Skip to main content

Dlaczego warto stosować kremy z SPF przez cały rok?

Lato już dawno dobiegło końca, ale nie oznacza to, że wraz z nadejściem mniej słonecznych pór roku musimy porzucić stosowanie filtrów z SPF i odłożyć aplikację do przyszłego roku! Niestosowanie ich w okresie jesienno-zimowym jest podstawowym błędem, chociaż warto w tym momencie zaznaczyć, że wśród ludzi jest coraz większa świadomość tego, jaką wartość niesie ze sobą właściwa ochrona oraz pielęgnacja cery. Temat stosowania SPF wciąż jest żywy, świadomość ludzi się zwiększa, co świadczy o tym, że warto mówić o dobroczynnych skutkach, które niesie ze sobą odpowiednia pielęgnacja z użyciem kremów SPF.

Czym właściwie jest SPF?

W tym momencie warto wyjaśnić, czym jest SPF. To wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej (z ang. SPF = Sun Protection Factor). Jest to stosunek minimalnej dawki promieniowania skutkującej rumieniem na skórze chronionej środkiem przeciwsłonecznym do minimalnej dawki promieniowania powodującej rumień na skórze niechronionej. Wszyscy dobrze wiemy, że promieniowanie UV jest szkodliwe dla naszej skóry. Powoduje zmiany chorobowe o podłożu kancerogennym, przyspiesza procesy starzenia się skóry oraz wywołuje poparzenia. Szkodliwe promieniowanie sprzyja również powstawaniu wolnych rodników, mających zdolność wyzwalania reakcji łańcuchowych, powodujących zmiany w tkankach organizmów żywych. Główną rolą SPF jest ochrona skóry przez działaniem promieniowania UV.

Filtry występujące w kosmetykach można podzielić na:
filtry chemiczne – absorbują promieniowanie UV,
filtry chemiczne – nieorganiczne – działają one na zasadzie odbijania bądź rozpraszania promieniowania UV,
filtry naturalne – ekstrakty roślinne, które prócz innych wartościowych właściwości, działają dobroczynnie w zakresie ochrony przeciwsłonecznej,
filtry fizyczne – nieorganiczne – działają na zasadzie odbijania/rozpraszania promieni UV.

Ochrona przeciwsłoneczna przez 12 miesięcy w roku

Preparaty kosmetyczne z filtrami powinniśmy stosować codziennie przed wyjściem na zewnątrz, nie patrząc na to, jaka aktualnie jest pora roku oraz czy słońce skrywa się za chmurami, czy będziemy wystawieni na dużą ekspozycję. Szkodliwe promieniowanie dociera do skóry każdego dnia. O każdej porze roku jesteśmy poddawani ciągłemu działaniu promieniowania UVA, odpowiedzialnego za nieodwracalne uszkodzenia skóry. Należy pamiętać, iż promieniowanie UVA wnika w skórę znacznie głębiej niż UVB. Powoduje również utratę kolagenu i elastyczności skóry, co znacznie przyspiesza procesy starzenia oraz powstawanie przebarwień i zmarszczek. Nieodwracalne zniszczenia skóry spowodowanie promieniowaniem UVA zachodzą jeszcze zanim pojawią się objawy oparzenia słonecznego. Z tego powodu ten typ promieniowania jest uważany za główną przyczynę starzenia się skóry. Pamiętajmy również o tym, by ochronę przeciwsłoneczną stosować także w przypadku naszych dzieci. Poparzenia skórne powstałe w dzieciństwie prowadzą do poważnych chorób w dorosłym życiu. Słońce może wpływać na m.in. powstawanie czerniaków, starzenie się skóry, a także inne schorzenia. Ważny jest fakt, że zniszczenia spowodowane promieniowaniem słonecznym kumulują się z roku na rok.

Czy słońca należy unikać?

Z pewnością nie można go demonizować, ponieważ ze słoneczną pogodą wiąże się także nasz dobry nastrój. Można zauważyć, że im w danym kraju cieplejszy klimat, tym mniej tam przypadków depresji. Słońce ma na nas działanie dobroczynne, jednak musimy o jego szkodliwym działaniu, którego na pierwszy rzut oka nie widać. Nowotwory skóry są bardzo niebezpieczne, często przez długi czas „rozwijają się w milczeniu” i pozostają niezauważone. Zatem korzystajmy  ze słońca z umiarem. Pamiętajmy o stosowaniu kremów SPF przez cały rok.

Dlaczego warto używać kremy z filtrem SPF przez cały rok?

Jak już wspominaliśmy wcześniej, szkodliwość promieniowania UV wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na nowotwory skóry, tworzenie się przebarwień oraz szybsze fotostarzenie się skóry. Promienie UVA codziennie, przez cały rok, odciskają piętno na naszej skórze. Dlatego, żeby jak najdłużej zachować jędrną, młodą, a przede wszystkim zdrową skórę bez przebarwień należy konsekwentnie oraz systematycznie stosować ochronę przed UV. Do codziennej rutyny pielęgnacyjnej należy dołączyć stosowanie produktów ochronnych (chroniących przed promieniowaniem UVA, UVB oraz światłem niebieskim). Kremy SPF można stosować pod makijaż, jako dodatkowy krok pielęgnacji lub wybrać produkty hybrydowe, łączące w sobie np. nawilżający krem oraz ochronę przed UV (w tym UVA).

 

Biżuteria. Jak o nią dbać? Jak przechowywać?

Pierścionki, obrączki, kolczyki łańcuszki – jednym słowem biżuteria. Większość z nas ją nosi. Z pewnością chciałabyś, aby jak najdłużej wyglądała jak nowa. Czy w związku z tym zastanawiasz się, jak dbać o swoją biżuterię? Czy ściągasz ją, kiedy wracasz do domu bądź kiedy wykonujesz prace domowe? Czy może nie ściągasz jej w ogóle?

Poprosiliśmy dwóch producentów biżuterii – firmę Orska (twórca oryginalnej biżuterii artystycznej z mosiądzu, srebra i kamieni naturalnych) oraz firmę helloMEG (twórca biżuterii ze srebra, srebra pozłacanego oraz kamieni szlachetnych) o odpowiedzi na kilka pytań.

Biżuteria – kiedy zakładamy, a kiedy ściągamy?

Zarówno w przypadku mosiądzu, jak i srebra zalecenia są takie same:

– mosiądz i srebro nie lubią kontaktu z chemikaliami, w szczególności z kosmetykami i perfumami. Pod ich wpływem ulegają zabrudzeniu, a nawet zniszczeniu. Dlatego tak ważnym jest, by zakładać biżuterię na samym końcu, już po wykonaniu makijażu i fryzury,

naturalnym wrogiem biżuterii jest także woda, dlatego ściągaj ozdoby przed wzięciem prysznica, kąpielą czy każdorazowym myciem rąk.

– zdejmuj biżuterię przed aktywnością fizyczną czy spaniem – pot negatywnie wpływa na biżuterię, powodując jej odbarwienie lub matowienie, dodatkowo podczas ćwiczeń lub spania jest ona narażona na uszkodzenia mechaniczne.

Czyszczenie biżuterii

Mosiądz

Mosiądz jest metalem, który z czasem nabiera barwy starego złota. Jest to całkowicie naturalny proces, który zachodzi pod wpływem kontaktu metalu z powietrzem. Ma na niego wpływ także pH skóry, co oznacza, że to bardzo osobisty proces, który u jednych zachodzi szybciej, a u drugich wolniej. Biżuteria może dojrzewać, tak jak i z biegiem czasu dojrzewamy my sami. Mosiądz pracuje, szlachetnieje. Proces ten jest nieprzewidywalny i zaskakujący. Dodatkowo jest też bardzo indywidualny. Dzięki temu czujemy, że biżuteria, którą nosimy, jest jeszcze bardziej nasza!

Jeśli jednak preferujesz jasnozłoty kolor, warto biżuterię raz na jakiś czas – w zależności od potrzeby – odnowić. Firma nie rekomenduje samodzielnego odświeżania biżuterii. By uniknąć uszkodzenia należy oddać ją do pracowni firmy ORSKA, gdzie pod czujnym okiem specjalistów znów nabierze blasku.

Srebro

W przypadku biżuterii srebrnej proces ciemnienia srebra to całkowicie naturalna sprawa. Srebro wchodzi w reakcje ze związkami siarki zawartymi w powietrzu – na jego powierzchni pojawia się wtedy nieestetyczny, ciemny nalot. Proces ten zachodzi niezależnie od tego czy biżuterię nosisz codziennie, czy sporadycznie.
Biżuterię możesz czyścić sama, najlepiej specjalną ściereczką lub płynem (polecamy serię produktów marki Connoisseurs). Kiedy jednak nie masz na to czasu lub ochoty, zawsze możesz oddać biżuterię do producenta lub jubilera na kompleksowe jej czyszczenie i polerowanie, jeśli chodzi o biżuterie srebrną złoconą – można wtedy też odnowić warstwę złota.
Uważaj na wszelkie domowe sposoby czyszczenia biżuterii – typu pasta do zębów, sok z cytryny, coca-cola. Wszystkie te substancje mogą usunąć nalot z biżuterii, ale mogą też spowodować uszkodzenie jej powierzchni.

Specjalnym rodzajem biżuterii jest biżuteria złocona. Bazą tutaj jest zazwyczaj srebro próby 925, nie jest to jednak czyste złoto, jedynie srebro pokryte jego warstwą, która z czasem może się zetrzeć. Dużą przewagą takiej biżuterii nad złotą jest jej cena. Przy zakupie biżuterii złoconej szczególną uwagę należy zwrócić na grubość warstwy złota, gdyż to właśnie, w głównej mierze będzie miało wpływ na jej jakość i na to, jak długo ta warstwa utrzyma się na biżuterii. Optymalna grubość to 2 mikrony. Warto przed zakupem zapytać o ten szczegół producenta.

 

Przechowywanie biżuterii

Przechowywanie biżuterii z mosiądzu i ze srebra jest identyczne:

– najlepiej przechowywać biżuterię w woreczku, który dostaniesz przy zakupie; z powodzeniem możesz również przechowywać ją w szkatułce czy woreczku strunowym (spowolni to proces ściemniania biżuterii srebrnej),

– w przypadku biżuterii z mosiądzu zwróć uwagę, aby nie dotykała ona innych precjozów czy przedmiotów,

unikaj przechowywania biżuterii w wilgotnym miejscu, czyli np. w łazience.

Jakie wnioski płyną z powyższego artykułu? Najprostszym z nich będzie taki, który mówi, „jeśli lubisz swoją biżuterię, dbaj o nią należycie”. Często kojarzy nam się ona z czymś miłym, niesie ze sobą cudowne wspomnienia – warto, żeby została z nami jak najdłużej, w jak najlepszym stanie.

 

Czy aplikowanie rzęs syntetycznych faktycznie niszczy rzęsy naturalne?

Gdy przychodzisz na aplikację rzęs, jako klientka oddajesz się w ręce certyfikowanej stylistki. Właśnie, certyfikowanej, a więc mała rada: ZAWSZE sprawdź, czy Pani do której się wybierasz, ukończyła szkolenie oraz przejrzyj galerię jej prac. Nie wybieraj pierwszej czy najtańszej w pobliżu – to Twoje oczy i zdrowie. Ale idąc dalej: na ten moment poza grzecznym leżeniem, wyciszeniem telefonu, zrelaksowaniem się i zmyciem makijażu, nie masz nic więcej do zrobienia. Stylistka, aby wykonać poprawną aplikację powinna przede wszystkim ocenić stan Twoich naturalnych rzęs. Bardzo często zdarzają się takie klientki, które chcą “długo i gęsto”, a niestety ich rzęsy nie należą do zbyt mocnych. Gdy źle dobierzemy wagę rzęs syntetycznych, możemy doprowadzić do tzw. łysienia trakcyjnego, czyli mechanicznego wyciągania rzęsy z mieszka włosowego, co w efekcie doprowadzi do mocnego przerzedzenia rzęs naturalnych. Wielokrotnie ściągałam stylizacje, które były po prostu nieodpowiednie dla danego oka, no i jest to jeden z pierwszych powodów, dla których nasze rzęsy po takim zabiegu mogą być w fatalnej kondycji.

Należy wspomnieć także, że podczas samej aplikacji nie powinnyśmy odczuwać bólu, pieczenia, mocnego łzawienia. Jeżeli czujesz, że płatki/taśmy Ciebie uwierają, uchylasz i otwierasz oczy, widzisz mocno światło lampy, czy odczuwasz bardzo mocne pieczenie: Twoja stylistka ma obowiązek to poprawić. Inaczej można doprowadzić do chociażby poparzenia rogówki, a sam zabieg powinien być relaksującym, a nie stać się dwugodzinną męczarnią.

Jak sprawdzić czy rzęsy zostały zaaplikowane poprawnie?

Po pierwsze, rzęs nie można czuć! Nie może być tak, że otwierając oczy masz wrażenie jakby ktoś dorzucił Ci na powieki dodatkowe kilogramy. Powinny być lekkie, nieodczuwalne i miękkie w dotyku. Po drugie, nic nie powinno Cię kłuć, ciągnąć czy sprawiać, że odczuwasz jakikolwiek dyskomfort. Jeżeli czujesz, że rzęsy po delikatnym dotknięciu kłują Cię w powiekę, oznacza to, że zostały one zaaplikowane zbyt blisko, co może spowodować zatkanie mieszków włosowych, osłabienie rzęs, podrażnienie skóry powieki i całą gamę nieprzyjemności. Kolejna sprawa, to te cudowne zjawisko niewypadania rzęs syntetycznych. Ile razy słyszałam, że „moje rzęsy trzymają się ponad dwa miesiące”. Okej- to, że aplikacja jest trwała to jedno, ale rzęsa naturalna żyje od 90 do 150 dni. Dlatego nie ma możliwości, aby zaaplikowane nam rzęsy nie zaczęły wypadać wraz z naszymi naturalnymi. Jeżeli po upływie dłuższego czasu nie zauważysz jakichkolwiek ubytków, a podczas czesania rzęs szczoteczka haczy, przez co nie ma możliwości ich swobodnego rozczesania, na 99% oznacza to, że Twoja aplikacja składa się ze sklejek, czyli źle odseparowanych kępek, które są ze sobą po prostu sklejone i nie mają fizycznej możliwości wypadania, a to kolejna przyczyna słabej kondycji rzęs naturalnych po ściągnięciu syntetyków.

Oczywiście nie czepiajmy się tak tylko tych złych stylizacji, ponieważ jest też sporo cech osobniczych, które mają na to wpływ. Należy do nich np. poziom naszych hormonów, w tym zmiany wysokości:

– progesteronu (odpowiada m.in. za utrzymanie ciąży),
– estrogenu (wpływa na kondycję włosów),
– prolaktyny (jej nadprodukcja także wpływa na wypadanie włosów i rzęs).

Zabawne, ale zabiegi beauty powinnyśmy wykonywać w okresie od 10 do 17 dnia cyklu, bo są one wtedy najbardziej efektowne i najmocniej „przyswajalne”. Dodatkowo, wpływ mają takie czynniki jak: menopauza, ciąża, połóg, antybiotykoterapia, kuracje hormonalne, sterydowe oraz aldehyd octowy, czyli „syndrom dnia poprzedniego”. Wiedziałyście, że idąc na tzw. „kacu” na zabieg stylizacji rzęs (a więc z wysuszoną łuską włosa), aplikacja będzie najprawdopodobniej nietrwała? Klej wyciąga resztę wilgoci z włosa, a jeżeli jej jest mało, to nie ma możliwości trwałej polimeryzacji. Klej lubi wilgoć (podczas pracy). Często stylistka już na etapie zabiegu, a także klientka świeżo po nim, przyczynia się do pogorszenia wiązania kleju, używając produktów, które są po prostu chemicznie niezgodne ze sobą.

 

Pielęgnacja pozabiegowa

Na ten temat jest dużo faktów i mitów wmawianych klientkom od lat. Prawda jest taka, że połowa moich klientek, gdy trafiają na moje łóżko po innej stylistce, niepewnie przyznaje, że nie myją rzęs lub nie wiedzą, jak to robić (bo przecież „rzęs nie można moczyć”). Nie można? Wręcz przeciwnie – trzeba! Jak odpowiednio więc pielęgnować nasze nowe rzęski? Mają nam one ułatwić życie, ale nie oszukujmy sie – basen, chlor, sauna, produkcja kwasu mlekowego podczas treningu, nadmierna produkcja łoju, substancje oleiste i dwufazowe, makijaż, eyeliner – to nie są najlepsi przyjaciele rzęs syntetycznych. Ile razy po aplikacji wróciłyście do domu i nałożyłyście podkład/korektor w okolice oczu? A wiecie, że w kosmetykach do twarzy jest bardzo duża ilość substancji oleistych? Mają one oczywiście za zadanie nie wysuszać skory, ale w przypadku rzęs, stopniowo wypuszczają „tłustą smugę”, która się na nich osadza. Dodatkowo nieregularne mycie, zbyt częste szczotkowanie, dłubanie, skubanie i spanie z twarzą̨ w poduszce – lista jest dłuższa niż przepis na dobry gulasz. A więc zanim zasypiesz swoją stylistkę wiadomościami typu: „Rzęsy mi lecą”, przyjrzyj się swojemu organizmowi, pielęgnacji domowej i łazienkowym rytuałom. Istnieje seria produktów, które na pewno Twoja stylistka może Ci polecić, właśnie stworzonych do pielęgnacji domowej. Często słyszę, że klientki używają do mycia samej wody. No dobrze, ale czy próbowałyście kiedyś domyć tłustą patelnię samą wodą? Domyślacie się, jaki jest efekt – żaden. Warstwa tłuszczu zostaje i obciąża. Zapomina się, że rzęsa jest włosem, a więc można to porównać do sytuacji, jakbyśmy nie myły skóry głowy, nie masowały jej i nie pielęgnowały. Myślę, że dość szybko zauważyłybyście utratę i wypadanie włosów. To samo jest w przypadku braku pielęgnacji powieki i rzęs.

Co zrobić, aby zregenerować rzęsy?

Najważniejsze, aby nie iść na skróty i nie sięgać po stymulatory wzrostu, czyli mocno promowane odżywki do rzęs. Dlaczego? Ponieważ w większości przypadków w składzie takich produktów są „pobudzacze” do wzrostu, które mobilizują włos w nienaturalny sposób i najczęściej po odstawieniu mamy efekt odwrotny – rzęsa się łamie i nie ma siły sama rosnąć. Nie wspomnę już o licznych alergiach, zaczerwienieniach powieki itd. Polecam więc bardziej naturalne sposoby: suplementację biotyny (a także witamin na porost włosów i poprawę ich kondycji), dietę i odpowiednie nawadnianie, masaż powieki oraz naszego odwiecznego przyjaciela, jakim jest olejek rycynowy (stosowany regularnie, wieczorem przed snem).

 

Pamiętaj: wybieraj zaufane, doświadczone stylistki, aby mieć pewność, że trafisz w odpowiednie ręce i będziesz mogła cieszyć się pięknym, wyrazistym spojrzeniem!

 

 

Jak prawidłowo dobrać materac i uchronić się przed bólem pleców?

Śpimy przez blisko 1/3 naszego życia. W trakcie snu nasze ciało wypoczywa, a mózg porządkuje informacje nabyte w ciągu dnia. Kiedy jednak poranki witamy niewyspani, a wstając z łóżka czujemy się obolali, to znak, że nasz sen nie był efektywny. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim niewygodny materac. Taki, który powoduje, że nasze ciało nie ma właściwego podparcia, a mięśnie zamiast w nocy wypoczywać, są nieustannie napięte. To prosta droga do nabawienia się bólu pleców i dyskomfortu towarzyszącego nam cały dzień.

Główna zasada doboru materaca

Stojąc przed wyborem materaca, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na ciężar swojego ciała. Główna zasada brzmi – im więcej ważysz, tym materac powinien być twardszy. Twardość oznaczana jest literą H, a sam podział wygląda to następująco:

  • twardość H1 – materac miękki (dla osoby do 40 kg)
  • twardość H2 – średnio-miękki (dla osoby od 50 do 80 kg)
  • twardość H3 – średnio-twardy (dla osoby od 70 do 110 kg)
  • twardość H4 – twardy (dla osoby powyżej 100 kg)
  • twardość H5 – bardzo twardy (dla osoby powyżej 120 kg)

Dużo jednak zależy od osobistych preferencji. Część z nas woli bardziej miękką powierzchnię spania, inni – zdecydowanie twardszą. Bezsprzecznie jednak należy unikać wyboru modeli bardzo miękkich, jeśli nasza waga jest duża lub bardzo twardych – gdy ważymy zdecydowanie mniej.

Pozycja spania a wybór materaca

Drugim aspektem, który należy wziąć pod uwagę, jest ulubiona pozycja spania. Osoby, które lubują się w spaniu na boku, powinny wybierać modele miękkie. Wystające części ciała jak ramiona i biodra zagłębiają się w materacu, a kręgosłup dzięki temu zachowuje naturalne dla siebie ułożenie – jest w linii prostej. Dla tych, którzy preferują spać na plecach, czyli w najzdrowszej dla organizmu pozycji, przeznaczone są modele twardsze. A co powinny zrobić osoby, które lubią spać na brzuchu? Zdecydowanie zmienić swoje przyzwyczajenia. Spanie w ten sposób nie jest zdrowe. Jeśli jednak nie uda się nauczyć spania w innej pozycji – zdecydowanie sprawdzą się twarde modele materacy.

 

Materace na problemy z alergią?

