być wsparta pracą myjki ultradźwiękowej. Pamiętaj o przestrzeganiu odpowiedniego stężenia i czasu ekspozycji, aby preparat był skuteczny. Sterylizacja natomiast jest możliwa tylko i wyłącznie w autoklawie, w tym celu należy zakupić własny lub korzystać z usług sterylizacji np. w szpitalu.  Pakiet narzędzi musi być zapakowany w specjalne torebki foliowo-papierowe opatrzone wskaźnikami skuteczności sterylizacji, które zmieniają kolor podczas procesu. Pakiet otwieraj zawsze w obecności klienta. Używane narzędzia przenoś w pojemniku, który zminimalizuje ryzyko skaleczenia się ostrym narzędziem.

Narzędzia wielokrotnego użytku, których nie można poddać sterylizacji, jak pędzle do pyłu powinny również być myte i dezynfekowane, ponieważ omiatają całą powierzchnię dłoni i mogą przenosić zakaźne drobnoustroje na innego klienta. Idealne do odpylania są popularne małe szczoteczki np. rybki, które mieszczą się w myjce ultradźwiękowej i mają zbite włosie, które dokładnie oczyszcza.

Koniecznie jednorazowo traktuj materiały, jak np. patyczki do manicure, płatki kosmetyczne, gaziki, serwety, podkłady i inne tego typu oraz… pilniki. I znowu, jak w przypadku rękawiczek są dwie szkoły. Jedna mówi, że „dobry” pilnik wystarczy dokładnie umyć i poddać dezynfekcji. Druga szkoła stawia na tańsze i jednorazowe pilniki. Dlaczego wybieram tę drugą? Wspomniane narzędzia i materiały mogą mieć bezpośredni kontakt z krwią i wydzielinami klienta, pozostają na nich drobnoustroje, które mogą przenosić się na inne osoby. Przytaczając informacje z dokumentu „Wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego dla salonów kosmetycznych”, zakaźność HCV potwierdzono na skażonych powierzchniach po 16h w temperaturze pokojowej i po 14 dniach w temperaturze 4 stopni Celsjusza. (…) Do zakażenia HBV może dojść w wyniku wprowadzenia do organizmu już 0,00004 ml krwi osoby zakażonej. Jest to ilość niewidoczna gołym okiem dla człowieka. Dla porównania do przeniesienia infekcji HIV potrzeba 0,1 ml zakażonej krwi”, czyli kropli krwi. Pilnik przez tarcie zbiera w nasypie pył i drobnoustroje, a być może niewidoczną gołym okiem krew, które niestety przez ziarnistość struktury nie są możliwe całkowicie do usunięcia i mogą stanowić zagrożenie dla kolejnego klienta. Świetnym rozwiązaniem jest stosowanie tzw. bezpiecznych pakietów. Pojedynczo pakowane pilniki oczywiście nie są jałowe, ale dają gwarancję, że nie był on używany. Po zabiegu należy je wyrzucić, a całą powierzchnię roboczą blatu i wnętrze lampy poddać działaniu płynu do dezynfekcji powierzchni.

Stosuj również odzież ochronną, jak maseczka na twarz i fartuch, które zabezpieczą Cię przed wdychaniem pyłu, zabrudzeniem Twojej prywatnej odzieży i uniemożliwią przenoszenie drobnoustrojów.

Wszystkie te normy budują więź z klientem, daje mu to poczucie i gwarancję bezpieczeństwa. Tworzy się wzajemne zaufanie, które obfituje w dalszą współpracę, a Ty możesz po prostu spać spokojnie i nie martwić się o zagrożenie zakażeniem w Twoim salonie.

Hejt w branży beauty

Wiele się o nim mówi, można go zobaczyć i doświadczyć na wielu forach internetowych. Mamy przyjemność poruszyć ten temat z autorkami okładki „Akademii Paznokcia” nr 78 – Natalią Sielawą, wielokrotną mistrzynią stylizacji paznokci USA, instruktorką, właścicielką własnej szkoły i marki Lawanails oraz Natalią Cukrowską, sędzią na arenie światowej, wielokrotną mistrzynią stylizacji paznokci oraz twórczynią kształtów awangardowych. Dzięki temu wywiadowi poznamy odmienne doświadczenia, które być może posłużą za drogowskaz w radzeniu sobie z takimi przeciwnościami losu.

Redakcja: Czy jako stylistka/mistrzyni stylizacji paznokci zaznałaś hejtu?