Wielu z nas zapomina, że materac może być siedliskiem wielu alergenów, które mają duży wpływ na nasze zdrowie. Pot czy martwy naskórek to pożywienie roztoczy kurzu domowego czy innych mikroorganizmów. Nie brzmi to zachęcająco.. Dlatego też warto zainwestować w takie materace, które odznaczają się właściwościami antyalergicznymi. Co to oznacza? Najprościej rzecz ujmując – są przewiewne, a ich struktura powoduje, że przy każdym ruchu powietrze krąży wewnątrz materaca, wydmuchując wszelkie zanieczyszczenia na zewnątrz. Dlatego poszukując odpowiedniego dla siebie i dla rodziny materaca, warto zwrócić uwagę, z jakich składników jest skonstruowany. W takim przypadku warto sięgnąć po materace piankowe.

Budowa materacy – najpopularniejsze komponenty

Dobry materac to taki, który podpiera równomiernie ciało na całej jego długości. Dodatkowo jest na tyle elastyczny, że redukuje punkty ucisku i zapewnia właściwe ułożenie kręgosłupa. Wtedy też mięśnie go okalające nie są napięte, a my możemy cieszyć się zdrowym snem. Jak powinien być więc skonstruowany taki materac?

Dobrym rozwiązaniem są modele kieszeniowe. Sprężyny, z których są zbudowane, umieszczone są w osobnych kieszonkach każda. Dzięki temu pracują oddzielne, dopasowując do ciężaru i kształtu ciała. Modele kieszeniowe można podzielić na multi- i micropocketowe. Te pierwsze to ok. 500 sprężyn na metr kwadratowy, drugie – blisko 1000! Dodatkowo wkład sprężynowy podzielony jest na poprzeczne strefy twardości. Każda z nich ma inną twardość dopasowaną do anatomicznej budowy ciała śpiącego. Zyskujemy tym samym najlepsze podparcie dla naszego kręgosłupa i innych części ciała.

Rdzeń materaca kieszeniowego może być obłożony różnymi warstwami. Wyróżnić wśród nich możemy m.in.

warstwę kokosa – utwardza ona powierzchnię spania. Wykonana z włókien orzecha kokosu odznacza się także dobrą przepuszczalnością powietrza, a także właściwościami bakteriobójczymi.

perforowany lateks – jest miękki i elastyczny. Cechuje się znakomitą sprężystością i odpornością na odkształcenia. Specjalne kanaliki umożliwiają transportowanie powietrza do wnętrza i właściwą cyrkulację całego materaca. Pomaga to zapobiegać nagromadzeniu się we wnętrzu wilgoci oraz roztoczy. Dodatkowo w trakcie gorących nocy chłodzi powierzchnię spania.

piankę visco – specjalną piankę poliuretanową z pamięcią kształtu. Śpiąc na niej mamy wrażenie zapadania się do jej wnętrza. Otula ona przyjemnie z każdej strony, dając doskonałe podparcie dla całego ciała. Nieobciążona zaś szybko wraca do swojego pierwotnego kształtu. Reaguje na nacisk oraz temperaturę ciała śpiącej osoby. To rozwiązanie idealne na chłodniejsze noce.

pianki poliuretanowe i wysokoelastyczne – cechują się dobrą przepuszczalnością powietrza oraz wytrzymałością i sprężystością.

Potrzebna pomoc w wyborze?

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu wciąż mamy wątpliwości, na który materac się zdecydować, można skorzystać z konfiguratora na stronie internetowej www.fdm.pl. Dzięki niemu wybór będzie zdecydowanie prostszy i szybszy.

Dlaczego warto zdecydować się na makijaż permanentny?

Co to jest makijaż permanentny?

Makijaż permanentny jest to makijaż trwały, polegający na implantacji pigmentu w dolną warstwę naskórka, stosowany głównie w okolicach brwi, ust i powiek. Pigment wprowadzany jest za pomocą specjalistycznego urządzenia, sterylną igłą w znieczuleniu, dzięki czemu zabieg nie powoduje większego dyskomfortu. Makijażem permanentnym możemy ukryć różnego rodzaju niedoskonałości lub podkreślić walory urody.

Jednak należy pamiętać – określenie „permanentny” nie oznacza, że makijaż jest na zawsze. Profesjonalnie wykonany makijaż utrzymuje się około 1,5 roku do 2 lat. Dlatego zalecane jest powtarzanie zabiegu. Warto jednak podkreślić, że trwałość zależy od wielu czynników, między innymi:

– rodzaju skóry,
– wieku skóry,
– głębokości wprowadzenia pigmentu,
– układu odpornościowego,
– odpowiedniej pielęgnacji po zabiegu,
– procesu regeneracji naskórka.

Duże znaczenie ma także to, jakim sprzętem wykonywany jest makijaż, zastosowane pigmenty oraz doświadczenie linergistki.

Dla kogo dedykowany jest makijaż permanentny?

– dla osób, które chciałyby podkreślić wygląd swojej urody,
– dla osób, które mają problem z samodzielnym wykonaniem makijażu,
– dla osób z asymetrią twarzy,
– dla osób, które mają ubytki w brwiach lub tych, które chciałyby nadać im bardziej wyrazisty bądź naturalny kolor,
– dla osób z małymi, bladymi ustami lub takimi o nieregularnym kształcie,
– dla osób starszych,
– dla osób prowadzących aktywny tryb życia,
– dla osób, które chciałyby podkreślić linię brwi lub nadać kontur ustom,
– dla osób, które chciałyby zaoszczędzić czas na poranny makijaż.

Pielęgnacja domowa po zabiegu – dlaczego jest tak ważna?

Makijaż permanentny brwi, ust czy powiek po zabiegu traktujemy jako ranę, zatem ważne jest, aby przestrzegać określonych zasad aż do momentu wygojenia, ponieważ to również ma duży wpływ na efekt końcowy oraz jakość makijażu. Powinna być także zachowana wysoka higiena, ponieważ może dojść do zakażenia. Makijaż bezpośrednio po zabiegu jest intensywny i może wystąpić lekki, chwilowy obrzęk. Jednak należy pamiętać, że kolor stabilizuje się w skórze przez około miesiąc – do tego czasu może ulegać różnym przemianom.

Pielęgnacja brwi

– pierwszego i drugiego dnia brwi należy przemywać wodą,
– w kolejnych dniach aplikujemy cieniutką warstwę wazeliny lub preparatu zaleconego przez linergistę,
– nie pudrujemy ani nie malujemy pigmentowanych miejsc,
– w czasie okresu gojenia się nie wolno się opalać, korzystać z solarium, sauny, basenu i siłowni,
– nie zrywamy strupków, które powstają podczas gojenia – może to doprowadzić do powstania ubytku pigmentu na pigmentowanej powierzchni,
– nie pijemy alkoholu do 48 godzin po zabiegu,
– hennę możemy wykonać dopiero po 2 tygodniach od zabiegu.

 

Pielęgnacja ust

– przez pierwsze 3 dni przyjmować napoje pijąc przez słomkę,
– nie pić gorących napojów, nie jeść ostrych i pikantnych potraw,
– nie stosować pomadek przez okres gojenia,
– zachować higienę jamy ustnej,
– usta powinny być cały czas natłuszczane – stosować maść z witaminą A lub D,
– w przypadku wystąpienia opryszczki powinno się zażywać Heviran trzy dni po zabiegu (dawka 400 mg trzy razy dziennie),
– nie dotykać ust rękoma,
– nie zrywać strupków,
– nie palić papierosów.

 

Pielęgnacja powiek

– przez pierwsze trzy dni stosujemy zimne okłady,
– nie stosujemy żadnych kosmetyków, ziół, herbaty,
nie malujemy się przez okres 7 dni po zabiegu,
– powierzchnie pigmentowane goimy na sucho,
– nie korzystamy z basenów, sauny, solarium.

 

 

Comic nails – hot trend alert!

Comic nails to zdobienie paznokci, które obecnie jest bardzo w trendzie. Stylizacja wygląda jak wykonana w photoshopie. Jednak warto wspomnieć, że najgorętszy hit tego sezonu nie jest niczym nowym – fakt, ewoluował, ale w przeszłości również skradł niejedno serce.

Jak wykonać comic nails?

Jeśli to wyjątkowe zdobienie krzyczy do Ciebie: „Następnym razem chcę właśnie takie paznokcie!” – nic nie stoi na przeszkodzie.

Warto wspomnieć, że to zdobienie możesz wykonać zarówno w salonie stylizacji paznokci, gdzie specjalista zrobi to w sposób bezpieczny i sterylny za pomocą profesjonalnych produktów, jak i w domowym zaciszu – za pomocą lakierów tradycyjnych.

Zanim rozpoczniesz malowanie przygotuj paznokcie – pozbądź się skórek oraz nadaj paznokciom odpowiedni kształt. Potrzebne będą trzy kolory: biały, czarny i dowolny, który będzie stanowił bazę naszej stylizacji.

Wybranym odcieniem lakieru pokryj całe paznokcie. Gdy już dokładnie wyschną, sięgnij po cienki, precyzyjny pędzel. Za jego pomocą, przy użyciu czarnego lakieru, stworzysz obramowanie zdobienia. Zachowaj największą staranność, ponieważ przy tym kroku nie ukryjesz żadnego błędu! Linia ma być cienka i prosta. Jeżeli nie wyszło idealnie – nie zrażaj się, praktyka czyni mistrza. Następnie sięgnij po biały lakier i namaluj za jego pomocą jedną, biegnącą wzdłuż paznokcia cienką kreskę. Na koniec pokryj całą stylizację topem z drobinkami.

W przypadku wybierania topu warto pamiętać, że w salonie stylizacji paznokci będziemy mieli więcej możliwości – np. top matowy. Sama zdecyduj, jak i gdzie chcesz wykonać swoje comic nails i uczyń je wyjątkowym elementem Twojego looku!

Po więcej inspiracji comic nails koniecznie zajrzyj na naszego Facebooka oraz Instagrama. Jeśli masz ochotę – oznacz nas na swojej stylizacji!

 

 

Joga a dyskopatia odcinka lędźwiowego

Do najczęstszych schorzeń w odcinku lędźwiowym zaliczamy dyskopatię lub zwężenie średnicy krążka między kręgami. W ostrym przebiegu tej choroby może dojść do podrażnienia części uda, pośladka, tylnej strony łydki aż do palca u stopy. Zespół takich schorzeń nazywany rwą kulszową, która potocznie nazywana jest atakiem korzonków nerwowych.

UWAGA! Dysk nie jest strukturą mobilną, włożoną pomiędzy dwa kręgi. Jest tak silnie połączony z kręgami, że nie ma możliwości, żeby „wyskoczył” na zewnątrz. Budowa dysku pozwala zarówno na ruch kręgosłupa, jak i zapewnia jego stabilność. Niedoskonałość dysków sprawia, że często dochodzi do uszkodzeń jego wnętrza. Mikrouszkodzenia w późniejszym etapie powodują, że wewnętrzna część dysku zaczyna się przemieszczać na zewnątrz, co doprowadza do powstania tzw. przepuklin i wypuklin. Uszkodzenia w dyskach ma każdy z nas, dlatego, jeśli przeczytacie wynik rezonansu magnetycznego, nie należy popadać w panikę. Badania pokazują, że w wieku 50 lat praktycznie wszyscy mamy mniejsze lub większe schorzenia kręgosłupa. W momencie powstania mikrouszkodzenia lub przeciążenia w obrębie dysku może dojść do silnej reakcji zapalnej. To właśnie ona jest przyczyną bólu i obrzęku. Stan zapalny powoduje podrażnienia biegnącego nieopodal korzenia nerwowego. Dodatkowo zazwyczaj mamy do czynienia z odruchowym napięciem w obrębie mięśni i powięzi. Napięcie może obejmować obszar dookoła zajętego miejsca, a także schodzić niżej do kończyn, obręczy barkowej lub miednicznej. Wtórnie dochodzi do ograniczenia ruchomości w obrębie stawów międzykręgowych. W trakcie stanu zapalnego ból może pojawić się także w nocy, należy jednak pamiętać, że ból nocny jest objawem niepokojącym, który zawsze należy skonsultować z lekarzem. Pamiętajmy, że w momencie, gdy przestajemy odczuwać ból, nie oznacza to wcale, że dysk „wskoczył na swoje miejsce”.

Wprowadzenie aktywności usprawnia dopływ krwi, a więc także tlenu i innych składników odżywczych do wszystkich tkanek okołokręgosłupowych. Powoduje to lepsze odżywienie dysków, stwarzając bardziej dogodne warunki do pełnienia funkcji, za które są one odpowiedzialne. Ogromną rolę w terapii odgrywa umiejętność przyjmowania prawidłowej pozycji ciała. Śpijmy wygodnie na dobrze dobranym materacu. Ważne jest także odpowiednie nawodnienie organizmu. Pijmy dużo, ale nie kawy, herbaty, słodkich napojów tylko wody mineralnej.

Profilaktyka jogą

Szalenie istotną zaletą jogi jest fakt, że w prawie każdej asanie powinniśmy pracować nad wydłużeniem kręgosłupa. W ciągu dnia, gdy chodzimy, biegamy obciążamy nasz kręgosłup sprawiając, że skraca się on nawet o 1cm. Za to w trakcie praktyki jogi staramy się przeciwdziałać temu procesowi. Dzięki wydłużaniu kręgosłupa przy pomocy pracy mięśni odciążamy nadmiernie ściśnięte przez grawitację krążki, co działa pozytywnie na naszą postawę. Wydłużaniem nazywamy proces, w którym przemieszczamy kość ogonową w dół, jednocześnie kierując ją w kierunku kości łonowej (wydłużenie odcinka lędźwiowego – przeciwdziałanie pogłębionej lordozie w tym obszarze). Dodatkowo uwypuklenie klatki piersiowej oraz wydłużenie tyłu szyi powoduje spłaszczenie kifozy piersiowej i lordozy szyjnej. Wszystkie te działania pozytywnie wpływają na ułożenie kręgosłupa w naturalnej i neutralnej pozycji. Oczywiście te rady działają tylko i wyłącznie w przypadku pogłębionych krzywizn – lordozy lędźwiowej, kifozy piersiowej, lordozy szyjnej. Zdarzają się też, bowiem przypadki, gdy lordoza lędźwiowa jest spłaszczona – wtedy powinniśmy unikać tzw. podwijania kości ogonowej i działać w tym obszarze w przeciwnym kierunku.

Bhujangasana II – pozycja sfinksa rozluźnia barki – wzmacnia i zwiększa ruchomość kręgosłupa – rozciąga kręgosłup, klatkę piersiową, mięśnie brzucha – otwiera klatkę piersiową

Niezwykle ważnym aspektem jogi jest również oddech. Głębokie wdechy i wydechy, przy prawidłowej postawie pozwalają na dodatkowe wydłużenie kręgosłupa poprzez zwiększenie objętości płuc.

Ostatni aspekt profilaktyki jogą problemów z odcinkiem lędźwiowym, a mianowicie wzmacnianie mięśni grzbietowych – w tym głębokich, oraz mięśni brzucha. Słabe mięśnie stanowią prostą drogę do wszelakich schorzeń kręgosłupa. Główną funkcją tej grupy mięśni jest, bowiem utrzymywanie prawidłowej postawy ciała, czyli wraz z kręgosłupem stanowią podstawę, dzięki której możemy się poruszać. Płaski brzuch to nie tylko względy estetyczne, ale przede wszystkim aspekty zdrowotne. Joga daje nam tu wiele narzędzi, które pomagają w pracy nad tą grupą mięśni i mogą stanowić naturalną profilaktykę w dolegliwościach związanych z kręgosłupem.

Ananda Balasana – pozycja szczęśliwego dziecka przynosi ulgę w bólach kręgosłupa – rozciąga wewnętrzne pachwiny i plecy

Joga jest świetnym narzędziem w profilaktyce chorób kręgosłupa. Asany połączone z uważnym oddechem wydłużają kręgosłup dając więcej przestrzeni ubitym dyskom międzykręgowym oraz wzmacniają mięśnie, które wraz z kręgosłupem są odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowej postawy ciała. W przypadku, gdy niestety dopadły nas już choroby w wyniku przeciążenia kręgosłupa lub urazu, powinniśmy uważać na ekstremalne ruchy – wygięcia do tyłu, do przodu, skręty. Skupić się wówczas na tych, które wzmacniają mięśnie posturalne (mięśnie postawne, które, na co dzień pomagają zachować odpowiednią postawę ciała). Jednocześnie powinniśmy pamiętać, że tylko właściciel kręgosłupa będzie wiedział, kiedy go boli, więc nigdy nie powinniśmy wykonywać asan za wszelką cenę, mimo bólu.

Zapraszam do prostych ćwiczeń, które pomogą przy dyskopatii odcinka lędźwiowego kręgosłupa.

Ponadto chciałabym jeszcze podkreślić, że jogę możemy zastosować w profilaktyce oraz we wspomaganiu leczenia kręgosłupa, ale nigdy zamiast profesjonalnej rehabilitacji.

Leżenie na dysku/kocu/bolsterze – odciążanie części krzyżowo-lędźwiowej kręgosłupa (dzięki czemu pomaga zmniejszyć dolegliwości bólowe)

 

Savasana -pozycja trupa, leżenie z podpartymi kolanami – eliminacja napięć w dole pleców

 

Pozycja wydłużenia kręgosłupa z klatką piersiową na kole/bolsterze i pośladkami na piętach – relaksuje ciało i wydłuża kręgosłup, przynosi ulgę w bólach pleców
Literatura:
http://maciejwielobob.pl/2012/10/synchronizacja-ruchu-z-oddechem/
Ćwiczenia hatha-jogi w profilaktyce kręgosłupa- Małgorzata Grabara, Janusz Szopa

Smaki jesieni

Jesień niesie ze sobą nostalgiczne, leniwe nuty. Wszystko dookoła pokrywa się barwami żółtymi, pomarańczowymi oraz czerwonymi – natura powoli zapada w sen. Nie inaczej czujemy się my sami. Znasz to uczucie, kiedy wracasz do domu po ciężkim dniu i masz ochotę po prostu zalec pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i oglądać ulubiony serial na Netflixie? Nam to uczucie też jest dobrze znane, dlatego z radością przedstawiamy ulubione, redakcyjne przepisy na jesienne herbaty, które z pewnością umilą niejedno popołudnie oraz wieczór.

Herbata z goździkami, miodem i pomarańczami

Potrzebne składniki:

– ulubiona czarna herbata,
– plasterki pomarańczy,
– goździki,
– miód.

Zalej swoją ulubioną czarną herbatę wrzątkiem i odczekaj kilka minut aż się zaparzy. Następnie dodaj 3-4 suszone goździki, 2-3 plasterki pomarańczy oraz odpowiednią dla Ciebie ilość miodu.

 

Herbaciany grzaniec

Potrzebne składniki:

– czerwona lub czarna herbata,
– garść malin,
– laski cynamonu,
– goździki,
– pomarańcze,
– sok malinowy,
– rum.

Zaparz herbatę w dzbanku do herbaty. Do kubka wlej mały kieliszek rumu i soku – wedle uznania. Dorzuć 3-4 goździki, maliny oraz pokrojone w plasterki pomarańcze. Całość zalej gorącym naparem. Zamieszaj miksturę laską cynamonu i ciesz się smakiem!

 

 

Zwiastun zimy

Potrzebne składniki:

– herbata zgodna z preferencjami,
– goździki,
– cynamon,
– sok jabłkowy.

Do zaparzonej herbaty dodaj goździki wraz z cynamonem. Podgrzej 100 ml soku jabłkowego. Połącz napoje i stwórz pyszną, herbacianą miksturę.

 

 

Rozgrzewająca herbata z żurawiną

Potrzebne składniki:

– 1 łyżeczka czerwonej herbaty,
– 2 łyżki suszonej żurawiny,
– gwiazdka anyżu,
– cytryna.

Zaparz herbatę tak, jak robisz to zawsze. Dodaj do naparu anyż, żurawinę oraz plaster lub dwa cytryny – zgodnie z Twoimi preferencjami.

 

 

„Przepisy” na herbatę są banalnie proste – każdy z nas to wie! Jednak również każdy ma swoją ulubioną recepturę dedykowaną wyjątkowej porze roku, jaką jest jesień. Podziel się z nami swoją herbacianą tajemnicą i pozwól nam zobaczyć tę piękną porę roku Twoimi oczami!

 

 

Manicure w stylu Hailey Bieber

Hailey Bieber jest inspiracją wielu kobiet – i nie ma w tym nic zadziwiającego. Popularna modelka, twórczyni marki Rhode Skin, it-girl, a prywatnie żona piosenkarza Justina Biebera rozumie, a także doskonale interpretuje bieżące trendy. Współpracuje również z najlepszymi i najbardziej rozchwytywanymi ekspertami dbającymi o wizerunek podczas wielkich wyjść. Dzięki temu jej stylizacje regularnie trafiają na tapet oraz znajdują się na liście must have wielu kobiet.

Cały wirtualny świat od jakiegoś czasu zachwyca się manicure, który Hailey Bieber wylansowała podczas Met Gali 2022. Mowa tutaj o Glazed-Donut Nails, czyli połyskujących, wyjątkowych paznokciach.

Autorką tej stylizacji jest Zola Ganzorigt, która sama przyznaje, że takie zdobienie było spontaniczne, stworzone w ostatniej chwili. Ekspertka zaproponowała gwieździe, by dodać fantazji do manicure wykonanego za pomocą lekko transparentnego lakieru koloru białego i dodać odrobinę pyłku z efektem chrome, który idealnie podkreśli jej kreację.

Takimi słowami Zola Ganzorigt podsumowała współpracę z Hailey:

COURTESY OF ZOLA GANZORIG

To zaskakujące, ale decyzja o stworzeniu Glazed-Donut Nails na Met Galę została podjęta w ostatniej chwili – przyznała Zola Ganzorigt w rozmowie z amerykańskim „Glamour”. – Sukienka Hailey była naprawdę ładna – biała, satynowa od YSL. Najpierw rozmawiałyśmy o białym, półprzeźroczystym kolorze, ale poprosiłam Hailey, żeby spróbowała chromatycznego pyłku, ponieważ pasowałby do jej kreacji. Tak stworzyłyśmy Glazed-Donut Nails. Fakt o Hailey: zawsze wie, co jej się podoba i czego chce, ale jednocześnie chętnie próbuje nowych rzeczy. Jeśli spytasz jakąkolwiek manicurzystkę, przyzna, że właśnie to jest nasza wymarzona, idealna klientka.

 

 

 

Obok takich paznokci nie sposób przejść obojętnie – jak je wykonać?

Niezależnie od tego, czy wybierzesz klasyczny lakier do paznokci, czy hybrydowy – ważne jest jedno! Lakier bazowy musi być jasny i mleczny. To stworzy idealną podstawę do wykonania dalszych etapów stylizacji. Następnie należy zaaplikować pyłek z efektem chrome oraz całość utrwalić topem.

Daj znać, czy dałaś ponieść się modzie i Twoje dłonie ozdobione są stylizacją w stylu Hailey Bieber!

 

 

Jakie są najlepsze zabiegi na zmęczoną skórę twarzy

Panie ogromną uwagę przykładają do codziennej pielęgnacji skóry twarzy. Wiedzą, że podstawą do utrzymania jej w dobrej kondycji jest przede wszystkim dogłębne oczyszczenie i nawilżenie. Wobec tego w toaletkach kobiet nie brakuje specjalistycznych kosmetyków, które mają rewitalizować i rozświetlać naszą skórę twarzy. Dzięki temu mamy zachować jej zdrowy i młody wygląd na wiele lat.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że zarwane noce, stres oksydacyjny, czy nawet szereg czynników zewnętrznych, z którymi nasza skóra ma do czynienia na co dzień, może w wyjątkowo negatywny sposób wpłynąć na jej ogólną kondycję i sprawić, że będzie wyglądała na zmęczoną i poszarzałą. Na szczęście kosmetologia przygotowała szereg zabiegów, na zmęczoną skórę twarzy, które pomogą jej odzyskać promienny wygląd. Które z nich sprawdzą się najlepiej?

Peeling z kwasami owocowymi- rewitalizuje i głęboko oczyszcza

Panie są wstanie bardzo szybko zauważyć, że skóra ich twarzy nie prezentuje się tak promiennie i młodo, jakby tego chciały. Niestety w tym przypadku tradycyjna, domowa pielęgnacja z wykorzystaniem odpowiednich specyfików może być już mało efektywna. Warto więc udać się do kosmetyczki z prośba o wykonanie peelingu kwasami owocowymi. Kwasy te są w kosmetologii świetnie znane ze względu na swoje działanie złuszczające, oczyszczające i głęboko rewitalizujące. Peeling kwasami owocowymi pozwoli się nam pozbyć wierzchniej warstwy naskórka- czyli tej, która jest najbardziej zanieczyszczona i negatywnie wpływa na względy wizualne. Dodatkowo peeling z kwasami owocowymi pomoże także odblokować pory i usunie z nich wszelakie zanieczyszczenia. Na samym końcu kwasy owocowe pomogą nam zrewitalizować i mocno rozświetlić skórę twarzy. Efekty tego zabiegu są widoczne niemalże od razu. Skóra staję się promienna i wyraźnie odświeżona, a także miękka w dotyku i wygładzona.

 

HIFU- idealny zabieg na zmęczoną skórę twarzy

HIFU to nowoczesna metoda przywracania skórze twarzy energetycznego i promiennego wyglądu. Ten zabieg opiera się na wykorzystaniu fal ultradźwiękowych, które wnikają głęboko w każdą kolejną warstwę skóry. Zabieg ten nie tylko pomoże zrewitalizować skórę twarzy, ale dodatkowo skutecznie wygładzi on drobne zmarszczki i bruzdy. Pomoże on także pozbyć się cieni pod oczami, które z reguły są największą zmorą każdej kobiety. Fale ultradźwiękowe pobudzają włókna kolagenowe i komórki skóry do regeneracji. Efekty zabiegu są widoczne tuż po jego przeprowadzeniu i są one wyjątkowo spektakularne. Panie natychmiast zauważą, że ich skóra jest promienna i mocno wygładzona. Nie będzie śladu po drobnych zmarszczkach, a co najważniejsze, zniknie także problem poszarzałej i ziemistej cery.

Karboksyloterapia pobudzi zmęczoną twarz i przywróci jej witalność

Ostatnim zabiegiem na zmęczoną skórę twarzy, którym warto się zainteresować jest karboksyloterapia. Pozwala ona nie tylko na to, by dogłębnie odświeżyć naszą skórę, ale także by dotlenić każdą jej komórkę. Zabieg ten polega na doskórnym wprowadzeniu dwutlenku węgla w strategiczne obszary skóry twarzy. Jego działanie polega przede wszystkim na mocnym rozszerzeniu naczynek krwionośnych i na usprawnieniu przepływu krwi. Wobec tego skóra już po pierwszym zabiegu staje się wyraźnie zrewitalizowana i co najważniejsze, wygląda ona na świeżą i o kilka lat młodszą. Zabieg ten związany jest z delikatną iniekcją, jednak panie nie powinny się jej obawiać. Doświadczona kosmetyczka doskonale wie, jak wykonać nakłucie tak, by pacjentka nie odczuwała żadnego dyskomfortu.

 

Reklama a dzieci – jak przekazy reklamowe wpływają na najmłodszych?

Reklama jest w obecnym świecie absolutną podstawą wszelakich działań marketingowych, a to z kolei oznacza, że będziemy się z nią stykać na każdym kroku. Przekazy promocyjne emitowane są w telewizji, radio czy Internecie. Dodatkowo nie da się ich również pominąć podczas zwykłego spaceru, gdyż są one również zamieszczane w przestrzeni publicznej.

W ostatnim czasie jednak pojawiło się niesłychanie wiele spekulacji odnośnie tego, w jaki sposób tradycyjna reklama wpływa na umysły i wyobraźnię maluchów. Pojawiły się nawet zalecenia odnośnie tego, że przez nadmierna emisję reklam, warto ograniczyć dziecku czas jaki spędza ono w sieci czy przed telewizorem. Wobec tego jak przekazy reklamowe w rzeczywistości oddziałują na wyobraźnię naszych pociech?

Dynamika reklamy i ryzyko, jakie jest z nią związane

Reklamy z którymi spotykamy się na co dzień są tak naprawdę wyjątkowo zróżnicowane. Głównie wynika to z faktu, że każda firma i przedsiębiorstwo dopasowuje strategię marketingową do swojej grupy docelowej, a jednocześnie także i do swoich potrzeb. Nic więc dziwnego, że niektóre reklamy rzeczywiście przypadają nam do gustu, zaś innych wolimy po prostu unikać. Da się jednak zauważyć, że w dzisiejszym świecie reklamowym stawia się przede wszystkim na dynamikę. Każda reklama- można odnieść wrażenie- że krzyczy do nas z ekranu komputera czy telewizora. Jest ona maksymalnie dynamiczna i wyrazista. Oczywiście dorośli nie będą mieć z odbiorem takiego przekazu większych problemów, jednak w jaki sposób wpłynie to na maluchy? Otóż wiele zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka, a także od etapu rozwoju, na którym się ono obecnie znajduje. Jednakże z opinii większości rodziców jasno wynika, że ich pociechy zwykle reagują na takie intensywne i dynamiczne reklamy gromkim płaczem i krzykiem. Oznacza to jedno- tego typu reklamy wzbudzają w dzieciach strach i niepokój. Warto zaznaczyć, że zbyt dynamiczne reklamy, które migają tysiącem jaskrawych kolorów zwiększają także ryzyko jednorazowego ataku epilepsji.

Reklamy kreatywne a ich wpływ na dziecko

Niektóre firmy i przedsiębiorstwa, które swoje produkty i usługi kierują głównie do maluchów i ich rodziców, stawiają także na znacznie inną strategię marketingową, co przejawia się w całkowicie inaczej zaaranżowanych reklamach. Przede wszystkim, są one o wiele spokojniejsze, a także o wiele bardziej kreatywne. Można nawet powiedzieć, że takie reklamy starają się „coś” pokazać lub „czegoś” nauczyć.

 

W tym przypadku możemy mówić o dość pozytywnym wpływie oglądania takich reklam na dzieci. Maluchy zwykle czują się zaciekawione, a ich wyobraźnia jest odpowiednio stymulowana. To z kolei wzmaga w dziecku ciekawość świata i pobudza do bardziej kreatywnego i logicznego myślenia. Dziecko nie płacze i nie krzyczy, a jest skupione na tym, by daną reklamę obejrzeć do końca. Jak więc widać przekazy promocyjne mogą też wywrzeć nieco bardziej pozytywny wpływ na naszą pociechę.

Jak więc reklamy wpływają na naszego malucha?

Można w tym momencie śmiało powiedzieć, że sposób w jaki reklamy rzeczywiście wpływają na nasze dziecko, jest mocno uzależnione od tego, w jaki sposób są one wykreowane. Z pewnością zbyt natrętne i zbyt dynamiczne reklamy emitowane w telewizji czy w sieci nie spotykają się z dużą przychylnością ze strony rodziców, a reakcja dzieci mówi tu sama za siebie. Z drugiej jednak strony możemy wyróżnić reklamy kreatywne i edukacyjne, które stymulują zmysły naszego malucha i z pewnością ich oglądanie naszemu dziecku nie zaszkodzi.

5 najchętniej wybieranych ras małych psów do mieszkań w bloku

Jeśli mieszkasz w bloku, a chciałbyś mieć psa – dobrze zastanów się nad wyborem. Weź pod uwagę m.in. charakter, wielkość, potrzeby, długość życia jak również najczęstsze choroby zwierzaka, z jakimi przyjdzie Ci się zmierzyć. Musisz także wziąć pod uwagę warunki w jakich mieszkasz oraz Twój styl życia. Pamiętaj, że psa należy wyprowadzać na spacery, więc istotne jest czy mieszkasz na I czy IV piętrze, czy w bloku jest winda, czy też czeka Was chodzenie po schodach.

Jednak najważniejsze jest to, że pies potrzebuje miłości i odpowiedzialnego opiekuna. Nie jest to zabawka dla dzieci czy też dobry prezent dla kogoś. Biorąc do domu zwierzaka, bierzesz za niego pełną odpowiedzialność.

Przybliżymy charakterystykę 5. najpopularniejszych ras małych psów, które będą pasowały do mieszkań w bloku:

1. Maltańczyk

Mały i bardzo towarzyski pies. Szybko przywiązuje się do osób z najbliższego otoczenia. Wymaga dużo miłości i uwagi, nie znosi samotności. Jest bardzo inteligentny i podatny na szkolenia. Wobec obcych bywa nieufny, co wyraża głośnym szczekaniem. Maltańczyk dobrze odnajduje się w towarzystwie dzieci oraz dogaduje się z innymi czworonogami.

Maltańczyk ma średniej długości włosy, które prawie nie wypadają, ale trzeba je regularnie czesać, a w miarę możliwości – zapewnić wizyty u groomera.

Wysokość psa w kłębie: suka: 20-23 cm, pies: 21-25 cm

Długość życia: 12-15 lat

Zdrowie: nie znosi zimna, warto więc zaopatrzyć się w ciepłe ubranka dla pupila. Trzeba pilnować diety Maltańczyka, gdyż łatwo przybiera na wadze. Często choruje mi.in na: raka, choroby serca, zapalenie spojówek, zwichnięcie rzepki, nadwrażliwość zębów i dziąseł.

 

2. Yorkshire terier

Yorkshire terier to jedna częściej wybieranych ras do mieszkań w bloku. To dynamiczny i aktywny pies, ale także uwielbia spędzać czas na kolanach swoich bliskich. Krótko mówiąc – to pieszczoch lubiący zabawę. Bardzo przywiązuje się do opiekunów, ale wobec obcych jest nieufny, dlatego też potrafi na nich głośno szczekać. To prawdziwy pies alarmujący. Yorkshire terier to bardzo bystry i inteligentny piesek dlatego warto, już od szczeniaczka, uczyć go różnych sztuczek.

O włosy yorka należy regularnie dbać i zapewniać mu wizyty u groomera.

Wysokość psa w kłębie: suka: 15-25 cm, pies: 15-25 cm

Długość życia: 12-17 lat

Zdrowie: nie ma podszerstka, więc źle znosi zimno. Najczęstsze choroby to m.in.: kamienie nerkowe, choroby oczu, zwichnięcie rzepki, zwichnięciu stawu łokciowego, łysienie, wady serca, zapaść tchawicy.

 

3. Shih tzu

To niewielki i bardzo towarzyski piesek, dlatego jest to jedna z bardziej popularnych ras wybieranych do mieszkania w bloku. Shih tzu jest bardzo przyjazny zarówno w stosunku do dzieci, jak i innych zwierząt. Bardzo lubi zabawę, zarówno domową jak i podwórkową, pod warunkiem sprzyjających warunków atmosferycznych. Co jest istotne, pies ten jest stosunkowo niehałaśliwy.

 

Wysokość psa w kłębie: suka: 20-25 cm, pies: 22-27 cm

Długość życia: 11-16 lat

Zdrowie: Shih tzu jest raczej odporny na choroby i cieszy się dobrym zdrowiem. Do najczęstszych chorób należą: choroby nerek, oczu oraz zwężenie nozdrzy.

 

4. Mops

Mops to niewielki, bardzo przyjazny, czuły i towarzyski piesek. Idealnie nadaje się do życia w mieszkaniu. Uwielbia towarzystwo dzieci. Jest bardzo inteligentny i rozumie czego się od niego oczekuje. Chociaż potrafi być uparty. To typowy przyjaciel do towarzystwa. Zawsze chce być blisko opiekuna. Ma niewielkie zapotrzebowanie na ruch.

Wysokość psa w kłębie: suka: 25-33 kg, pies: 30-40 kg

Długość życia: 12-15 lat

Zdrowie: krótka kufa powoduje liczne problemy z oddychaniem. Ma skłonności do tycia. Trzeba zadbać więc o jego dietę i wystarczającą ilość aktywności fizycznej. Najczęstsze choroby: infekcje dermatologiczne, problemy z oczami, zaburzenia wzrostu u szczeniaków.

 

5. Cocker spaniel angielski

To nieco większy, ciekawy świata i ufny pies. Jest bardzo energiczny i skory do zabawy. Ma dobrze rozwinięty instynkt łowiecki. Jednakże jeśli zapewni mu się odpowiednią ilość ruchu to także doskonale odnajdzie się w małej przestrzeni mieszkania w bloku. Uwielbia zabawę i lubi spędzać czas z dziećmi.

Cocker spaniel w niektórych sytuacjach potrafi być uparty dlatego, już w pierwszych dniach w naszym domu, powinien poznać co mu wolno, a czego nie.

Wysokość psa w kłębie: suka 38-39 cm, pies 39-41 cm

Długość życia: 12-14 lat

Zdrowie: Cocker spaniel angielski jest odporny i długowieczny. Najczęstsze choroby to: postępująca atrofia siatkówki, choroby nerek oraz dysplazja stawu biodrowego.

 

Cała prawda o peelingu chemicznym

Peelingi chemiczne – co nam dają? Dla jakiego rodzaju skóry są dedykowane?

Odpowiednio dobrane peelingi chemiczne są bardzo dobrym rozwiązaniem dla większości skór. Ze względu na bogate składniki aktywne doskonale spiszą się zarówno przy skórze błyszczącej, na której można zaobserwować nadmiar sebum, zaskórniki zamknięte/otwarte, prosaki bądź przebarwienia PAI (pozapalne, czerwone) oraz PIH (brązowe, wyciek melaniny) jak i skóry przesuszonej, odwodnionej, pozbawionej elastyczności/starzejącej się. Gama peelingów chemicznych jest szeroka, dlatego też bardzo ważnym (a nawet najważniejszym) czynnikiem jest dobór odpowiedniego preparatu do indywidualnej potrzeby skóry.

Efekty, które przyniesie peeling chemiczny to m.in. wygładzenie zmarszczek, działanie przeciwstarzeniowe, działanie przeciwtrądzikowe, odbudowujące.

Co ma wpływ na głębokość penetracji?

– rodzaj kwasu oraz jego stężenie,
– pH peelingu,
– ilość nałożonych warstw,
– typ skóry,
– miejsce aplikacji peelingu/anatomia skóry,
– konsystencja produktu (żel/płyn itd.),
– sposób nakładania (pędzel, gaza, wacik, gąbka itd.)
– dodatkowe składniki w mieszance.

Jakich peelingów ja używam? Które rekomenduję?

Używam preparatów łączonych, czyli mieszanek kwasowych wzbogaconych o składniki łagodzące. Dzięki temu nie tylko walczę z problemem skórnym (rodzaj substancji jest indywidualnie dobierany do potrzeb skóry), ale też nie powoduje podrażnienia/ścieńczenia naskórka.

Zawsze przed zabiegiem z użyciem kwasów wykonuję (po wypełnieniu karty pacjenta) test skóry. Koniecznie sprawdzam kondycję skóry, jej reaktywność oraz odporność. Dzięki temu mam pewność, że wybrana przeze mnie mieszanka będzie idealnie dopasowana do potrzeb skóry.

Trzeba również podkreślić, że rodzaj użytego peelingu musi być odpowiedni do danego fototypu skóry, który jest identyfikowany według skali Fitzpatricka.

Peelingi chemiczne, ze względu na ich spektakularne działanie, są jednymi z moich ulubionych zabiegów. Jednak zawsze mam na uwadze, że pracuję na warstwach naskórka i dlatego też – trzeba być ostrożnym podczas korzystania z nich. Nieodpowiedni dobór preparatu lub np. złe stężenie, nieodpowiednie pH – to wszystko ma wpływ na działanie w skórze. Zbyt głęboka penetracja preparatu (nawet odpowiedniego wg potrzeb skóry) może doprowadzić do koagulacji białka, gdzie tu bez odpowiedniej reakcji i „instrukcji postępowania” nabawimy się przebarwień! Nie wspominając już o możliwych innych poparzeniach skóry.

Musimy pamiętać, że skóra to organ, który reaguje na wszystko co nakładamy, bądź penetrujemy w głąb. Dlatego (bez posiadania odpowiedniej wiedzy) samodzielnie nie eksperymentujmy, bo możemy sobie narobić problemów. Często spotykam w swoim gabinecie osoby, które mają bardzo zniszczoną barierę hydrolipidową skóry (tzw. płaszcz ochronny skóry). Jest on ścieńczały i dlatego skóra jest nadreaktywna, trądzikową, wysuszona, ma liczne stany zapalne, itp.

Część moich klientek/pacjentek boryka się z tym problemem właśnie przez nadmierne i nieodpowiednie stosowanie preparatów kwasowych.

Reasumując: peelingi chemiczne są cudownymi preparatami, jednak nie bagatelizujmy ich mocy i pozwólmy na ich nakładanie osobom z odpowiednią wiedzą.

Ja osobiście (na sam koniec) powiem tak:
„Piękno to komfort we własnej skórze”
Każdy, kto ma ochotę odżywić swoją skórę, pozbyć się niedoskonałości lub spowolnić procesy starzenia powinien udać się na zabieg przy użyciu kwasów. Oczywiście do osoby z odpowiednią wiedzą, która idealnie dobierze odpowiedni preparat.
Ja oczywiście ZAPRASZAM SERDECZNIE do mojego gabinetu.

Fale na włosach – fryzjerski evergreen

Fale na włosach to fryzura, która nigdy nie wyszła z mody. Owszem, stylizacje z falowanymi włosami miały lepszy i gorszy czas. Hasło „trwała vintage” do dziś budzi przecież słuszną grozę wśród miłośniczek włosingu. Tym nie mniej, falowane włosy zawsze miały grono zwolenniczek oraz, jakże inaczej, wielbicieli. Przeczytaj nasz artykuł by poznać historię jednej z ulubionych kobiecych fryzur. Dowiedz się także co będzie Ci potrzebne by samej taką fryzurę zrobić.

Fale na włosach – fryzura z historią w tle

Lata 20te i 30te ubiegłego wieku to czas olbrzymiej popularności falowanych fryzur. Kobiety nosiły wtedy krótkie włosy, a na nich symetryczne, wyraziste fale. Skręt był na całej długości włosa, a fryzura była pełna szyku. Fale retro pracowicie „wyciskano” na mokro palcami, chociaż były też modne szczęściary posiadające prostownicę do włosów.

W latach 40tych i 50tych królowały loki. Miały być sprężyste i lśniące. Fryzurze daleko było do naturalności, ale w służbie królowej mody bywa i tak. Lata 50 były za to bardziej łaskawe dla fryzur półdługich i długich. Lata 60te i 70te to tryumf dużych cieniowanych fal. Do tego wywijanych na zewnątrz. Fryzura ta była znakiem firmowym Farrah Fawcett czyli jednej z Aniołków Charliego.

Lata 80te były szalone i fryzury również. Charakterystyczne były uczesania napuszone i ekstrawaganckie. Na porządku dziennym były włosy karbowane od nasady po same końce. Natapirowana fala nad czołem, usztywniona lakierem była szczytem modnego looku. Karbowana i natapirowana grzywka też była hitem. Niekwestionowaną królową była trwała ondulacja i efekt „baranka”. Niestety trwała i sposób suszenia niszczyły, a nawet wręcz paliły włosy.