Natalia Sielawa: Negatywne słowa oraz wąskie spojrzenie na świat są z nami obecne od zawsze. Myślę, że hejt boli bardziej, gdy czujemy potrzebę docenienia oraz uwagi. Do dzisiaj spotykam się z nieprzychylnymi opiniami. Wydaje mi się, że najczęściej biorą się one z małego doświadczenia odbiorców, innego poczucia estetyki oraz kunsztu pracy. „Walka” w branży toczy się pomiędzy stylistami na bardzo wysokim poziomie a stylistami ze słabym warsztatem manualnym. Uważam, jak każdy nauczyciel, że bardzo ważna jest edukacja oraz pokazywanie, co jest właściwe. Prawidłowo wykonana praca nie zawsze zyskuje poparcie obserwatorów.

Natalia Cukrowska: Myślę, że dożyliśmy czasów, w których dosłownie każda osoba doświadczyła go w mniejszym lub większym stopniu. W naszej branży jest to zjawisko porównywalne z zarazą – jedna stylistka pokaże swoją pracę, a kilkadziesiąt innych postanowi udowodnić pod jej postem, że nic nie wie o swojej profesji. Hejtu nie należy jednak mylić z konstruktywnymi, rzeczowymi i kulturalnymi opiniami. Komentarze typu: „Twoje prace są beznadziejne”, „Jesteś słaba”, Ale szpony” zdecydowanie do nich nie należą. Zauważyłam też, niestety, że wraz z ilością sukcesów wzrasta poziom hejtu. Jednego dnia ktoś gratuluje ci osiągnięć, a drugiego obgaduje – o czym zazwyczaj dowiadujesz się przypadkiem.

Redakcja: Czy spotkałaś się z hejtem skierowanym w Twoją stronę od rodziny lub znajomych z branży?

N.S.: Myślę, że jako kobieta, która odniosła sukces, mierzę się z hejtem do dzisiaj. Najbardziej bolało mnie ocenianie przez rodzinę, brak zrozumienia, bolesne słowa wymierzone w moją stronę – chyba najbardziej ugodziły mnie komentarze, że to droga donikąd i powiedzenie, że jestem „głupkiem”. Przede wszystkim czułam wsparcie w mojej mamie, która z każdego mojego sukcesu cieszyła się jak z prezentu. Jednak nie trwało to długo, ponieważ zmarła, gdy miałam 27 lat.

N.C.: Mogłabym wymienić wiele przykładów, kiedy usłyszałam negatywne opinie na swój temat. W pewnym momencie mojego życia stwierdzenia, że jestem gruba, brzydka, a moje prace są słabe i niczego nie potrafię stały się normą. Zauważyłam, że ludzie ochoczo wypisują takie rzeczy w internecie, jednak nikt nie ma odwagi wypowiedzieć takich słów personalnie. Bardzo bym chciała, żebyśmy w branży okazywali sobie więcej wsparcia – doceniali czyjąś pracę, poświęcenie oraz talent. Nie ma to być koło wzajemnej adoracji, a realna motywacja.

Redakcja: Jak myślisz, dlaczego ludzie hejtują?

N.S.: Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi – nikt nie jest chodzącym ideałem. Myślę, że czasami za mało w nas empatii, a egoizm i ego przejmują dowodzenie. Sama jako dziecko wiele przeszłam i z pewnością skrzywdziłam wiele osób. Krzywda rodzi krzywdę. Jeśli patrzysz na świat szerzej, jesteś w stanie odpuścić, wybaczyć i iść dalej. Każda gorycz powoduje, że twój statek cumuje, a słowa mają magiczną moc i pozostają w naszym sercu na wiele lat.

N.C.: Ludzie w ten sposób leczą swoje kompleksy i niespełnione ambicje. Wydaje mi się, że często to po prostu niezdrowa zazdrość lub zbyt duża pewność siebie, która często bywa zgubna.

Redakcja: Jak wpłynęło na Ciebie doświadczenie tego zjawiska?