Od lat 90tych zaczyna się epoka fal naturalnych. Pojawia się delikatny skręt, włosy są nawet jakby zmierzwione. Fryzurę zaczyna charakteryzować lekkość i zwiewność. W 2020 roku pojawia się nawet uczesanie nazywane falami surferki charakteryzujące się naturalnością i pozornym nieładem.

Fale na włosach dziś – fryzura na specjalne okazje

Falowane włosy kojarzą się z subtelnością i elegancją. Dodają twarzy łagodności i kobiecości – są zatem często wybierane na wyjątkowe dni:

  • Pierwsza Komunia – fale na włosach przy tej okazji to już klasyka.
  • Randka – idealny czas dla pofalowanej fryzury, by było subtelnie i elegancko.
  • Ślub – zwłaszcza w stylu boho aż prosi o romantyczną fryzurę z delikatnymi falami na włosach.

Falowane fryzury – w salonie czy samodzielnie?

W salonie fryzjer wyczaruje każdy rodzaj skrętu. Możesz też wybrać czy fryzura ma przetrwać noc czy miesiąc. Delikatna trwała daje długotrwały efekt, a nowoczesne środki nie zniszczą włosów.

Co zrobić w sytuacji, gdy chcesz sama wyczarować fale na włosach? Możesz to zrobić przy pomocy łatwo dostępnych produktów do stylizacji włosów.

Kosmetyki do falowanych fryzur

  • Lakier, który utrwali fryzurę.
  • Żel modelujący.
  • Pianka do włosów.

Sprzęt fryzjerski, który pozwoli stworzyć burzę loków i fal

  • Prostownica.
  • Karbownica.
  • Lokówka.
  • Termoloki.

Nocne sposoby na delikatne fale

  • Zaplatanie mokrych włosów w warkocz i zostawianie do wysuszenia.
  • Zakręcenie włosów na papiloty lub na wałki.

Gdy będziesz tworzyć wymarzoną fryzurę pamiętaj, że włos włosowi nierówny. Weź pod uwagę czy masz włosy proste czy z tendencją do kręcenia. Pomyśl jaka jest struktura włosa. Zastanów się jak się układają na co dzień, czy są gęste czy nie. A może nadmiernie się puszą? Wszystkie te czynniki będą miały wpływ na efekt Twoich fryzjerskich zabiegów. Dlatego uważnie dobierz sposób stylizacji i utrwalenia wymarzonej fryzury. A później…zadaj szyku 🙂

 

Jakie zabiegi na twarz warto wykonywać w przypadku cery dojrzałej

Panie z cerą dojrzałą często borykają się także z problemem „chomików”, czyli obwisłej skóry na policzkach, czy coraz wyraźniejszymi liniami mimicznymi. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że w przypadku cery dojrzałej, kremy i inne maseczki często nie okazują się już być wystarczające. Warto więc zdecydować się na zabiegi pielęgnacyjne i odmładzające, które przeznaczone są właśnie do skóry dojrzałej. Na które z nich z pewnością warto się zdecydować?

Mikrodermabrazja ratunkiem dla skóry dojrzałej

Mikrodermabrazja to jeden z tych zabiegów, który pozwoli przywrócić dojrzałej skórze promienny i estetyczny wygląd. Co więcej, jest to zabieg stosunkowo prosty i bezpieczny, który nie niesie za sobą praktycznie żadnych konsekwencji. Mikrodermabrazja zaliczana jest do grupy peelingów mechanicznych i pozwoli na to, by w całkowicie bezinwazyjny sposób „zetrzeć” wierzchnią warstwę naskórka. Choć może to zabrzmieć dość brutalnie, to jednak zabieg ten nie niesie za sobą żadnego dyskomfortu czy też bólu. Wykonuje się go przy pomocy głowicy, która pokryta jest diamentem. Mikrodermabrazja daje wręcz natychmiastowe efekty. Skóra po zabiegu staje się miękka i gładka, a dodatkowo zostaje jej przywrócona jędrność. Co więcej, panie z cerą dojrzałą mogą liczyć również na to, że mikrodermabrazja pomoże im zredukować drobne zmarszczki, a także i przebarwienia, dzięki czemu zostanie wyrównany koloryt skóry.

Mezoterapia bezigłowa- najlepszy zabieg dla cery dojrzałej

Kolejnym zabiegiem dla cery dojrzałem, może okazać się mezoterapia bezigłowa. Podczas tego zabiegu wykorzystuje się urządzenie do elektroporacji, które pozwala na wprowadzenie substancji aktywnych w głębokie warstwy skóry. Oczywiście substancje aktywne dobierane są na podstawie indywidualnych potrzeb cery, co jest uzgadniane jeszcze przed przygotowaniem do całego zabiegu. Mezoterapia bezigłowa jest skutecznym sposobem na to, by przywrócić cerze dojrzałej dawny blask i sprężystość. Zabieg ten jest całkowicie bezbolesny, a skóra po nim nie wymaga rekonwalescencji. Efekty po zabiegu są również zauważalne niemalże natychmiast. Skóra staje się wyraźnie odmłodzona, a także drobne i głębsze zmarszczki zostają wyrównane. Dodatkowo następuje również błyskawiczny i całkowicie bezinwazyjny lifting skóry twarzy, przez co zostaje poprawiony jej kontur i naturalny owal. Nie da się również ukryć, że poprzez wprowadzenie substancji aktywnych możemy również liczyć na to, że zostanie zachowany odpowiedni poziom nawilżenia i dotlenienia tkanek.

Sonoforeza- zabieg odmładzający dla skóry dojrzałej

Sonoforeza to wyjątkowy zabieg na twarz dla posiadaczek cery dojrzałej. Dzięki wykorzystaniu ultradźwięków możliwe jest wręcz wtłoczenie pod skórę substancji aktywnych, które mogą w ten sposób rozpocząć swoje działanie w tkankach głębokich. Zostaje więc zmaksymalizowana aktywność biologiczna składników, które są wstanie odpowiednio odżywić skórę i sprawić, że stanie się ona zrewitalizowana i maksymalnie odżywiona. Panie z cerą dojrzałą zapomną o problemie poszarzałej skóry i przebarwieniach. Dodatkowo zabieg ten jest całkowicie bezpieczny i bezinwazyjny, więc panie nie odczują nawet lekkiego dyskomfortu czy bólu.

Masaż kobido – niechirurgiczny lifting twarzy

Niegdyś rytuał zarezerwowany jedynie dla rodziny cesarskiej w celu przedłużenia młodego wyglądu. Dziś niezwykle popularny zabieg w profilaktyce przeciwstarzeniowej. Stał się swoistą alternatywą dla zabiegów medycyny estetycznej.

 

Czym wyróżnia się masaż Kobido?
Manualny, intensywny ruch wpływa na głębokie warstwy skóry dając efekt zauważalnego modelingu. Jest to jeden z najtrudniejszych masaży na świecie z uwagi na złożoność i liczbę technik. Kobido nazywany jest liftingiem bez skalpela, ponieważ pozwala w sposób bezinwazyjny uzyskać długotrwałe efekty. Co więcej, zabieg redukuje zmarszczki już po pierwszej sesji! Podczas jednej sesji wykonuje się m.in elementy masażu tkanek głębokich, drenażu limfatycznego czy akupresury.

 

Japoński masaż Kobido – dla kogo?
Dla tych, którzy chcą zaczerpnąć odrobiny głębokiego relaksu w połączeniu ze spektakularnym efektem liftingu twarzy.
Jakie efekty zobaczymy po sesji Kobido?
Masaż Kobido ma wiele pozytywnych skutków, wpływa na wygląd twarzy i kondycję skóry. Przede wszystkim rozluźnia mięśnie mimiczne. Cera jest lepiej dotleniona i odżywiona. Głównym celem masażu jest bezinwazyjny lifting, który jest możliwy dzięki pobudzeniu produkcji kolagenu i elastyny. Po masażu skóra jest napięta i odzyskuje promienny wygląd.

Kobido to nie tylko lifting…
Japoński lifting twarzy daje nie tylko widoczne rezultaty w postaci redukcji zmarszczek, ale ma także pozytywne aspekty zdrowotne.

Masaż Kobido jest odpowiedni dla osób zmagających się z bólami głowy, karku, napięciami mięśni odcinka szyjnego kręgosłupa czy bruksizmem.
Przeciążenia i napięcia mięśni karku i pleców są często konsekwencją długotrwałego stresu i nieprawidłowej postawy. Napięcie odcinka szyjnego oraz piersiowego kręgosłupa często skutkuje bólami głowy oraz ograniczoną ruchomością obręczy barkowej. W Kobido dzięki zastosowaniu odpowiednich technik masażu tkanek głębokich możemy niwelować napięcia obręczy barkowej.

Zgrzytanie i zaciskanie zębów doprowadza najcześciej do dysfunkcji stawu skroniowo – żuchwowego oraz migrenowych bólów głowy. W japońskim masażu Kobido mięśnie w obrębie szczęki i żuchwy zostają rozluźnione. Dzięki terapii punktów spustowych mięśnia żwacza dochodzi do poprawy samopoczucia osoby masowanej.

Kobido jest więc odpowiedni dla wszystkich potrzebujących relaksu i wytchnienia jak i dla osób chcących wydłużyć młody, promienny wygląd skóry oraz zniwelować wszelkie napięcia mięśni twarzy.

Jak często można wykonywać masaż Kobido?
Chociaż efekty możemy zauważyć już po pierwszym zabiegu to zaleca się wykonywanie masażu regularnie. Dla najlepszych efektów rekomenduję masaż w serii:
– w pierwszym miesiącu 1-2 razy w tygodniu,
– w drugim miesiącu 1 raz w tygodniu,
– w kolejnych miesiącach co 10-14 dni.

 

Jak się przygotować do zabiegu?
Przed wizytą należy pozostawić biżuterię w domu. Warto przyjść ubranym wygodnie np. w dresie.
Potrzebny będzie swobodny dostęp do dekoltu i ramion.
Nie trzeba zmywać makijażu – przed każdym zabiegiem skóra jest dokładnie oczyszczana.

Dlaczego warto skorzystać z tego masażu?
Kobido to japoński rytuał masażu twarzy, który oznacza ,,starożytną drogę do piękna”. Masaż ten to złożona terapia, działająca na różnych poziomach tkanek. Wpływa na głębsze struktury mięśni mimicznych twarzy i powięzi, a zarazem oddziałuje na wszystkie warstwy skóry, dając efekt zauważalnego liftingu.

 

 

Minimalizm w modzie

Modernista Ludwig Mies van der Rohe zasłynął powiedzeniem „mniej znaczy więcej”.
Jego kontynuator Dietera Ramsa stworzył motto „mniej, ale lepiej”.

Czym jest minimalizm?
Minimalizm to unikanie dekoracyjności, skupienie się na podstawowych barwach i geometrycznych kształtach, prostota formy, czasem podkreślona jakimś akcentem.

Według Dominique Loreau, autorki książki „Sztuka minimalizmu’ to pozbycie się tego co modne, niepotrzebne, a pozostanie tylko przy tych rzeczach, które są najważniejsze. Twierdzi, iż dzięki temu możemy osiągnąć wewnętrzną harmonię, spokój, jasność umysłu i pogodę ducha.

Minimalizm w modzie
Dziś w architekturze czy naszych wnętrzach dominuje minimalizm, a zarazem praktyczność. Dostrzegalne jest to w modzie. Coraz częściej cenimy sobie naturalność tkanin i przede wszystkim praktyczność stroju. Najczęściej to wszystko znajdziemy w firmach produkujących minimalistyczne rzeczy. Minimalistyczna forma stroju to ograniczenie się do totalnego minimum, jeśli chodzi o formę, kolorystykę oraz dodatki.

Minimalistyczna stylizacja
Według mnie minimalizm to prosty, a zarazem praktyczny, ponadczasowy i funkcjonalny krój. Może być uzupełniony o jakiś detal. Zazwyczaj taki, który również stanowi część praktyczną, czyli kieszenie (dodaję je w większości swoich kolekcji, bo wiem jakie są ważne nie tylko dla mnie, ale i dla moich klientek). Całość stroju uzupełniam butami o prostym kształcie oraz prostą torbą, zazwyczaj większą np. typu bag.

Dodatki w minimalistycznym stylu
Z kolei jeśli chodzi o dodatki, to preferuję prostą, skórzaną biżuterię bądź delikatne, naturalne kamyki. Do minimalistycznej formy idealnie pasuje także złoto lub srebro.

Minimalizm w kolorach natury
Co do kolorystyki, to dla mnie minimalizm jest w kolorach natury bądź podstawowych tj. czerń, biel i wszystkie odcienie szarości.

Floating– terapia poprzez unoszenie się na wodzie

Nieubłaganie zbliża nam się okres jesienny… czas, który wcale nie musi być melancholijny i pełen jesiennej chandry. A brak sił i niedobór endorfin spowodowany przesileniem uzupełnisz… uwaga!, unosząc się na wodzie w trakcie sesji floatingu.

Floating– terapia poprzez unoszenie się na wodzie
Dzisiaj odprężenie jest na wagę złota. A, że nadmiar bodźców towarzyszy nam każdego dnia, czasami trzeba skorzystać z pomocy profesjonalistów.

Błogie chwile w stanie nieważkości. Wyciszenie zmysłów. Brak bodźców dźwiękowych, wzrokowych i dotykowych. Zdrowa cisza. To wszystko osiągniemy w trakcie sesji floatingu, inaczej nazywanej też terapią ograniczenia bodźców zewnętrznych lub po prostu deprywacji sensorycznej. Jakiejkolwiek nazwy użyjesz, jest to po prostu niesamowity sposób na relaks, regenerację organizmu i ukojenie bólu. To jedyne środowisko, w którym możesz oderwać się od wszelkich bodźców oraz osiągnąć równowagę zarówno fizyczną, jak i psychiczną.

Jak to działa?

Wyobraź sobie, że zabierasz swoje ciało w jedno z najbardziej relaksujących miejsc na naszej planecie. Wejdź tam, połóż się, zamknij oczy i ciesz się błogą chwilą relaksu! Podczas sesji floatingowej wchodzisz do kabiny, którą wypełnia 30 cm wody o wysokim nasyceniu specjalistyczną solą EPSOM, podgrzaną do temperatury skóry. Dzięki temu Twoje ciało dryfuje na tafli wody niczym w Morzu Martwym, a Ty masz uczucie, jakbyś się unosił w powietrzu – lewitował.

 

Jakie korzyści daje floating?
Terapia floatingowa niesamowicie oddziałuje na ciało, umysł i duszę. W kabinie jesteś odcięty od wszelkich bodźców zewnętrznych, co pozwala na całkowite odprężenie organizmu i osiągnięcie głębokiego stanu relaksu. Twoje ciało się rozluźnia, schodzi z niego wszelkie napięcie mięśniowe oraz stres, a także następuje ukojenie bólu i regeneracja. W takich warunkach mózg uwalnia ogromne ilości endorfin i zaczyna dążyć do równowagi obu półkul. Umysł nie tylko się odpręża, ale staje się bardziej kreatywny. Ciekawostką jest fakt, że w trakcie 60- minutowej sesji floatingu odpoczywamy jak w czasie czterech godzin głębokiego snu. Co więcej, mózg przestawia się ze zwykłych fal alpha na fale theta, czyli osiąga stan, który buddyści starają się osiągnąć podczas medytacji. Już po pierwszej wizycie poczujesz nieprawdopodobne działanie terapii REST, jednak dla uzyskania najefektywniejszych korzyści Floatingu zaleca się regularne wizyty.

Spróbuj! Nie masz nic do stracenia, oprócz nadmiaru stresu i napięcia mięśniowego!

 

Floating, sposobem na medytację

Floating pomaga nam szybko wejść w stan medytacji. Najlepiej skupić się na oddechu – to łatwa i przyjemna metoda mindfullness. Po chwili możemy usłyszeć i poczuć bicie swojego serca. Nie zawsze jest łatwo, wynika to z dużego przebodźcowania naszego organizmu. Są osoby, które wchodzą po raz pierwszy i od razu „odpływają”, a są takie, którym ciężko zapanować nad myślami. Rekomendujemy, aby floatować w ciszy, chociaż jest oczywiście możliwość, aby odprężać się przy dźwiękach muzyki.

Każdorazowa sesja trwa godzinę. To optymalny czas, w którym uda nam się uspokoić rozbiegane myśli. Jeżeli za pierwszym razem nie osiągniemy stanu skupienia – nie zniechęcajmy się. To cenna informacja zwrotna, że towarzyszy nam nadmiar bodźców i powinniśmy praktykować dalej. Dla zdrowia. Z floatingiem, jak z medytacją czy jogą – trzeba dać sobie czas. Odprężenie przyjdzie być może podczas pierwszej, drugiej albo trzeciej sesji.

Mówili ogranicz sól! Nie w tym przypadku!

Co zrobić, aby unosić się na wodzie? Rozpuścić 500 kg soli EPSOM! Właśnie tyle soli rozpuszczamy w naszych kabinach, aby osiągnąć stężenie odpowiednie do uniesienia ciała na powierzchni. Sól EPSOM odgrywa w naszych sesjach bardzo ważną leczniczą funkcję.

Sól Epsom, zwana również solą gorzką lub angielską, wydobywana jest w Epsom w Surrey, w Anglii. W rzeczywistości nie jest solą, ale naturalnie występującym, czystym związkiem mineralnym magnezu i siarczanu MgSO4. Dzięki działaniu jej podstawowego składnika, czyli magnezu, zmniejsza ryzyko pojawienia się zawału serca oraz chorób naczyń krwionośnych, wpływa pozytywnie na działanie układu odpornościowego, pomaga zlikwidować stany zapalne, bóle stawów oraz skurcze mięśni.

Badania wykazały, że magnez i siarczan są łatwo wchłaniane przez skórę, dlatego też kąpiel w soli Epsom, jest idealnym sposobem do wzbogacenia swojego organizmu w te dwa składniki mineralne.

 

Nie daj się jesiennej chandrze i odwiedź FIVE SENSES float spa w Gdańsku. Spróbuj floatingu w jednej z dwóch dostępnych kabin i poczuj jak to jest dać się unieść!

Co nam dolega? Problemy z kręgosłupem

Coraz więcej młodych osób ma problem z dolegliwościami karku, wynikającymi z chorób szyjnego odcinka kręgosłupa. Zaczyna się to od przeciążeń mięśni, a kończy na zmianach w krążkach miedzykręgowych. Natura nie zaadoptowała kręgosłupa do cywilizacyjnych obciążeń. Wiadomo, że brak aktywności i odpowiedniego ruchu niszczą układ kostno-stawowy.

Zapalenie przyczepów mięśniowych
Około 40-50 lat temu większość bólów kręgosłupa była spowodowana „wypadnięciem” dysku (przepuklina dyskowa), a teraz najczęstszą przyczyną w przypadku osób w wieku 20-50 lat jest zapalenie przyczepów mięśniowych. Bierze się ono z mikrourazów i przeciążeń. Jest to wina braku aktywności i trybu życia, które osłabiają szkielet. Człowiek dużo czasu spędza przy biurku, w samochodzie, na kanapie ze spuszczoną głową, by wpatrywać się w telefon komórkowy i tablet.

Zmiany zwyrodnieniowe
Wskutek napięcia z powodu niesymetrycznej pozycji kręgosłup ściągany jest na jedną stronę. Już ok. 40. roku życia pojawiają się w nim zmiany zwyrodnieniowe; przestrzenie między kręgami stają się coraz węższe, a przy dodatkowym wykrzywieniu odcinka szyjnego, piersiowego lub lędźwiowego korzenie nerwów są bardziej narażone na ucisk. Stąd bóle szyi, barków i drętwienie rąk. Trzeba pamiętać, że kręgosłup nie lubi stałych pozycji. Siedząc przed komputerem z prostymi plecami, trzeba ruszać się co godzinę oraz rozciągać.

Zbyt duży ciężar ciała
W wieku średnim warto zwracać uwagę na ciężar ciała. Wystający brzuch obciąża kręgosłup, czego nie są w stanie zrównoważyć zbyt słabe lędźwie. Im silniejsze mięśnie wokół krzyża, tym lepsza ochrona. Każdy powinien systematycznie ćwiczyć mięśnie brzucha i grzbietu. Przyda się też rozciąganie i relaks dla ciała. Wystarczy kilka prostych ćwiczeń każdego dnia by czuć się dobrze.

Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa (ZZSK)
Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa (ZZSK) zazwyczaj rozpoczyna się między 16. a 25. rokiem życia. Pierwszymi objawami są bóle pleców i krzyża, szczególnie dokuczliwe nocą. Nie mają nic wspólnego z zapaleniem korzonków czy rwą kulszową. Kiedy osoby trafiają pod opiekę właściwego specjalisty, mają już około trzydziestki i na tyle usztywnione plecy, że leczenie jest o wiele trudniejsze. Ten nietypowy ból ZZSK pojawia się w spoczynku, czasami wybudza chorego w drugiej części nocy – jest więc typowo zapalny. A to oznacza, że aby doszło do rozwoju choroby, musiały zadziałać czynniki genetyczne lub immunologiczne, a nawet infekcje bakteryjne. Ból najczęściej doskwiera w odcinku lędźwiowym i promieniuje na zmianę do lewego lub prawego pośladka. Ale nieraz zajęty chorobą odcinek to szyja. W miarę postępu choroby stopniowo sztywnieją kręgi. Jeśli szyjne, z trudem można odwracać głowę. Jeśli piersiowe – pojawiają się kłopoty ze swobodnym oddychaniem, a jeżeli ograniczona zostanie ruchomość w dolnym odcinku – niemożliwe staje się wiązanie butów i zakładanie skarpetek. Odpowiedzialne za to są wyrośla i zespolenie kostne powstające między kręgami. Niestety nie ma sposobu, by uniknąć zachorowania na ZZSK, nie da się go też całkowicie wyleczyć. Ale zdiagnozowanie problemu w ciągu pierwszych 10 lat, daje większy procent zaleczenia problemu.

Jak pracować przy biurku?
Siedzenie to palenie naszych czasów, jest dla człowieka niemal zabójcze. Tylko jak zmienić coś, co robią wszyscy, codziennie i długo?

Tkwienie godzinami w jednej pozycji jest dla zdrowia człowieka bardzo ryzykowne. Spowalnia to nie tylko krążenie, lecz także cały metabolizm, więc organizm człowieka wolniej pozbywa się cukrów i tłuszczów. Wszystko to grozi nowotworami piersi, jelit, płuc i prostaty, kłopotami z sercem oraz cukrzycą. Kręgosłup lubi ruch, a siedzenie jest dla niego gorsze niż stanie. Siedząc zwykle nieprawidłowo, człowiek naraża się na przeciążenie niemal każdego elementu kręgosłupa. Dysk w kręgosłupie odzyskuje wodę podczas snu. Jeśli człowiek cały dzień siedzi, a nocą śpi krótko, pracuje na zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i krążków miedzykręgowych. Jeżeli człowiek waży ok. 70 kg, to nacisk na jego kręgi lędźwiowe w czasie siedzenia sięga 140 kg. Dlatego po kilku godzinach ciężko jest się wyprostować.

Rady dotyczące ustawienia biurka i krzesła
Jeśli biurko, to z regulacją wysokości. Wysokość blatu powinna pozwalać na korzystanie z klawiatury przy zachowaniu kąta co najmniej 90 stopni między ramieniem a przedramieniem.

Przestrzeń pod biurkiem powinna pozwolić na płaskie ułożenie stóp na podłodze lub na podnóżku.

Trzeba wybrać krzesło obrotowe, z co najmniej pięcioma nóżkami oraz z regulacją wysokości siedziska i podłokietników (powinny umożliwiać swobodne podparcie łokci). Oparcie krzesła powinno mieć lekkie wybrzuszenie wysokości lędźwi i powinno być lekko wklęsłe na wysokości kręgów piersiowych.

Trzeba unikać siedzenia w pozycji noga na nogę, bo obie wówczas drętwieją i bolą.

Ekran komputera należy ustawić tak aby górna część była na wysokości oczu i w odległości 40-70 cm i na wprost tułowia. Nie należy, patrząc w ekran, wysuwać głowy w przód, gdyż bardzo mocno przeciąża to kręgi szyjne.

Czy tuniki są tylko dla kobiet?

Tunika to jeden z najbardziej wygodnych elementów stroju na co dzień i nie tylko.
Dlaczego współcześnie kobiety je uwielbiają i doceniają?

CHERRY sukienko-tunika

Zalety tuniki
Tunika przede wszystkim zapewnia wygodę, a co najważniejsze – tuszuje niedoskonałości figury. Współcześnie kojarzona jest ze strojem typowo kobiecym.

Początki popularności tuniki sięgają czasów starożytnych
Wnikając w historię tej części stroju okazuję się, że jej początki sięgają aż do czasów starożytnych. Noszona była zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Owszem, można było zaobserwować różnice – w starożytnym Rzymie tunika szyta dla mężczyzn była wąska i sięgała do kolan. Natomiast kobiety nosiły wersję sięgającą do kostek oraz luźną. Szyto je zazwyczaj z dwóch kawałków materiału, a spinane były klamrami.

W tych czasach były tylko tkaniny naturalne, takie jak len czy wełna i z nich właśnie je wykonywano.
Jeśli chodzi o samą modę – w znaczeniu panujących trendów – to nie ulegała ona takim szybkim zmianom jak współcześnie.

Jeszcze w roku 20. p.n.e. w Cesarstwie Rzymskim owa tunika uległa zmianie, ponieważ zaczęto uzupełniać ten element garderoby o rękawy. Na zmieniającą się modę w tamtych czasach miały wpływy znacznej części Cesarstwa Rzymskiego opanowanego przez Arabów i Słowian.
Mimo, iż tunika pozostawała nadal głównym strojem, to niezwykła kultura wschodu wzbogaciła ją o przeróżne zdobienia i hafty. Dodawano również lamówki ze szlachetnymi kamieniami. Wówczas strój zaczął pokazywać pozycję społeczną i status majątkowy.

Tunika w średniowieczu
W czasach średniowiecza tunika nadal górowała wśród strojów. Co prawda zmieniła ona nieco swój
kształt, który przypominał literę T i szyto ją z lnu, lecz zamożni mogli sobie pozwolić również na tunikę wykonaną z jedwabiu.
Była dłuższa krojem i posiadała hafty na brzegach oraz nadgarstkach, stanowiła strój wierzchni.

Na początku XIX w. tunika była popularna wśród mężczyzn. Noszono ją w zestawieniu ze spodniami. Nawet wśród żołnierzy tunika była strojem ochronnym – służyła do walki w mroźnych warunkach jako ochrona zapewniająca ciepło.

Renesansem tego stroju były lata 60. XX w., kiedy to hipisi zaczęli nosić je do jeansów typu dzwony.
Barwne, z mnóstwem zdobień nie przypominały pierwszych tunik z czasów odległych.
Były wyrazem buntu przeciwko establishmentowi i wojnie w Wietnamie. Noszone były zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.

MOJRY sukienko-tunika

Tunika obecnie
Dziś wciąż jest na topie, ale niestety najbardziej doceniana jest pośród kobiet. Tuniki
współczesne szyte są niemal z każdego materiału i wyglądają przeróżnie, trudno przypisać jednoznaczne cechy, jakie aktualnie posiada. Uwielbiają ja szczególnie panie o sylwetce plus size – idealnie tuszuje drobne mankamenty sylwetki.
Ostatnio zauważam trend noszenia tunik u mężczyzn, do czego ich zachęcam. Są wygodne i dobrze wyglądają zestawione z jeansami czy nieco luźnymi dzianinowymi spodniami. Każda tunika dobrze wygląda obojętnie czy nosi ją kobieta, czy mężczyzna – to zależy tylko od sposobu zestawienia i odpowiedniego dopasowania do swojej sylwetki.

Ja osobiście zachęca mężczyzn do podjęcia próby noszenia tego elementu garderoby w codziennych stylizacjach. Jeśli mowa o paniach – w tym przypadku namowy są zbędne. Kobiety je uwielbiają, co wiąże się z tym, że chętnie uwzględniają je w swoich stylizacjach.

 

Kannabinoidy i ich właściwości

Kannabinoidy to związki chemiczne, których znaczną część stanowią substancje aktywne pochodzenia roślinnego. Swą nazwę zawdzięczają łacińskiej nazwie konopi: cannabis. Z tej właśnie rośliny związki te wyizolowano najwcześniej. Badania wykazały jednak, że podobne substancje aktywne produkowane są również w organizmie człowieka. Określa się je mianem: kannabinoidy endogenne. Trzecią grupę tych związków stanowią kannabinoidy pozyskiwane w warunkach laboratoryjnych, stąd ich określenie: syntetyczne.

Podział i właściwości kannabinoidów

Właściwości lecznicze substancji aktywnych pochodzenia roślinnego dostrzegano już od dawna, stąd szerokie wykorzystywanie wielu roślin w medycynie ludowej. Jednak dopiero  badania przeprowadzone w II poł. XX w. pozwoliły odkryć mechanizm  ich działania. Zwrócono uwagę, że  w organizmach ssaków występują receptory, które regulują pracę układu ośrodkowego i nerwowego oraz w różny sposób reagują na działanie kannabinoidów. Dalsze badania wykazały, że kannabinoidy mają działanie przeciwzapalne, antyoksydacyjne oraz działają na układ nerwowy. To spowodowało, że znalazły zastosowanie w różnorodnych preparatach, np. lekach i suplementach wykorzystywanych głównie w celach prozdrowotnych.

Co warto wiedzieć o fitokannabinoidach

Fitokannabinoidy to związki chemiczne pochodzenia roślinnego. Ze względu na fakt, że znaczna część substancji aktywnych jest pochodzenia roślinnego, to one właśnie zajmują szczególne zastosowanie we współczesnej medycynie. Około 100 różnych kannabinoidów odkryto w konopiach. Najpopularniejszym z nich jest produkowany przez konopie włókniste kannabidiol znany jako CBD. Stosuje się go w leczeniu padaczki, nowotworów, stanów zapalnych, chorób układu pokarmowego oraz w dermatologii. Również w konopiach włóknistych występuje kannabigerol, zwany w skrócie CBG. Ma on silne właściwości przeciwbólowe i antybakteryjne, może też znaleźć zastosowanie w skutecznym leczeniu niektórych chorób nowotworowych. Działanie przeciwinfekcyjne wykazuje CBN, czyli związek chemiczny, który nie jest bezpośrednim produktem wytwarzanym przez roślinę, a powstaje w wyniku utleniania innego kannabinoidu – psychoaktywnego THC. Inne działanie ma kannabichromen, znany jako CBC. Uzyskanie go jest możliwe poprzez ścięcie kwiatów roślin około sześć tygodni przed osiągnięciem przez nie pełnej dojrzałości. Związek ten działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo oraz antydepresyjnie.

Garść przydatnych informacji

Do najbardziej znanych i popularnych preparatów zawierających kannabinoidy należy tzw. medyczna marihuana. Ze względu na fakt, że lek ten zawiera substancję psychoaktywną w postaci THC, może on zostać wydany pacjentowi wyłącznie z zalecenia lekarza. Recepty realizowane są w specjalnie wyznaczonych punktach dystrybucji. Lista zastosowań marihuany medycznej jest długa. Najczęściej wymieniane to: zmniejsza uczucie przewlekłego bólu o różnym pochodzeniu, niszczy niektóre komórki nowotworowe, łagodzi stany zapalne w chorobach jelit. Zaleca się ją również w leczeniu padaczki – zmniejsza ilość ataków nawet o kilkadziesiąt procent. Drugą popularną grupę produktów zawierających kannabinoidy stanowią olejki CBD. Można je zakupić jako suplementy diety w sklepach internetowych i aptekach oraz w sklepach zielarskich.
Od pewnego czasu dostępne są na rynku również olejki CBD przeznaczone dla czworonożnych domowników.

O czym nie można zapomnieć

Należy pamiętać, że sposób reakcji organizmu na podawane leki czy suplementy to sprawa bardzo indywidualna. W przypadku stosowania preparatów zawierających kannabinoidy konieczna jest konsultacja z lekarzem. Pozwoli to ograniczyć niebezpieczeństwo wystąpienia przykrych efektów ubocznych.

5 głównych błędów w biznesie stylistki paznokci

Wiem z własnego doświadczenia, że są takie błędy w biznesie stylistki paznokci, które skutecznie blokują jej rozwój. Gdy stylistka nie jest ich świadoma lub nie potrafi sobie z nimi poradzić, to mogą one doprowadzać do niepotrzebnych frustracji i ciągnąć jej biznes w dół.

Omówię więc pięć takich, które moim zdaniem sprawiają kłopot niejednej stylistce. Warto się im przyjrzeć, przeanalizować i jeśli się pojawiają – zrobić wszystko, by je wyeliminować.

1.Opory przed chwaleniem się swoim wykształceniem i umiejętnościami

Ukończone kursy i zdobyte doświadczenie to Twoje bogactwo. Wiele stylistek ma poczucie, że chwalenie się jest niekulturalne i unikają tego jak ognia. Najczęściej dzieje się tak dlatego, że jako małe dziewczynki często słyszałyśmy: “Oj.… nieładnie jest się chwalić”. Takie osoby liczą, że klientka doceni skromność i sama zauważy, że paznokcie są lepsze.

To błąd! Umiejętności to wartość. Mów o tym! Pokazuj, czego nowego się nauczyłaś, opowiadaj z pasją o nowych szkoleniach mocno podkreślając wartość dla klientek.

Panie będą wtedy czuły, że dbasz o jakość usług oraz będą świadome korzyści, jakie ta nowa umiejętność im da. Klientki doceniają zmiany na lepsze, zwłaszcza jeśli dotyczy to usługi, z której korzystają. “Ulepszona formuła” ma prawo więcej kosztować, klientki Ci kibicują a Twój biznes pnie się w górę.

2.Brak kontroli nad finansami

Stylistki paznokci to najczęściej samozatrudnione osoby. Wiele z nich nie kontroluje swoich przychodów i wydatków. Wychodzą z założenia, że skoro same dysponują zarabianymi przez siebie pieniędzmi, to przecież wiedzą, ile zarabiają… W tym tygodniu zarobią na ZUS, w następnym na czynsz, a po pracy zrobią zakupy, przecież w portfelu mają gotówkę z utargu.

To błąd! Tylko skrupulatne notowanie każdej zarobionej i wydanej złotówki każdego miesiąca pokaże, w jakiej kondycji finansowej jest Twoja firma.

Gromadź każdą zarobioną kwotę na koncie firmowym i wypłacaj sobie co miesiąc jednakową pensję. Z pensji żyjesz i utrzymujesz swój dom, a pieniądze na koncie firmowym są pieniędzmi firmy, czyli przeznaczasz je wyłącznie na jej wydatki (w tym Twoją pensję) i inwestycje. Dopiero wtedy będziesz wiedziała, czy oraz ile Twój biznes zarabia.

3.Praca bez zasłużonej regeneracji

Wiele stylistek pracuje na tzw. “dwa etaty”, bo nie potrafią odmówić klientkom lub szkoda im utraconego zarobku.

To błąd! Niezależnie od powodu, dla którego to robisz, praca bez zasłużonego odpoczynku doprowadzi Cię do wypalenia zawodowego i frustracji. Wyznacz sztywne godziny pracy, wykreśl długopisem dni w kalendarzu, w które nie pracujesz i zaplanuj czas na relaks. Tylko właściwy balans, pozwoli Ci cieszyć się tym co robisz przez lata.

4.Brak planu

Codzienne przychodzenie do pracy, żeby robić “swoje” to strategia niejednej stylistki. Wystarczy im poczucie, że skoro panie przychodzą, to biznes się kręci.

To błąd! Kiedy stoisz w miejscu, to się cofasz. Praca bez planu w tych czasach to już za mało, by się rozwijać. Wyznacz sobie cel. Rozpisz do niego plan na tydzień, miesiąc i rok (w zależności od celu). Rób to, by osiągać sukcesy.

Planuj na piśmie, analizuj każdy krok i rozliczaj się z postępów. Pamiętaj, żeby trzymać się wyznaczonego celu, natomiast sam plan (w zależności od warunków) zawsze można zmodyfikować. Osiągnęłaś zaplanowany cel? Planuj kolejny! Biznes to ciągły proces.

5.Przejmowanie się opiniami

Znów przytoczę słowa z dzieciństwa: “Nie rób tak, bo co ludzie powiedzą…?” Wiele z nas wciąż przez to zdanie przywiązuje ogromną wagę do tego, co mówią o nas bądź o naszej pracy inni.

To błąd! Wyrzuć ze swojego otoczenia osoby, których opinie są dla Ciebie krzywdzące, i które nie życzą Ci dobrze. One obniżają poczucie Twojej wartości, pozbawiają energii do Twojej ukochanej pracy, a nawet życia. Więc po co Ci takie relacje? Usuń każdą taką osobę z telefonu, zablokuj w mediach społecznościowych i zapomnij o niej. Poproś każdego, kto chce Ci usłyszane “opinie” przekazać, żeby tego nie robił. Skup swoją uwagę i działania na ludziach, którzy Cię szczerze wspierają, a od wszystkiego co pozbawia Cię komfortu – świadomie się odcinaj! Tylko praca w towarzystwie życzliwych Ci ludzi pozwoli na rozwój.

Czas na medytację

Medytacja 𝐭𝐨 stan, w którym jesteśmy najmocniej, najbardziej namacalnie obecni. Skupiamy się na tym, że oddychamy, czujemy swoją dłoń, ubranie, powiew wiatru na twarzy. Medytacją może być picie herbaty lub jedzenie mandarynki. Potrzebny jest tylko jeden składnik: 𝐮ważność.

Uważność (pełna świadomość)
Żyć uważnie to znaczy regularnie zwracać spokojną uwagę na chwilę obecną. Ta postawa może radykalnie zmienić nasz stosunek do świata. Uważność (pełna świadomość) to także nazwa określonej formy medytacji, która jest dość prosta.

Ludzie jak nigdy przedtem cierpią z powodu problemów psychicznych i emocjonalnych. Lęk, depresja, ataki paniki, brak umiejętności radzenia sobie ze stresem powodują, że wiele osób cierpi. Nadmiar „hałasu”, jaki jest wokół, dosłownie przytłacza. Liczne badania naukowe pokazują, że lekarstwem dla współczesnego człowieka jest medytacja. W dzisiejszych czasach medytacja nie jest już opcją do rozważenia, ale niezbędnym elementem higieny życia. To lekarstwo nic nie kosztuje, jest bardzo proste i dostępne dla każdego, w każdej chwili.  Udowodniono, że zaledwie 10 minut medytacji dziennie obniża poziom stresu (również u młodych matek, które są bardzo narażone na stres!), poprawia jasność myślenia, umiejętności podejmowania decyzji i łagodzi niepokój.

Medytacją może być wszystko
Osoby zdolne do chwilowego wyciszenia są na co dzień mniej zestresowane, bardziej obecne  tu i teraz, przez co podejmują bardziej świadome decyzje i są zwyczajnie szczęśliwsze. Medytacją może być wszystko. Nie trzeba spełnić specjalnych warunków, nie trzeba jechać na koniec świata. Usiądź, zatrzymaj się na pięć minut dziennie. I skup się na tym, co jest. Na swoim oddechu. Na swoich dłoniach. Na odgłosach wsi, miasta, które wpadają przez okno. Tylko bądź. Nie walcz z myślami, nie złość się, że przychodzą. Obserwuj je. Stopniowo zauważysz, że będzie ich coraz mniej. Pojawi się cisza.

Mity na temat medytacji
Medytacja może, ale nie musi być powiązana z religią. Oczywiście, istnieje mnóstwo szkół medytacji, jest medytacja buddyjska i chrześcijańska, ale mnie to nie interesuje. Moja medytacja nie jest powiązana z żadną religią.

W trakcie medytacji nie musisz siedzieć w pozycji lotosu, nawet nie musisz wcale siedzieć! Naturalnie, różne szkoły zalecają różne pozycje – lotosu, pół-lotosu itp. Ja polecam też medytację na leżąco, bo tak jest bardzo wygodnie.

W medytacji wcale nie chodzi o to, żeby pozbyć się z głowy myśli! 
Też mi się tak kiedyś wydawało, co sprawiło, że im bardziej się starałam tych myśli pozbyć, tym więcej ich było. Nasz mózg to wielka fabryka myśli, które ciągle powstają, często nieświadomie. Gdy wyciszamy się w medytacji na chwilę – uderzają ze zdwojoną siłą, głównie dlatego, że nareszcie jesteśmy ich świadomi. W poradzeniu sobie z natłokiem myśli pomaga kilka technik, ale przede wszystkim świadomość, że w trakcie medytacji nie mamy pozbyć się myśli, tylko zaakceptować ich fakt i je „puścić”, spojrzeć na nie z dystansu.

Medytacja nie polega na odcięciu się od świata, ale przeciwnie, na zbliżeniu do niego, żeby go zrozumieć, pokochać i zmienić.

Co daje medytacja?

Powody, dla których warto jest medytować są różne, ale każda osoba, która medytuje podkreśla, że medytacja przynosi:

  • poczucie wewnętrznego spokoju i harmonii,
  • inspirację,
  • niezbędny dystans do wydarzeń, które przynosi życie i świat (a to jest kluczowy warunek zarządzania stresem),
  • akceptację tego, co przynosi życie,
  • klarowność myśli,
  • dobre samopoczucie, optymizm, witalność,
  • kreatywność,
  • lepsze połączenie ze sobą, z intuicją, z wewnętrznym głosem,
  • siła i wytrwałość, aby realizować swoje cele,
  • lepsze, bardziej spełnione życie.

Od czego zacząć i jak to zrobić?

Na początku możesz spędzić w medytacji zaledwie 3-5 minut dziennie, aby z biegiem czasu ten czas stopniowo wydłużać. Zatrzymaj się, zamknij oczy i słuchaj. Przyjmij wszystkie dźwięki.
Pamiętaj, że medytacja nie polega na próbach powstrzymania myśli! Tego nie da się zrobić. Nie możesz wymagać od serca, że na twoje zawołanie przestanie pompować krew, tak samo nie możesz wymagać od mózgu, że przestanie myśleć. Podczas medytacji chodzi o zmianę stosunku do myśli, stawanie się świadomym obserwatorem, nabycie bezcennej umiejętności, aby nie angażować się emocjonalnie w każdą myśl, która przychodzi nam do głowy (nie każda z nich jest mądra, rozsądna czy korzystna). Myśli pojawiają się i odchodzą, a my bez angażowania się emocjonalnego obserwujemy ten proces.
Nauka medytacji jest jak jazda na rowerze – nie nauczysz się tego z książek, z filmów, z teorii, ale jedynie i wyłącznie podczas osobistej praktyki. Trzeba próbować. Jak spadasz z roweru podnosisz się, otrzepujesz kolana i znowu próbujesz – aż do chwili, kiedy poczujesz, o co w tym chodzi i załapiesz, jak to jest jechać ze swobodą, radością i lekkością.
Możesz zacząć medytować sama/sam lub w grupie, z nauczycielem, instruktorem.
„Twoje myśli są jak te liście, jest ich mnóstwo, z każdej strony, pozwól im przychodzić i odchodzić, tak po prostu; tak jest doskonale; ta chwila jest doskonała; nie ma co oczekiwać więcej niż to, co właśnie przeżywasz tu i teraz” – Christophe Andre.