N.S.: Pamiętam pierwszy lincz, hejty od rodziny i przyjaciół – było to bardzo bolesne doświadczenie, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Na tamtym etapie nie rozumiałam, czemu ludzie mnie krzywdzą i byłam osobą, która bardzo potrzebowała docenienia. Mimo osiągnięć, nadal odbierano mnie jako „tipsiarę”, która nic nie potrafi, bo przecież paznokcie teraz robi każdy. Do dziś pamiętam, jak jedna z moich pracownik usłyszała od klientki, która przyszła z dzieckiem, że „jeśli nie będzie się uczyło, to skończy jak ta pani i będzie robić paznokcie”. Nie muszę dodawać, jak bardzo to stwierdzenie nas ugodziło, i jak bardzo było szufladkujące. Do dzisiaj ludzie nie widzą, że w moją wiedzę zainwestowałam niejedno mieszkanie. Obecnie już nawet nie potrzebuję pochwał – im więcej robisz, tym więcej słyszysz krytyki, tak jak powiedziała wcześniej Natalia.

N.C.: Odcisnęło to na mnie ogromne piętno – nieprzespane noce, głodzenie się, a następnie kompulsywne objadanie się i depresja. Ludzie nie mają pojęcia, jak bardzo mogą kogoś skrzywdzić. W pewnym momencie swojej kariery zawodowej całkowicie wycofałam się z internetu i przestałam publikować – wiedziałam, że każdy post niesie ze sobą jeszcze większą ilość negatywnych komentarzy. Poza granicami Polski wygląda do zupełnie inaczej niż na rodzimej arenie – dyskredytacja ze strony koleżanek z branży, które chciałyby udowodnić, że jestem nikim jest ogromna.

Redakcja: Czy według Ciebie granica pomiędzy hejtem a wyrażaniem własnej opinii została przesunięta? Czy obecnie nie jest tak, że nie można nikomu zwrócić uwagi, bo automatycznie zostanie odebrane to jako mowa nienawiści?

N.S.: Myślę, że tak – wiąże się to jednak ze świadomością, że wszystko co chcemy powiedzieć, można zrobić na wiele sposób. Należy zwrócić uwagę na to, że nawet własna negatywna opinia „zachęca” innych do wyrażania swojej negatywnej opinii – psychologia tłumu.

Kiedy zerkniemy na komentarze pod pracą i pierwszy będzie brzmiał: „ale okropne”, to gwarantuję Wam, że kolejne będą głównie negatywne nawet, jeśli praca jest niezła.

Co jest kluczowe w tej naszej dyskusji – bardzo dużo prac jest niskiej jakości i na nie jest jakieś ciche przyzwolenie na zasadzie „uczę się, jestem samoukiem”. To nic nie zmienia. Znam wielu samouków, którzy dzięki skupieniu i upartości robią dobre prace oraz uczniów, którzy po dobrym szkoleniu podstawowym robią dobry manicure. Proste: Albo robisz coś dobrze, albo robisz źle. U mnie nie ma pół środków.

N.C: Po części trochę tak to wygląda. Ale to właśnie ze względu na wspomniany brak pokory. Zauważyłam, że często jedyną obroną staje się stwierdzenie: „bo Ty mnie hejtujesz”. Trzeba pamiętać, że istnieje różnica między zwróceniem komuś na coś uwagi, a rzucaniem w kogoś wyzwiskami. Można komuś powiedzieć: „Dostrzegam pewne błędy techniczne Twojej pracy”, wskazać, jakie dokładnie, doradzić, w jaki sposób je zniwelować. Można również napisać: „ale dramat”, „Nawet, jakby mi zapłacili miliony, to bym nie nosiła takich paznokci”, „Jak Ci nie wstyd chwalić się takimi beznadziejnymi pracami”, „żenada”, „zmień profesje”.

Więcej pokory! Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, ale według mnie pokora jest w naszym życiu słowem kluczowym.

Redakcja: Dokąd, Twoim zdaniem, zmierza branża? Czy podąża w dobrym kierunku?

N.S.: Ja staram się, żeby tak było (śmiech). Uczę się kilka razy w miesiącu, jak przekazywać wiedzę, co nowego pokazać, jak działają psychologia i marketing, by nauczać uczniów lepiej. Staram się prowadzić tak szkołę, by ci, którzy przyjeżdżają z drugiego końca Polski, czasem świata, wiedzieli po co do mnie przyjechali. Ja mam wpływ na to, co przekazuję w mediach i tworzę zawód na poziomie. U mnie nie przejdą słabe prace. Uważam, że podejście do naszego zawodu jest zbyt błahe i nie podoba mi się otwarcie rynku detalicznego. Jednak nie zmienia to faktu, że tak jest i tego nie zmienię jako jednostka. Więc co mogę zrobić? Uczyć! Ale procesu uczenia kogoś też trzeba się uczyć (śmiech).