Prosta medytacja – krok po kroku 

Wszystko, czego potrzebujesz, to wygodna przestrzeń, w której nic nie będzie zakłócało twojego spokoju.

  • Usiądź wygodnie w pozycji siadu skrzyżnego, lotosu lub z plecami opartymi na krześle lub połóż się na podłodze (pozycja siedząca jest lepsza).
  • Zacznij od pozostawienia otwartych oczu, bez wysiłku, z łagodną miękkością.
  • Weź głęboki wdech przez nos i zrób wydech przez nos.
  • Podczas wydechu delikatnie zamknij oczy i wznów normalne oddychanie.
  • Poświęć chwilę, aby się zatrzymać i świadomie cieszyć się obecnością w tej chwili. Poczuj swoje ciało – na przykład jego nacisk na krzesło lub podłogę pod tobą, stopy na podłodze.
  • Delikatnie skup się na oddechu i zwróć uwagę na oddech i ciało wraz ze wznoszącym się i opadającym odczuciem oddychania.
  • Kiedy zdajesz sobie sprawę, że twój umysł wędruje do myśli, dźwięków lub innych odczuć, delikatnie powróć do oddechu.
  • Po pewnym czasie stopniowo zwracaj uwagę na swoje ciało i przestrzeń wokół siebie. Następnie ponownie delikatnie otwórz oczy.
  • Korzystając z dobrodziejstwa medytacji rozwijasz bezcenną świadomość siebie, rozwijasz niesamowitą zdolność radzenia sobie ze stresem, poprawiasz swoje zdrowie, przedłużasz młodość i zwiększasz intelekt. Jeśli poświęcisz zaledwie tę niewielką ilość minut dziennie, codziennie, aby zamknąć oczy i skupić się na oddechu – zmienisz na lepsze całe swoje życie.

„Pomóż mi” – gest, który może uratować życie

Międzynarodowy gest “pomóż mi” już wiele razy uratował życie zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Ten niepozorny i dyskretny układ dłoni może informować nas o tym, iż ktoś potrzebuje pomocy. Sygnał nie zwraca uwagi napastnika i jest bardzo łatwy do zapamiętania.

Co oznacza gest „pomóż mi”?
Ten niepozorny gest dłoni może poinformować nas o tym, że ktoś jest w niebezpiecznej sytuacji i może potrzebować pomocy.

Jak wykonać znak „pomóż mi”?
Wykonanie tego znaku jest proste:
– pokaż otwartą dłoń,
– złóż dłoń w pięść chowając kciuk do środka.

Na podstawie materiałów: canadianwomen.org/signal-for-help/

 

Gest, „pomóż mi” może uratować dzieciom i dorosłym życie
Charakterystyczny gest dłoni „pomóż mi” został opracowany przez Canadian Women’s Foundation na początku pierwszego lockdownu jako sposób, by ofiary przemocy domowej niewerbalnie mogły poinformować, że potrzebują pomocy – piszą inicjatorzy akcji #SignalForHelp.
Na świecie jest to bardzo znany gest i pomógł wielu osobom.
W ostatnim czasie gest ten jest mocno promowany w internecie, dzięki czemu dociera do coraz większej ilości osób.

„Pomóż mi” – niepozorny gest, który ratuje życie
Instrukcja jest bardzo łatwa. Polska Policja także promuje ratujący życie gest. Na oficjalnej stronie służby instruują również jak zachować się, gdy zauważymy tego typu zaszyfrowaną prośbę o pomoc.

Co zrobić, gdy ktoś pokaże nam ten znak?

  1. Nie dawaj oznak, że coś jest nie tak. Zwłaszcza, gdy obserwuje nas osoba, która potencjalnie może być sprawcą. Mogłoby to narazić ofiarę na konsekwencje.
  2. Zakończ spotkanie lub rozmowę tak, jakby nic się nie stało.
  3. Skontaktuj się z policją pod numerem alarmowym 112, a następnie wyjaśnij sytuację oraz poinformuj, że osoba ta poprosiła nas o pomoc, pokazując specjalny gest.

Różne sposoby reklamy

Przed Wami artykuł z cyklu dotyczącego marketingu i prowadzenia salonu kosmetycznego. Mam nadzieję, że przekonam te z Was, które zastanawiają się nad otwarciem salonu, że jest to bardzo dobry pomysł. Zaczynamy od reklamy.

Otworzyłaś własny salon. Co zrobić, aby zdobyć rzeszę klientów? Oczywiście podstawą są paznokcie. Powinny być wykonane estetycznie i precyzyjnie, czyli tak, aby klientka była zadowolona i mogła pomyśleć, że sama w domu na pewno by ich tak nie zrobiła. Dlaczego to jest takie ważne? Otóż dlatego, że obecny rynek usług stylizacji paznokci jest bardzo zróżnicowany. Konkurencja jest ogromna. Dziewczyny, które mają zdolności manualne, bardzo często same zaczynają sobie robić paznokcie. Salonów jest bardzo dużo, dlatego pamiętaj o ciągłym dokształcaniu się oraz o jak najładniejszym wykonywaniu pracy.

Jednak bycie bardzo dobrym to nie wszystko, potrzebna jest reklama. Mamy obecnie wiele darmowych oraz płatnych metod reklamowania swojego biznesu. Poniżej omówię kilka z nich.

Szyldy, banery, naklejki na szybę, potykacze

Reklama zewnętrzna, czyli szyldy, banery, naklejki na szybę, „potykacze” itp. Są bardzo ważnym elementem w naszym salonie. Powodują, że jesteśmy widoczne, a nasza marka staje się rozpoznawalna. Ułatwia klientkom trafienie we właściwe miejsce oraz zachęca przypadkowych przechodniów do wejścia. Co jest wyznacznikiem dobrego banera czy szyldu? Po pierwsze powinien być czytelny. Nawet najbardziej wymyślne litery nie dadzą efektu, jeżeli nie będzie dało się przeczytać napisu lub numeru telefonu. Drugą ważną sprawą jest kolorystyka. Wybór kolorów jest istotny dla wizerunku naszego salonu, ponieważ tworzy klimat. Pamiętajmy także, że baner powinien się wyróżniać, być widoczny dla przechodniów, ale także może sugerować rodzaj wykonywanej działalności. Na banerze powinny znaleźć się najbardziej istotne informacje, czyli nazwa salonu i numer telefonu. Godziny otwarcia oraz inne informacje, takie jak rodzaje wykonywanych usług mogą znaleźć się na szybie albo witrynie. Naklejki na szybę zaprojektujmy tak, aby zasłaniały stosownie dużo, a także osłaniały przed nadmiarem światła wpadającym do salonu.

 

Dzień otwarty

Daj się poznać. Zrób dzień otwarty, zachęć przyszłe klientki do przybycia. Możesz zrobić promocyjne ceny lub pokazy. Pamiętaj o urządzeniu kącika dla najmłodszych w tym dniu. Dobrym pomysłem będzie także drobny poczęstunek.

 

 

 

Ulotki i wizytówki

Ulotki i wizytówki są pomocne szczególnie na początku działalności. Mamy dostępny szeroki wybór ulotek, od jednostronnych do składanych w wybrane konfiguracje. Są świetnym materiałem informacyjnym. Możemy w nich zawrzeć szczegóły dotyczące naszego salonu, wypisać wykonywane usługi (z cenami lub nie, wybór należy do nas). Wybierz zdjęcia, które zwracają uwagę. Paznokcie muszą być ciekawe, dopracowane, a zdjęcia ładne i wyraźne. Pamiętaj, że masz 100% kontroli nad treścią, a więc przemyśl dobrze, co chcesz umieścić i w jakim miejscu. Nie zapomnij o numerze telefonu. Łatwy kontakt z salonem to podstawa, klientka nie będzie przez pół godziny szukała numeru telefonu, żeby do Ciebie zadzwonić. Tak samo jak przy projektowaniu banerów, zwróć uwagę na wybór czcionki. Ma być czytelna, a napisy wyraźne. Ulotki możemy roznosić w często uczęszczanych miejscach, przejściach, a także zostawiać w pobliskich instytucjach i sklepach. Nie zapomnijmy o tym, by dawać je klientkom – będą miały o czym rozmawiać z koleżankami.

 

Media społecznościowe

Ostatnim bardzo ważnym narzędziem marketingowym jest internet, a w szczególności media społecznościowe. Bardzo istotnym aspektem prowadzenia działalności jest posiadanie strony internetowej, konta na Facebook’u oraz instagrama. Media te dają nam wiele możliwości prezentacji własnej pracy, a także reklamy. Zacznijmy od Fan Page’a. Dzięki otworzeniu takiej strony mamy możliwość dotarcia do ogromnej liczby osób. Staramy się wrzucać minimum jedno zdjęcie dziennie, a także sprawnie odpisywać na wiadomości. Jest to bardzo wygodna forma komunikacji, ponieważ klientka ma stały kontakt z salonem, może nam przesłać zdjęcia kreacji, do której będą robione paznokcie itp. Pamiętajmy także o tym, że posty wyświetlają się wyżej, jeśli mają dużo ‘lajków’ i komentarzy. Dlatego starajmy się robić ciekawe zdjęcia naszej pracy. Dobrym pomysłem są również konkursy, które możemy organizować w dowolny sposób, na przykład dając voucher upominkowy albo rabat na wybraną usługę. Dodatkowo, gdy nagle zwolni się termin w środku dnia, możemy bardzo łatwo powiadomić o tym klientki, więc istnieje większe prawdopodobieństwo, że ktoś dopisze się na ostatnią chwilę. Inną cechą posiadania fb jest możliwość kupowania płatnych reklam, które trafiają do wybranej przez nas grupy odbiorców. Są one znacznie bardziej skuteczne niż ogłoszenie w gazecie. Łatwiejszą i szybszą formą reklamy jest instagram, którego prowadzenie nie jest trudne, a również możemy pokazać potencjalnym klientkom nasze prace. Im ładniejsze będą paznokcie, tym szybciej przyciągną klientki.

Stylizacja paznokci jest nie tylko pracą, ale i pasją. Dzięki łatwemu dostępowi do social mediów oraz dzięki prostym kreatorom do tworzenia grafik możemy ułatwić sobie komunikację z klientem. Reklama naszych usług da nam możliwość rozwijania swojego salonu, ale także zapewni ciągłość pracy. Normalną rzeczą jest, że obserwujemy niewielką rotację klientek. Przestają do nas przychodzić z różnych względów, takich jak zmiana miejsca zamieszkania, powody finansowe itd. W związku z tym, każdy salon powinien dążyć do ciągłego pozyskiwania nowych klientów. Miej pomysł na siebie i swój salon, a każdy dzień przyniesie Ci radość i satysfakcję z prowadzenia firmy.

Terapia manualna – ulga dla układu ruchu

Terapia manualna należy do jednej ze specjalistycznych metod fizjoterapii. Obejmuje szereg procedur zarówno diagnostycznych, jak i leczniczych. Zabiegi te stanowią dużą pomoc dla ludzi obciążonych różnorakimi schorzeniami układu ruchu.

Na czym właściwie polega terapia manualna?
Na początku fizjoterapeuta przeprowadza wywiad z pacjentem, badanie podmiotowe i przedmiotowe aby szczegółowo zdiagnozować, gdzie leży problem. Może on również posiłkować się wynikami innych badań, na przykład zdjęciem RTG, czy wynikiem rezonansu magnetycznego. Następnie specjalista za pomocą różnych technik prowadzi postępowanie terapeutyczne. Jest ono dobierane indywidualnie, co stanowi niemałą zaletę tej metody. Obejmuje między innymi: ucisk różnych punktów na ciele, manipulacje, mobilizacje stawowe oraz mobilizację tkanek miękkich, neuromobilizację oraz pchnięcia i stretching przy zastosowaniu odpowiedniej prędkości i siły, a także przy dokładnie dopasowanym położeniu ciała pacjenta. Dzięki zastosowaniu różnych, spersonalizowanych metod można uzyskać dobre efekty takiej terapii. Na skutek znacznej rozległości tej dziedziny, powinna być wykonywana jedynie przez dobrze przygotowanych do tego celu specjalistów.

Kiedy terapia manualna może pomóc?
Zakres wskazań do terapii manualnej jest dość znaczny. Przede wszystkim może być stosowana jako remedium na ból i ograniczenie ruchomości stawu. Może być wykorzystywana jako pomoc w powrocie do sprawności po operacji chirurgicznej oraz podczas rehabilitacji ortopedycznej czy neurologicznej. Szybkie efekty można uzyskać podczas leczenia przeciążenia stawu. Wskazaniem do terapii manualnej są też dolegliwości bólowe i różnego rodzaju schorzenia kręgosłupa oraz wady postawy. Można ją także wykorzystywać, jeśli pacjent zgłasza się z uczuciem drętwienia i mrowienia, a także zaburzeniami napięcia mięśni różnych okolic ciała. Wskazaniem mogą być też bóle migrenowe oraz zaburzenia snu.

Jakie korzyści można odnieść?
Podstawowym efektem płynącym z terapii manualnej jest możliwość redukcji dolegliwości bólowych, co przynosi pacjentowi znaczną ulgę. Ponadto, terapia ta wpływa na zmniejszenie stanu zapalnego mięśni i tkanek miękkich, a także obniża napięcie mięśni. Regularne stosowanie tej formy leczenia przyczynia się do poprawy ruchomości w stawie oraz zwiększenia elastyczności i wytrzymałości tkanek.

Częstość wizyt jest ustalana indywidualnie, w zależności od stanu pacjenta rodzaju dolegliwości. Należy jednak pamiętać, że kluczem do sukcesu jest postępowanie zgodnie z zaleceniami specjalisty.

Jakie są przeciwwskazania?
Tak jak każda metoda leczenia, terapia manualna posiada również swoje przeciwwskazania i nie powinna być stosowana u każdego. Na taką formę kuracji nie powinny decydować się osoby ze złamaniami kości, zwichnięciami stawów czy osteoporozą i innymi chorobami kości. Ograniczeniem mogą być także zaburzenia krzepliwości krwi. Zawsze należy poinformować swojego terapeutę o obecności schorzeń oraz przyjmowanych lekach, gdyż może on zdecydować, że dana choroba uniemożliwia zastosowanie terapii manualnej, bądź konieczne jest podjęcie innych form leczenia.

Terapia manualna znalazła szerokie zastosowanie w leczeniu chorób układu ruchu. Jest to metoda bardzo skuteczna, szczególnie w redukowaniu dolegliwości bólowych związanych z tym układem. Należy jednak pamiętać, że nie każdy ból będzie można wyleczyć tą techniką i czasami konieczne będzie skonsultowanie się z innym specjalistą. Niemniej jednak jest to terapia zdecydowanie godna uwagi.

 

Idealny manicure… Istnieje!

Aktualny świat stylizacji paznokci rozwija się w niesamowitym tempie. Stylistki paznokci stale dążą do perfekcji, stawiając na swój rozwój, doskonaląc umiejętności poprzez uczestnictwo w licznych szkoleniach. Wszystkie te działania sprawiają, że z dnia na dzień podnoszą poziom usług coraz wyżej. Bardzo pożądanym efektem jest idealne opracowanych wałów okołopaznokciowych – uzyskanie efektu gładkiej, jasnej, wręcz błyszczącej skóry po wykonaniu manicure. Przedstawiam Ci mój sposób, krok po kroku, na idealnie skórki prezentowane w obiektywie makro.

Na początek – czym jest makro? To specjalny obiektyw, który pozwoli Ci uchwycić każdy detal Twojej stylizacji. To przydatny gadżet, który powinna mieć każda stylistka, bo dzięki niemu zobaczy najmniejszy błąd oraz niedociągnięcie w swojej pracy. Z tym obiektywem będziesz dążyć do perfekcji swoich prac. Prezentacja dzieła w social mediach w tym stylu pokaże Twoją naturę perfekcjonistki.

Dlaczego część stylistek, szczególnie tych początkujących, boi się wykonania głębszego manicure? Powodem tego jest działanie metodą prób i błędów – kupujemy frezarkę, mamy
w zestawie kilka frezów (bądź dokupujemy kilka dodatkowych) i działamy z różnym skutkiem. Raz wyjdzie lepiej, a raz gorzej. Lepiej – klientka wróci bez śladu na paznokciach po ostatniej stylizacji. Gorzej – klientka wróci ze śladami na płytce od frezów, bo praca była wykonana ze zbyt dużą siłą. Bezpieczny manicure frezarkowy to prawdziwa sztuka.

Aby odpowiednio dobrać metodę pracy, należy doskonale znać budowę skóry, jej rodzaje,
a także to, z jakim naciskiem i jakimi frezami pracować – dobre szkolenie pozwoli uzyskać taką wiedzę i pracować bez szkody dla klientki. Nasza praca powinna być przede wszystkim bezpieczna, czysta i dokładna. Jeśli odpowiednio dobierzemy narzędzia i metody to wykonanie takiego manicure będzie przyjemnością. Przedstawiam Ci mój sposób na idealne opracowanie wałów okołopaznokciowych. Większość zabiegu – około 90% wykonuję frezami – osobiście używam frezów diamentowych. Dobieram frezy najlepszej jakości, ponieważ dzięki nim praca będzie szybka, efektowna i bezpieczna dla naskórka. Cały zabieg rozpoczynam od dezynfekcji dłoni, podczas której patrzę, czy na dłoniach i paznokciach nie ma żadnych zmian chorobowych, które byłyby przeciwwskazaniem do wykonania manicure. Nadaję kształt paznokciom i rozpoczynam pracę frezami.

Jako pierwszy wybieram diamentowy walec – idealnie zmatuje płytkę, wstępnie oczyści powierzchnię paznokcia z nabłonków i uniesie wały.

Następnie przystępujemy do pracy frezem nazywanym „łezka” – w zależności od typów skórek, które mam do opracowania, dobieram rodzaj łezki – mam w swoim zestawie, klasyczną „łezkę”, „miniłezkę” i „łezkę z zaokrągloną końcówką”.

Pracuję nimi ruchami w lewo i w prawo na mniejszych obrotach frezarki pamiętając, że łezką odpychamy wały do boków. Ruch w prawo lub lewo zaczynam od środka wału. Łezka ma za zadanie otworzyć wały paznokcia, zrobić „kieszonkę”. W trakcie pracy często masuję opuszkami wały okołopaznokciowe, unosząc je dodatkowo do góry. Kiedy są już odpowiednio uniesione, mogę przejść do usunięcia zrogowaciałego naskórka „falbanki”, która wytworzyła się podczas pracy – usuwam ją za pomocą frezu typu „kulka”, jeśli rodzaj skóry na to pozwala lub cążkami/nożyczkami.

Bardzo istotne jest, aby po użyciu narzędzi tnących „zamknąć skórę” – zapobiegnie to powstawaniu zadziorków i sprawi, że manicure będzie gładki oraz idealny.

Następnie używam frezu „igiełka”, aby jeszcze bardziej precyzyjnie oczyścić „kieszonkę” dzięki czemu z łatwością rozłożysz kolor.

Na prawie sam koniec chcąc dopieścić mój idealny mani sięgam po produkt specjalny – keratolityk – dodatkowo złuszczy niewielkie nabłonki na powierzchni płytki, których na pierwszy rzut oka nie widzisz. Produkt ten należy używać w ściśle określonym czasie. Czas uzależniony jest od faktu czy chcesz używać jeszcze narzędzi/frezów, czy nie. Ja zawsze używam tego produktu prawie na sam koniec. Czemu prawie? Ostatnim krokiem jest polerowanie wałów frezem typu „gumka” – idealnie wygładzi na koniec i nada skórze połysk.

Po tak dokładnym opracowaniu paznokci i wałów – rozłożenie bazy, koloru i topu to czysta przyjemność. Aby uzyskać najlepszy efekt podczas pracy, stale podglądaj efekt w obiektywie makro – ten obiektyw nie wybacza błędów – uczy pokory, cierpliwości i perfekcjonizmu. Uwielbiam taki styl pracy.

Czysty, idealny manicure – na takie przybliżenie mogłabym patrzeć godzinami!

 

 

 

 

 

 

 

 

French konstrukcyjny z nutką kolorowo-brokatowej wariacji

Artykuł został napisany w związku z licznymi pytaniami, które dotyczyły tego, jak wykonać french konstrukcyjny. Wymieszałam klasykę z nutką wariacji – tak powstał tekst łączący wiele rzeczy w jednym miejscu.

Często spotykam się z tym, że firmy odnawiają różne techniki, ulepszają je, po czym nadają im nową nazwę. To nic nowego. French, który istnieje od lat, kiedyś przepełniony był brokatem, następnie kolorami i różnymi wariacjami. Mimo wszystko był, jest i będzie na topie! Zwraca na siebie uwagę. Większość stylistek pyta, jak wykonać french, ponieważ nie jest to tak proste, na jakie wygląda!

1. Dezynfekcja rąk oraz dokładne przygotowanie naturalnego paznokcia do aplikacji produktu (odsunięcie skórek, nadanie kształtu oraz zmatowienie naturalnej płytki, odtłuszczenie).

2. Dopasowanie i odpowiednie podłożenie szablonu.

3. Odtłuszczenie paznokcia, zastosowanie primera.

4. Cieniutka aplikacja bazy, utwardzanie przez 30 sekund w lampie dual LED. Przedłużenie paznokcia (stworzenie szkieletu) za pomocą żelu budującego transparentnego. Utwardzamy w lampie dual LED przez 60 sekund. Delikatnie zaciskamy szkielet w punkcie stresu.

5. Usunięcie warstwy lepkiej, aplikacja budującego cover gel – 2×60 sekund w dual LED – zaciśnięcie po 15 sekundach.

6. Ponowna aplikacja coveru – dla zbudowania odpowiedniej ściany do opiłowania.

7. Usunięcie warstwy lepkiej, opiłowanie z powierzchni, opiłowanie idealnej linii uśmiechu.

8. Odpylenie.

9. Na naszej ścianie linii uśmiechu aplikujemy czarną hybrydę.

10. Dokładamy kolory.

11. Brokat.

12. Żelem przezroczystym budującym nadlewamy końcówkę. Utwardzamy 2×60 sekund w lampie dual LED – po 15 sekundach zaciskamy.

13. Usuwamy szablon.

14. Opiłowujemy kształt.

15. Aplikujemy top.

 

Geometric gel – nowy wymiar zdobień

Malowanie cienkich linii to katorga, a geometryczne abstrakcje spędzają Ci sen z powiek? Od teraz, z nowym żelem Geometric wszystkie tego typu problemy ze zdobieniami odejdą w zapomnienie. Ostrzegam! Łatwiej już nie będzie.

Czym jest geometric gel?

Geometric gel to bardzo lepki żel o średniej gęstości, pozwalający na wykonanie linii w zdobieniach. Jest to produkt, który bardzo dobrze utwardza się w lampie LED oraz UV. Sprawdza się, kiedy wykonujemy zdobienie przykryte topem, ale ma również świetną przyczepność na wcześniej wykończonych paznokciach. Jego „obsługa” jest niezwykle prosta, a efektowne zdobienia tworzymy wręcz ekspresowo.

Jak nim pracować?

Żelem wykonamy bardzo nieregularne elementy, ale także linie o idealnej grubości. W zależności od oczekiwanego efektu możemy pracować cienkim pędzlem, sondą lub rozciągać żel pomiędzy palcami. Cienki pędzelek to doskonałe narzędzie, jeżeli chcemy wykonać długie linie o jednakowej grubości. Ten sposób sprawdzi się, gdy potrzebujemy dołożyć kreski do zdobień geometrycznych. Mamy pewność, że nawet wówczas wtedy, gdy ręka lekko zadrży, nie będzie problemu z krzywą linią. Jest to również szybki sposób na idealne kreski dla kogoś, kto nie ma jeszcze tak dużej wprawy w malowaniu.

Kolejnym sposobem rozkładania żelu Geometric jest rozciąganie go w dłoniach. Rękawiczki są tu oczywiście obowiązkowe. I to nie tylko ze względu na higienę pracy, ale także, aby samemu nie nabawić się przy okazji alergii. Bardzo sprawnie ułożymy cienkie, proste linie, zachowując komfort pracy. Ten sposób najlepiej sprawdza się, gdy pracujemy na dłuższych paznokciach, a zdobienie robimy na wolnym brzegu.

Najbardziej popularnym rozwiązaniem jest nakładanie żelu sondą. W tym wypadku łatwo zrobimy cienkie, równe kreski, ale także abstrakcyjne kompozycje. Grubość elementu zależy, oczywiście, od ilości nabranego materiału.

Geometric gel a długość paznokcia

Nie tylko narzędzie w pracy z żelem Geometric ma znaczenie. Zdecydowanie łatwiej pracuje się na dłuższych paznokciach. Żel można łatwo zahaczyć o krawędź, dzięki czemu jesteśmy w stanie rozciągnąć idealnie cienkie kreski. Sprawa nieco komplikuje się, gdy chcemy pracować na bardzo krótkich paznokciach. Pionowe kreski są stosunkowo proste w wykonaniu, natomiast problem stanowią kreski poziome. Tutaj nie za bardzo mamy, o co zahaczyć materiał. W efekcie linia wydaje się niedokończona i urywa się w okolicy wałów. Nie jest to jednak problem bez wyjścia – istnieje na to sposób. Wykonanie każdej kreski rozpoczynamy od postawienia kropki, a następnie podnosimy sondę i szybko prowadzimy linię. Jest to dobrym rozwiązaniem także wtedy, gdy tworzymy pajęczyny, gwiazdozbiory itp. Jeżeli nie chcemy kropek na naszym zdobieniu, trafnym pomysłem jest zabezpieczenie skórek specjalnym kauczukiem – dzięki temu zabiegowi spokojnie możemy postawić kropkę na wale okołopaznokciowym i swobodnie wyciągać linie na paznokcie.

Żel Geometric doskonale sprawdza się w szybkich salonowych zdobieniach i nie wymaga dużej wprawy, aby móc nim swobodnie pracować. Sprawdzi się w rękach doświadczonych stylistek, ale i tym początkującym zdobienie żelem Geometric sprawi mnóstwo frajdy.

 

Pielęgnacja dłoni mężczyzn w gabinecie kosmetycznym

Gabinet manicure to nie tylko miejsce dla kobiet. W dobie trendu idealnego, wypielęgnowanego ciała, niczym filtry z Instagrama, coraz częściej z usług manicurzystki korzystają mężczyźni. Piękne i zadbane dłonie są wizytówką każdego człowieka. Zarówno skóra dłoni kobiet, jak i mężczyzn wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Co zatem możemy zaoferować panom, kiedy zechcą zadbać o swoje dłonie?

1. Klasyczny manicure – zabieg szczególnie polecany dla mężczyzn, którzy borykają się z uporczywymi, pękającymi lub suchymi skórkami wokół paznokci. Jak przebiega taki manicure? Zaczynamy od zmiękczenia skórek specjalnym removerem, który już w kilka sekund je zmiękczy, dzięki czemu z łatwością będzie można odsunąć je kopytkiem lub drewnianym patyczkiem. Kiedy mamy preparat nałożony na wały okołopaznokciowe i skórki, w międzyczasie pilnikiem nadajemy kształt paznokciom. W przypadku skórek mężczyzn – bez wahania – zdecydowanie przed wycinaniem czy frezowaniem, polecam najpierw je zmiękczyć odpowiednim preparatem ponieważ skórki te, są bardzo grube i bardzo mocno przylegają do płytki paznokcia, a wcześniejsze zmiękczenie ich sprawi że odsuwanie z płytki paznokcia będzie bardziej komfortowe, mniej bolesne. Następnie po zmyciu preparatu, delikatnym bloczkiem matujemy płytkę paznokcia, w celu wyrównania wszelkich nierówności, wygładzenia płytki i odzyskania jej zdrowego wyglądu. Frezem możemy dodatkowo odepchnąć i podnieść skórki (polecam frez ścięty stożek lub płomyk), a cążkami lub nożyczkami do skórek wycinamy powstały fałd. Aby zapobiec późniejszemu strzępieniu czy pękaniu skórek, wygładzamy wały okołopaznokciowe frezem „kulką” o średnicy 3,5-4 mm. Kolejno wykonujemy peeling dłoni z masażem – zdecydowanie sprawdza się tutaj peeling na bazie cukru, który podczas masażu skutecznie złuszcza, ale nie podrażnia, wygładza skórę, podczas wykonywania masażu delikatnie się rozpuszcza. Z reguły, peelingi na bazie cukru zawierają moc aktywnych składników: masło Shea, wosk pszczeli oraz NNKT (nienasycone kwasy tłuszczowe), które mają działanie silnie nawilżające, przeciwzapalne, wspomagają funkcje ochronne naskórka. Na koniec, przed nałożeniem balsamu do dłoni możemy delikatnie wypolerować paznokcie lub nałożyć odżywkę. W przypadku, kiedy aplikujemy odżywkę, aby uniknąć efektu lustrzanego błysku proponuję zakończyć manicure matowym topem do paznokci. Nakładając balsam do dłoni, wykonujemy masaż, który doskonale poprawi samopoczucie, wspomoże krążenie krwi, dzięki czemu składniki aktywne zawarte w balsamie będą mogły lepiej się wchłonąć, a tym samym usprawnimy naturalne procesy zachodzące w skórze. Regularnie wykonywany taki zabieg poprawia kondycję skóry dłoni oraz paznokci.

2. Manicure SPA – zabieg relaksujący, pielęgnujący, to połączenie manicure biologicznego z elementami aromaterapii. W przypadku tego manicure bazujemy na kosmetykach zapachowych, delikatnych, staramy się wykonać manicure bez użycia metalowych narzędzi. Manicure SPA rozpoczynamy od opiłowania paznokci, a następnie wykonujemy kąpiel dłoni w wodzie z mydłem, kulkami relaksującymi lub wybielającymi (szczególnie polecane dla nałogowych palaczy), czy dodatkowymi olejkami w celu zmiękczenia skórek, które następnie delikatnie odsuwamy drewnianym patyczkiem. Staramy się nie korzystać z metalowych narzędzi, jednak niekiedy użycie cążek czy frezów staje się konieczne. Kolejno przechodzimy do delikatnego wygładzenia płytki paznokcia oraz wykonania masażu z peelingiem dłoni. Jeśli zależy nam na silnej regeneracji naskórka, dodatkowo możemy wykonać zabieg parafinowy. Następnie możemy zakończyć zabieg masażem na olejku lub masażem świecą. Zdecydowanie polecam drugą opcję. W przypadku manicure SPA świetnie sprawdza się masaż świecą na bazie bio-wosku sojowego z zastosowaniem aromaterapii. Specjalna świeca do masażu nie zawiera parafiny ani innych substancji ropopochodnych. Wosk, po chwili rozgrzania, zamienia się w ciepły i zmysłowy olejek. Masaż świecą sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka, zabezpiecza przed utratą wody oraz ma działanie przeciwstarzeniowe. Dzięki zawartym w niej olejkom zapachowym, klient czuje się odprężony, zrelaksowany. Ciepło olejku oraz masaż wspomaga lepszą penetrację składników aktywnych zawartych w świecy, takich jak np. NNKT, lecytyna, witamina E, C. Dodatkowo ciepło rozgrzewa tkanki, rozluźnia mięśnie.

3. Manicure japoński – polecany dla wzmocnienia rozdwajających się i łamliwych paznokci. Polega na wcieraniu w płytkę paznokcia specjalnej pasty i pudru zawierających wosk pszczeli, witaminę E, A, krzemionkę z Morza Japońskiego, keratynę. Bardzo istotnym jest wcieranie produktów tylko w jedną stronę, ruchem jednostajnym. Zabieg przeznaczony tylko do pielęgnacji paznokci, ale można urozmaicić go, wykonując dodatkowo peeling dłoni i masaż. Manicure japoński należy wykonywać nie częściej niż co miesiąc, a nawet co dwa miesiące.

4. Mikrodermabrazja – coś dla panów borykających się z szorstką, suchą skórą dłoni. Odpowiednik bardzo mocnego peelingu. Jednak w tym przypadku, jest to zabieg kontrolowanego złuszczania naskórka, polegający na usunięciu jego zrogowaciałej warstwy, wygładzeniu i rozjaśnieniu skóry poprzez oddziaływanie na skórę specjalną głowicą metalowo-diamentową. Mikrodermabrazja pomaga również rozjaśnić przebarwienia. Po takim zabiegu zdecydowanie warto zastosować silnie nawilżający krem, balsam lub wykonać zabieg parafinowy z maską na dłonie.

5. Zabieg parafinowy – idealny dla suchej, spierzchniętej skóry dłoni wymagającej silnego nawilżenia. Polecany szczególnie jesienią i zimą. Czysta parafina ma działanie wysuszające, ale w zabiegu stosowana jest jako maska okluzyjna, wspomagająca szybszą penetrację składników aktywnych zawartych w masce lub serum do dłoni. Oddając ciepło zwiększa przepływ krwi, rozszerza pory skórne, wpływając przy tym na detoksykację. Parafina stygnąc, zwiększa swoją objętość, przez co powoduje ucisk tkanek, dlatego nie mogą korzystać z niej osoby, które cierpią na osteoporozę (ucisk może pogorszyć ukrwienie tkanek i spowodować ich martwicę), Zabieg parafinowy często jest dodatkiem do manicure klasycznego lub SPA. Polega na wykonaniu peelingu dłoni, następnie nałożeniu silnie regenerującej, odżywczej lub nawilżającej maski na dłonie bądź ampułki witaminowej. Następnie dłonie zanurzamy w parafinie, zakładamy foliowe rękawice, a na nie rękawice frotte. Po około 15-20 minutach delikatnie ściągamy parafinę i gotowe! Niestety istnieją pewne przeciwwskazania do wykonania zabiegu parafinowego. Choroby zakaźne i alergiczne skóry, przerwana ciągłość naskórka, świeże rany, stany zapalne i ropne w okolicy objętej zabiegiem, problemy z krążeniem, reumatoidalne zapalenie stawów, osteoporoza, miażdżyca.

Jak tworzyć treści, które przyciągną klientów na Twoje usługi?

Jak tworzyć dobre, wyróżniające się i wartościowe treści, które zbudują Twój autorytet i zaufanie wśród potencjalnych klientów? Jaki kontent jest najlepszy, aby skutecznie pozyskiwać klientów na swoje usługi? Odpowiedź brzmi: przede wszystkim taki, który ludzie będą chcieli udostępniać, i z którym będą chcieli wchodzić w interakcje.

Budowanie autentycznego zaangażowania klientów w mediach społecznościowych to dzisiaj najważniejszy wskaźnik skutecznej komunikacji. Algorytmy Facebooka i Instagrama promują przede wszystkim interakcje między uczestnikami platformy i chętniej (czyli wyżej w aktualnościach oraz większej liczbie użytkowników) wyświetlają te treści, które wywołują więcej zainteresowania, komentarzy, udostępnień. Pamiętaj, im więcej zaangażowania stworzysz wokół Twoich treści, tym większa szansa, że częściej zobaczą je Twoi potencjalni klienci. Jak, co, i kiedy publikować, aby budować lojalną społeczność klientów wokół Twojego gabinetu?

Na początek, pamiętaj o 3 zasadach:

  1. Klienci znajdują się na różnych etapach tzw. ścieżki zakupowej: niektórzy dopiero zaczynają interesować się rozmaitymi zabiegami estetycznymi – uświadamiają sobie, że mogliby „poprawić” swoją urodę w gabinecie kosmetycznym lub zdają sobie sprawę, że w ogóle mają jakiś problem! Inni już wiedzą, czego chcą i szukają najlepszej oferty. Twoi obecni klienci z kolei chcą się upewnić, że dokonali dobrego wyboru i każda kolejna wizyta w gabinecie zakończy się równie pozytywnym doświadczeniem. Twórz treści, które będą angażujące dla klientów na każdym etapie ścieżki!
    2. Aby zareagować na komunikat, ludzie zwykle muszą zetknąć się z nim wielokrotnie, najlepiej w różnych formach i za pomocą różnych zmysłów. Dlatego pamiętaj, że treści nie muszą ograniczać się do zwykłych postów i zdjęć. Do wykorzystania masz całą sferę video (live’y, stories, video), posty graficzne – infografiki, cytaty, statystyki z życia Twojego gabinetu (problemy klientów, najczęściej wybierane zabiegi, itphy).
    3. Traktuj każde medium z należną im uwagą. Innej strategii wymaga Facebook, innej Instagram. Jeśli nie masz możliwości obsłużyć obu tych kanałów, skup się na jednym. Zrozum, jak działa i wykorzystaj maksymalnie jego możliwości. Proste przeklejanie postów z Instagrama na Facebooka nie jest najlepszą strategią.

Dobre treści, czyli jakie?

Jeśli brakuje Ci pomysłów na posty, zacznij od tego, co interesuje Twoich klientów. O co najczęściej pytają? Spisz wszystko, co istotne, a potem odnieś się do tych tematów w postach. „Jak zapewnić długotrwały połysk hybrydy?”, „Jaki manicure jest najlepszy na ślub?”, „Jaki kształt paznokcia pasuje do mojej dłoni”, „Czy frezarka jest bezpieczniejsza od pilnika?”, „Sposoby na odpryski w hybrydzie”- to tylko przykładowe tematy, wokół których możesz stworzyć mnóstwo ciekawych treści. Te same zagadnienia można ogrywać na wiele sposobów. Jeśli wydaje Ci się, że ciągle mówisz o tym samym, tylko inaczej, to znaczy, że jesteś na właściwej drodze. Niech przyświeca Ci myśl, że klient musi usłyszeć jeden komunikat wiele razy, aby w ogóle zwrócił na Ciebie uwagę.

Mocna trójka

A teraz zerknij na 3 typy postów, które najlepiej sprawdzają się w branży beauty.

#1 Metamorfozy, czyli przed i po

Niby oczywiste, ale dobra metamorfoza to więcej niż zdjęcie przed i po. Jeśli chcesz naprawdę zaintrygować klientów, wprowadź odrobinę edukacji, inspiracji i emocji. Pokaż prawdziwą przemianę. Opowiedz ciekawą historię używając wielu zdjęć (spróbuj karuzeli). Zainspiruj swoich klientów – wielu z nich zapewne też chce takiego efektu… To nieprawda, że ludzie oglądają tylko obrazki. Dobre zdjęcie wsparte ciekawym opisem potrafi wygenerować sporo zaangażowania. Znajdź swój styl i sposób na unikalny opis tego, co robisz. Zwróć uwagę na dobre światło i jednolite tło. Te detale robią ogromną różnicę w odbiorze. Zerknij na profil dr Alexa Karkhi. Każdą procedurę zabiegową szczegółowo opisuje używając emotek, co świetnie uzupełnia zdjęcie. Taki opis idealnie też wpisuje się w charakter tego medium. Profil Ewy Chodakowskiej – jeden z największych profili na Instagramie – również stosuje długie wpisy motywacyjne, które świetnie się czyta.

#2 Ty podczas pracy

Im częściej będziesz pokazywać się przy pracy, tym szybciej wzbudzisz w swoich klientach przekonanie, że jesteś ekspertem w tym, co robisz. Napędzasz pozytywne koło: im częściej Ciebie widzą, tym bardziej Ciebie znają. Im lepiej Ciebie znają, tym bardziej Ciebie lubią. A im bardziej Ciebie lubią, tym chętniej od Ciebie kupują. Logiczne, prawda? Dlatego, jedyne, co musisz robić to pokazywać, jak pracujesz. Pamiętaj, że Twoja praca to nie tylko wykonywanie zabiegów, ale również dokształcanie się, praca z zespołem, doradzanie klientom oraz poszukiwanie inspiracji na jeszcze lepsze świadczenie usług.

#3 Ty, na żywo!

Niestety. Trzeba się pokazywać również na żywo. Dla wielu nie jest to łatwe, ale warto spróbować. Dlaczego? Z jednej strony, dla większych zasięgów. LIVE budzi około 6-krotnie większe zainteresowanie niż zwykły post. Dzieje się tak dlatego, że oglądając taką formę publikacji spędzamy więcej czasu na profilu. Dobrze poprowadzony LIVE chętniej też komentujemy i udostępniamy. Z drugiej strony, live jest przyjazny dla użytkowników. Taka forma komunikacji jest łatwiejsza w odbiorze dla Twoich odbiorców, którzy dzięki temu mogą również lepiej poznać Ciebie jako osobę.

Pamiętaj, że dobre treści, dzięki którym będziesz pozyskiwać zainteresowanie klientów, przede wszystkim:

  • Edukują i inspirują i motywują do działania
  • Koncentrują się na pokazaniu efektów
  • Są różnorodne, ale spójne na wszystkich kanałach
  • Są oryginalne, kreatywne, wyróżnialne
  • Są regularnie publikowane
  • Wpisują się w trendy
  • Wykorzystują różne formaty (infografiki, cytaty)
  • Opowiadają historie

Jeśli kochasz swoją pracę, po prostu obficie się tym dziel na swoich mediach społecznościowych, a klienci z pewnością to docenią i wynagrodzą regularnymi wizytami w Twoim salonie.

Więcej informacji o skutecznym pozyskiwaniu klientów do gabinetu beauty znajdziesz w e-booku „6 Kroków Pozyskiwania Klientów

Młody klient w salonie

Wiele zabiegów w branży beauty ma swoją dolną granicę wieku, kiedy zabieg jest bezpieczny czy zasadny. Nikt przecież nie będzie wypełniał ust czy robił botoxu dziewczynkom, które ledwo weszły w wiek nastoletni. Są to oczywiście zabiegi inwazyjne, ale co z tymi, które nie wymagają takiej ingerencji? Gdzie istnieje dolna granica stylizacji paznokci czy chociażby przedłużania rzęs? Dziś, wiele młodych dziewczyn dość szybko wchodzi w świat makijażu. Tak samo dzieje się z paznokciami.

Zdarza się, że do salonu pukają coraz młodsze klientki. Jak poradzić sobie z takim klientem? Jaka jest właściwie dolna granica wieku, aby nasze usługi były bezpieczne?

Młody klient to dla mnie od zawsze trudny temat. Z jednej strony, powinniśmy przecież pracować bezpiecznie, bezinwazyjnie, z drugiej jednak – praca na młodym paznokciu wywołuje u mnie obawy. Jeszcze jakiś czas temu, młodych pań było stosunkowo mało. Nie był to więc duży problem. Prośby o zrobienie paznokci dziewczynkom zdarzały się dość rzadko, były raczej okazjonalne. Łatwo można było odmówić. Już wtedy ustaliłam dla siebie taką umowną granicę. Poniżej 16 roku życia nie przyjmuję. Przez bardzo długi czas nie było z tym problemu.

Jednak czasy szybko się zmieniają, a bardzo młodych klientów zaczęło przybywać.

Dzisiaj jest to dla mnie spory problem. Nie chodzi tu tylko o kwestie biologiczne czy rozwojowe.