NC: Dokąd zmierza? To jest dobre pytanie. No właśnie dokąd zmierza? Obserwuję te procesy zmian od kilkunastu lat, moje refleksje są niestety mało optymistyczne. Uważam, że sytuacja covidova zmieniła kierunek branży diametralnie i pchnęła ją w bardzo złym kierunku nijakości, wzajemnej adoracji zmyślonych sukcesów i totalnej masowości.

Redakcja: Czy obecnie łatwo jest osiągnąć sukces w branży?

N.S.: Czym jest sukces? Czy to pieniążek czy pasja? Dla mnie pasja, więc jeśli to czujesz, i jesteś w tym dobra – uważam, że osiągniesz sukces. Czy to łatwe – to już zależy od Ciebie.

N.C.: Namiastkę sukcesu, który docenią ewentualnie Twoje klientki bardzo łatwo. Prawdziwy sukces niosący uznanie w branży…  BARDZO CIĘŻKO.

Redakcja: Czym dla Ciebie jest sukces?

N.S.: Radością, spełnieniem. Słowami od uczniów: „Natalia obserwuję Cię tyle lat, dziękuję Ci, że jesteś, dziękuję, że Cię mam”. To słowa działające na mnie jak balsam. Wzruszam się. Kolejny sukces, to jak słyszę, że uczeń po moim szkoleniu nie boi się komunikacji z klientem i ma większe ceny. Uzyskał szacunek, widzi gdzie się zagubił. Mój sukces to sukces moich uczniów. Gdy stylista pisze: dziękuje Ci Natalia, dzięki Tobie zostałam Mistrzem Polski, zostałam Instruktorem. To jest moc!

N.C.: Zdecydowanie sięganiem po swoje marzenia, zdobywaniem kolejnych wyznaczonych sobie celów i życie w zgodzie z własnym sumieniem oraz wartościami. Kiedyś sukcesem dla mnie było dostanie propozycji branżowej w Polsce, wygranie mistrzostw czy miły komentarz guru z branży (śmiech). Jednak z czasem w mojej głowie przewartościowało się wiele spraw. Jedno natomiast jest niezmienne – chcę być prawdziwą, chcę by mój sukces był prawdziwy, nienaciągany, nie odpowiednio przedstawiony w SM, ale namacalny, niepodważalny i bezapelacyjny. Pamiętajcie, naciągana historia zawsze dotrze do odbiorcy, który zna jej prawdziwą genezę.

Redakcja: To chyba najlepszy moment, żeby podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do Waszego sukcesu.

N.S.: Dziękuję moim uczniom, moim pracownikom, mojemu ukochanemu Michałowi i mojej wspaniałej córce. Dziękuję mojemu bratu ciotecznemu – Sebastianowi za to, że zawsze mnie wspierał. Dziękuję również Tobie Nataliao że zainspirowałaś mnie do tej okładki. Cieszę się, że jesteś. Chciałabym również podziękować po raz kolejny magazynowi AKADEMIA PAZNOKCI za możliwość wykonania zupełnie innej okładki i możliwości jej realizacji. Dziękuję Wam, za upublicznienie tego wyjątkowo szczerego i ważnego artykułu. Jesteście wspaniali.

N.C.: Pragnę podziękować każdej osobie, którą spotkałam na swojej drodze, i która osobie „znikąd” dała możliwość, otworzyła te drzwi, które były zamknięte na osoby bez znajomości. Dziękuję ludziom z branży, którzy są w stanie docenić młode, mniej znane talenty i nie boją się dać im szansy na realizację świeżych pomysłów, nawet jeśli czasem są zupełnie odmienne od obowiązujących standardów. Dziękuję za wszelkie możliwości, pomoc, wiarę, ale i odwagę.

Dziękuję Natalii Sielawie za bardzo prawdziwą relację, która wiele mnie nauczyła, nie raz prowadziła za rękę, gdy szłam na oślep, a przede wszystkim zawsze dawała całkowicie bezinteresowne prawdziwe wsparcie.

Dziękuję za możliwość zrealizowania jednego z  moich największych marzeń. Uwielbiam efekty naszej współpracy i uwielbiam tę okładkę. Dziękuję AKADEMII PAZNOKCIA za upublicznienie tego projektu.

Redakcja: Dziękujemy za wspaniałą rozmowę. Mamy nadzieję, iż każdy po przeczytaniu tego wywiadu dojdzie do pewnych refleksji. Żywimy nadzieję, że ten wspaniały projekt będzie początkiem naszej drogi w walce z hejtem.