Paznokieć 12 latki inaczej zareaguje na nakładany materiał, niż paznokieć dorosłej kobiety.

Prawdziwym problemem jest ogólna dostępność produktów do paznokci. Hybrydy można kupić w popularnych drogeriach i cenowo nie są to rzeczy niedostępne dla nastolatki. Produkty do stylizacji często znajdziemy w dyskontach robiąc zakupy.

Drugi aspekt tego problemu to rodzice. Niestety wiele mam zgadza się na to, aby dziewczynki nosiły hybrydy oraz stylizowały swoje paznokcie produktem, który nie powinien być da nich dostępny. Efektem końcowym jest wreszcie wizyta mamy i córki w salonie. Skoro więc produkt jest na wyciągnięcie ręki, to czy można młodej nastolatce zabraniać stylizacji w salonie? U nas z pewnością paznokcie będą zrobione dużo lepiej i bezpieczniej.

Zawsze staram się podejść do sprawy merytorycznie. Uważam, że rozmową wiele da się osiągnąć. Warto wytłumaczyć, że stylizacja może zaszkodzić, że nie warto tak szybko pracować z wałem okołopaznokciowym. Przede wszystkim stylizacja może się nie trzymać, mamy do czynienia z bardzo chwiejną gospodarką hormonalną. O paznokcie należy dbać, mieć świadomość odpowiedniego nawilżania skórek i wałów, aby stylizacja dobrze się trzymała. Co jeśli paznokcie się zapowietrzą? Czy młoda osoba odpowiednio wcześnie zareaguje, tak aby nie doszło do zakażenia bakteryjnego? No i jest jeszcze aspekt ekonomiczny. Wizyty w salonie po prostu nie są tanie. Bardzo często w odpowiedzi słyszę, że wszystkie koleżanki robią paznokcie i mama weźmie na siebie odpowiedzialność, a poza tym jeśli nie zrobią tego u mnie, to znajdą inne miejsce, gdzie z pewnością córka będzie miała wykonane paznokcie. Faktycznie tak jest. Wiele salonów nie ma dolnej granicy wieku. Wszystko jedno, czy klientka ma lat 43, czy 13 – w końcu klient to klient. Coraz częściej widzę „wczesne” nastolatki z hybrydami. Często zrobionymi przez koleżanki. Warto wypracować pewien kompromis. Może delikatny manicure biologiczny z klasycznym lakierem zamiast hybrydy czy polecenie pielęgnacji domowej, która nie zaszkodzi, a wręcz może przynieść doskonały rezultat. Jest to też dużo tańsza opcja, niż pełna stylizacja hybrydowa, która nie będzie aż tak nadszarpywać budżetu domowego.

Warto też wspomnieć o tym, że czasem do salonu trafia młoda klientka z ewidentnym problemem na paznokciach. Deformacje czy odbudowa paznokcia po uszkodzeniu lub obgryzaniu nie powinny być problemem, jak długo mama nie przyprowadza nam 10 letniej córki.

Razem ze zmieniającym się światem, powinniśmy zastanowić się, co możemy zrobić, aby wizyta młodej klientki w salonie była bezpieczna. Czy hybryda to dobry pomysł? Czy może warto budować zaufanie uświadamiając, że na wszystko jeszcze będzie czas.

Social Media od podszewki

Ciężko nadążyć za trendami panującymi w social mediach, ale jedno jest pewne – to właśnie tutaj, w internecie, spotykasz większość swoich klientów. Szukanie inspiracji na paznokcie bądź rzęsy to właśnie wiele godzin spędzonych na Instagramie, Pintereście, Facebooku, czy Tik Toku. Nic nie zapowiada tego, aby tempo wzrostu popularności SM miało się zmienić. Daj więc ponieść się tej fali i dotrzyj do większej ilości potencjalnych klientów bądź spopularyzuj swój profil i stań się wyznacznikiem, który aż krzyczy: „To są moje wymarzone paznokcie!”, „O takich rzęsach marzyłam!”.

Poniżej znajdziesz kilka rad, które być może usprawnią pracę Twojego salonu bądź pomogą znaleźć nowe ścieżki pozyskiwania klientów.

Influencer marketing

Mówimy o influencer marketingu na dużą skalę – współpraca z makroinfluencerami, bądź na mniejszą skalę – czyli z mikroinfluencerami.

Źródła tego trendu nie musimy daleko szukać – to nic innego jak wszystkim znana poczta pantoflowa! A wszyscy dobrze wiemy, że słowo ma siłę przekazu.

Zastanów się, czy nie wejść we współpracę z Influencerem – dzięki temu poszerzysz grono swoich odbiorców, możesz zyskać klientów oraz rozgłos. Wiemy, jak to działa – mamy swoich ulubionych ludzi w internecie. Gdy zobaczymy u nich coś fajnego – zastanawiamy się nad tym.

Social Commerce – sprzedaż w mediach społecznościowych

Pokazując w internecie siebie bądź swój salon już niejako sprzedajesz swój produkt – czyli usługi, które świadczysz. Wykonujesz piękne stylizacje na paznokciach? Świetnie! Być może olejek do skórek, który będziesz mogła sprzedać idealnie dopasuje się do usługi, którą oferujesz. Przedłużasz rzęsy? Przemyśl sprzedaż produktów dedykowanych rzęsom przedłużanym. Poszerz ofertę o produkty, po które klientki będą wracały właśnie do Ciebie.

Krótkie filmiki wideo, czyli materiały trwające od kilku sekund do kilku minut

Twój profil na Instagramie bądź Tik Toku jest Twoją wizytówką. Traktuj gości profilu jak odwiedzających Twój salon. Klienci są bardzo ciekawi miejsca, do którego przyjdą. Nie wspominając o tym, że z chęcią popatrzą na to jak pracujesz i jakie efekty uzyskujesz swoją pracą.

Automatyzacja obsługi klienta

Aktualnie nie ma Cię przy telefonie, a wielu klientów umawiasz za pośrednictwem Messengera bądź Instagrama? Automatyzacja wiadomości będzie dobrym rozwiązaniem. Potencjalny klient dostanie znak, że jego wiadomość dotarła, a Ty o niego zadbasz, gdy znajdziesz chwilę na obsługę mediów społecznościowych. To mała rzecz, która wiele ułatwia – już na tym etapie klient może zdecydować, o co chce zapytać. Cennik usług, możliwe zabiegi lub godziny, w których przyjmujesz. Wracając do telefonu po krótkiej nieobecności będziesz już po „pierwszym wywiadzie”, zatem szybciej udzielisz odpowiedzi na nurtujące pytania.

Z których metod korzystasz? Które z nich są dla Ciebie nowością?

Podziel się z nami swoją opinią pod postem na naszym Facebooku bądź Instagramie.

Odbyłam szkolenie i co dalej? Czyli start w branży i metody pozyskiwania klientów

Stylizacja paznokci to jedna z wielu bardzo konkurencyjnych usług w Polsce. Obecnie, niemal każda kobieta regularnie dba o swoje dłonie i paznokcie. Coraz więcej osób świadczy usługi manicure zarówno w salonach, jak i w domu. Co zatem zrobić, aby zaistnieć w branży i wyróżnić się na tle konkurencji? Jak na początku ustalić ceny?

Wiele dziewczyn marzy o karierze stylistki paznokci, grafiku wypełnionym po brzegi. Obserwując inne manikiurzystki wydaje się, że “robienie paznokci” to łatwy kawałek chleba, przyjemna, niemęcząca praca, podczas której jest czas na ploteczki, kawę i ciacho, a na dodatek można fajnie zarobić. Nic bardziej mylnego!

Wiele nastolatek i kobiet zaczyna swoją przygodę ze stylizacją paznokci od zakupu zestawu startowego, a oglądając filmiki na YouTube próbuje swoich sił. Niestety, aby stać się cenionym profesjonalistą nie tędy droga. Pamiętaj, że dobrzy instruktorzy zainwestowali mnóstwo czasu i pieniędzy na rozwój swoich umiejętności i żaden z nich nie odda całej wiedzy za darmo. Dobre szkolenie – kosztuje. Kiedy już decydujesz się na szkolenie – na początku swojej kariery postaw na stacjonarne, podczas którego instruktor na bieżąco może korygować błędy. Dopiero, kiedy już posiadasz podstawową wiedzę i umiejętności praktyczne, warto uzupełniać je o szkolenia online. A co później?

Często po szkoleniach myślimy, że skoro mam papier w ręce “to teraz już będę mieć wiele zadowolonych klientek, będę działać na wielką skalę”. Niestety, nie od razu Rzym zbudowano. Jak zacząć? Poniżej kilka sprawdzonych rad, które pomogą Ci zaistnieć w branży Beauty i ustalić swój cennik.

Portfolio
Dokumentuj swoje prace, aby potencjalni klienci mogli zobaczyć Twoje umiejętności, wiedzieli, w jakich stylizacjach się specjalizujesz – jeden stylista jest mistrzem w technice, inny w nail art płaskim, a jeszcze inny w zdobieniach 3D. Publikuj swoje prace w mediach społecznościowych, dodatkowo zamieszczaj przy nich hashtagi.

Dłonie twoją wizytówką
Zacznij od perfekcyjnych stylizacji na własnych paznokciach. Przypuszczam, że wiele razy zdarzyło Ci się, że idąc na zakupy czy na spotkanie ktoś zaczepił Cię mówiąc “masz super paznokcie, gdzie robiłaś?” albo nawet sama zaczepiłaś kogoś zadając takie pytanie. To już pierwszy, ogromny krok do pozyskania nowej klientki. Zaproś na usługę, na rozbudowanie portfolio. Jeśli się spodoba – pewnie ta osoba zostanie już Twoją klientką. A pamiętaj… Twoje klientki są również Twoją wizytówką. I tutaj pojawia się kolejna rada…

Poczta pantoflowa
Reklama dźwignią handlu, a tu najlepiej działa poczta pantoflowa.
Nie tylko Twoje paznokcie, ale również Twoich klientek, Twojej mamy, siostry, babci, cioci czy koleżanki przyciągną kolejne osoby. Jeśli klientka jest zadowolona, z pewnością poleci Cię swoim znajomym. W marketingu przyjęło się mówić, że jeden zadowolony klient powie o tobie trzem znajomym, a niezadowolony dziesięciu. I tutaj skoro o poczcie pantoflowej mowa – uwaga! – traktuj wszystkich równo.

Jeden cennik dla wszystkich
Absolutnie wystrzegaj się zróżnicowanych cen, po tzw. znajomości lub niższych cen dla stałych klientek. Kobiety lubią plotkować. Jeśli już ktoś kogoś poleca, w kolejnym kroku pada pytanie: ile zapłaciłaś? Twoja znajoma wtedy odpowie “trzy dyszki po znajomości”. Co jeśli Twoja nowa potencjalna klientka stanie się twoją znajomą albo stałą klientką? Nie wypada wziąć od niej 70 zł za hybrydę, bo już się znacie i wraca na usługi. Jeśli chcesz docenić lojalność swoich klientek, chcesz zaangażować je w “polecajki” od czasu do czasu przy wizycie daj jej rabat i wyraźnie to podkreśl. Na przykład, pani Ania przychodzi do Ciebie regularnie co trzy tygodnie, dodatkowo poleciła Cię swojej koleżance z pracy. Kiedy osoby z jej polecenia również zaczynają regularnie Cię odwiedzać, od czasu do czasu (np. za każdą nową klientkę) daj pani Ani 20% rabatu, gdzie przy płatności za usługę wyraźnie podkreślisz: hybryda 70zł, ale w związku z tym, że uczęszcza pani do mnie regularnie i poleciła mnie swojej koleżance mamy dziś rabat –20%, czyli do zapłaty 56 zł. Klientka z pewnością doceni indywidualne podejście i gratyfikację.

Skoro o cenach już mowa, nasuwają się pytania: Od jakich kwot zacząć? Jak ustalić ceny, by nie dopłacać do interesu ani też nie zrazić do siebie wysoką ceną?

Początkujące stylistki, tworzące dopiero swoje portfolio często popełniają błąd wykonując usługę w cenie tylko za produkty, nierzadko dopłacając do „interesu”. Kiedy “modelek” przybywa, ciężko później znaleźć granicę, gdzie zaczyna się profesjonalna praca, a gdzie kończy tworzenie portfolio. Portfolio tak naprawdę tworzymy cały czas. Klient umawiając się do salonu weryfikuje, czy stylistki wykonują modne stylizacje, czy w dalszym ciągu bazują na zdobieniach sprzed 10 lat. Aby ustalić ceny musisz skalkulować koszty produktów, dezynfekcji i sterylizacji, jednorazowych akcesoriów, zainwestowany sprzęt i wyposażenie, prąd, wodę, czynsz, internet, telefon oraz koszt szkoleń i czas na nie poświęcony, a także wycenić wartość godziny swojej pracy. A kiedy już rejestrujesz działalność – weź pod uwagę kolejne koszty: opłacenie usług księgowej, strona internetowa, zakup kasy fiskalnej, terminal, składki ZUS, podatek, inflacja. Świetnie, jeśli na początku mamy niski, preferencyjny ZUS, jednak pamiętaj, że po danym okresie kończy się ulga i nagle z miesiąca na miesiąc trzeba zapłacić o ponad 100% więcej. Skąd wtedy na to weźmiesz? Przecież nie podniesiesz nagle cen o 100%. Dlatego tak bardzo istotne jest, aby nie zaniżać cen rynkowych. Jeśli zaczynasz, ustal sobie wyższe ceny, a przez pierwsze miesiące ogłoś promocję np. 20% zniżki dla nowych klientek. Znając cenę regularną, klienci nie mają problemu z “podniesieniem ceny”, kiedy skończy się okres promocyjny. Z reguły, modelki które początkowo do Ciebie przychodziły, jeśli są zadowolone z usługi zostają z tobą na zawsze. Dlatego cennik należy ułożyć tak, aby planując swój rozwój stopniowo móc je podnosić, by nie zrazić klientów oraz tak, by od czasu do czasu mieć możliwość rabatowania usługi bez ponoszenia strat.

Aby zatrzymać klientki, bardzo istotny jest również dobór produktów, na jakich pracujesz. Wystrzegaj się produktów ogólnodostępnych. Pamiętaj, że jeśli klient wybiera profesjonalistę to oczekuje pracy na profesjonalnych produktach i sprzęcie. Postaw się na miejscu tej klientki. Idziesz do salonu fryzjerskiego na koloryzację. Czego oczekujesz? Farbowania włosów najtańszą z popularnych, drogeryjnych farb, którą sama sobie możesz zakupić i nałożyć czy jednak profesjonalnej koloryzacji? Odpowiedź nasuwa się sama.

I na koniec ostatnia rada – nie plotkuj!

Najgorsze co może być to obgadywanie klientek. Wiele kobiet przychodzi do salonu kosmetycznego czy fryzjerskiego nie tylko po usługę, ale również po chwilę relaksu czy wygadania się. Pamiętaj, aby do każdej podchodzić indywidualnie, wykazywać się zaangażowaniem i troską oraz nie narzucać swojego zdania. Są klientki, które potrzebują komuś się wygadać – zatem słuchaj, rozmawiaj. Chociaż nieraz myślisz inaczej, nie narzucaj im swojego zdania i przede wszystkim nie przekazuj tego dalej. Świat jest bardzo mały. Są też klientki, które najzwyczajniej potrzebują chwili ciszy, potrafią całą usługę milczeć, więc wtedy nie zanudzaj ich monologami o swoim kocie, psie czy życiu osobistym, jeśli nie jesteś o to pytana.

Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie wyżej wymienione aspekty, jestem przekonana, że odnajdziesz się w pracy z klientem, a ten będzie świadomy jakości twoich usług, doceni i będzie lojalny.

Suknie ślubne – 3 TOP trendy

Jednym z najważniejszych elementów ślubnych przygotowań jest wybór idealnej sukni ślubnej. Wyborów jest wiele, dlatego panny młode często czują się zagubione. Jaki fason wybrać? Który kolor będzie królował w tym sezonie? Wybrać długi rękaw czy może krótki? Koronki, brokaty czy może gładkie i zwiewne tkaniny?

Poniżej znajdziesz kilka podpowiedzi!

Trzy najczęściej wybierane w ostatnim roku trendy

Styl boho, czyli romantyczne suknie ślubne. To bardzo częsty  kierunek wybierany przez panny młode. Tu sprawdzą się wszelkie koronki, rozszerzane rękawy, frędzle, hiszpańskie dekolty. Suknie w odcieniach złamanej bieli. Delikatne, cudownie łączące estetykę vintage z nowoczesnymi rozwiązaniami. Posiadające wycięte plecy czy rozporki w spódnicach. Suknie te bardzo sprawdzają się na ślubach, które odbywają się poza murami wszelkich instytucji. Mowa o ślubach plenerowych przypadających głównie w miesiącach wiosenno-letnich. Często są to sukienki dziewczęce i naturalne, a połączenie ich np. z głębokim dekoltem z pewnością będzie wyglądało zjawiskowo!

 

 

Bardzo mocnym trendem jest również minimalizm. Klasyczna prostota, materiały gładkie, gdzie najważniejszy jest fason sukni, a nie jej zdobienia. Kierunek bardzo często obierany przez gwiazdy z czerwonych dywanów. Jej prostota jest ponad sezonową. Idealnie sprawdza się w każdym wydaniu – spektakularnej sukni maxi, midi oraz eleganckiej mini. Suknie odkrywające ramiona, plecy bądź zabudowane z długim rękawem. Materiały takie jak satyna, mikado czy krepa to te, na które panny młode często będą zwracały uwagę. A element, który ucieszy niejedną z Was to ukryte kieszenie dodające lekkiego luzu w tak eleganckiej sukni ślubnej.

 

 

Suknia w stylu Princess
To trend który nie ustaje, a wręcz z roku na rok nabiera rozmachu! Suknie bajeczne, prosto jak z Dinseya. Szerokie, zamaszyste tiulowe spódnice z brokatem lub obszyte taśmą koronki. Suknia okazała, często z trenem (który może być odczepiany), katedralne długie welony. Bardzo często jest to suknia zdobiona rozmaitymi koralikami, cekinami, kryształkami czy haftami. Decydując się na okazałą suknię ślubną postaraj się zwrócić uwagę na jakość jej wykonania. Zobacz, czy jest wykonana z dobrej jakości tiulu, a jej zdobienia wyglądają szlachetnie.

 

 

 

Formy Dual, czyli górne formy

Czym są Formy Dual?
Formy Dual – zwane inaczej górnymi formami – to nowoczesna metoda przedłużania paznokci. Pozwolą ci na szybkie wykonanie przedłużenia akrylożelem lub żelem z utrzymaniem pięknego tunelu i idealnego apeksu.

Rodzaje Form Dual
Na rynku mamy wiele rodzajów Form Dual. Występują w różnych odmianach – classic, coffin, z mniejszym oraz większym apeksem, do migdałów czy kwadratów.

Jak dobrać formę?
Trudność tej metody polega na dobraniu odpowiedniej wielkości formy do naturalnej płytki paznokcia, tak by nie była za mała, za ciasna, a równocześnie nie za szeroka.

Formę dobieramy minimalnie większą od szerokości naturalnej płytki paznokcia.

 

Jak użyć Formy Dual?

Gdy mamy już odpowiednio dobrane formy sposób ich użycia jest banalnie prosty.

1. Na wewnętrzną część formy nakładamy akrylożel lub żel. W przypadku żelu polecam żel o gęstej konsystencji najlepiej typu cover – ułożony na formie nie będzie spływał. Produkt nakładamy dokładnie od boku do boku oraz na określonej długości, zależnej od upodobań. Na Formach Dual można wykonać krótkie eleganckie przedłużenie, jak i długie, efektowne paznokcie.

2. Po właściwej aplikacji produktu przykładamy formę do paznokcia, lekko ją dociskając. Przykładamy z minimalnym odstępem od skórek – tak by przy dociśnięciu produkt ich nie zalał.

3. Dobrze ułożoną i lekko dociśniętą formę z akrylożelem lub żelem wkładamy do lampy na określony czas – w zależności od produktu, którym został wykonany paznokieć.

Po wyciągnięciu z lampy lekko ściskamy formę i ściągamy. Pozostaje opiłować paznokieć przy linii skórek oraz lekko poprawić kształt. Pamiętajmy, że tymi formami można również wykonać uzupełnienie paznokci.

Mam nadzieję, iż praca formami Dual przypadnie wam do gustu oraz skróci czas pracy!

Laminowanie brwi

Laminowanie wciąż należy do nowości na rynku stylizacji brwi. Ten zabieg pokochały osoby, które cenią sobie naturalność, bowiem przy laminowaniu trudno o przerysowany efekt.

Wszystko zaczęło się około 2-3 lata temu od mody na „fluffy brows”, czyli makijaż brwi, który wykonujemy za pomocą mydła glicerynowego. Włoski są postawione do góry, co nadaje im puszystości i gęstości, a jednocześnie lekkości. Fluffy brows świetnie sprawdzały się podczas sesji beauty oraz fashion, gdzie wyrysowane brwi były zdecydowanie nie na miejscu. Eksperci od stylizacji brwi, zainspirowani zdjęciami z wybiegów, postanowili znaleźć preparaty, które stworzą podobny efekt ale będzie on trwały. Do tej pory miałyśmy jedynie do wyboru makijaż, klasyczną hennę, hennę pudrową, farbki oraz makijaż permanentny. Zabieg laminowania brwi jest zdecydowanie najtrwalszym ze wszystkich wymienionych, wyłączając oczywiście makijaż permanentny.

 

Laminowanie brwi – dla kogo?

Teraz już wiemy, jaki efekt możemy uzyskać podczas zabiegu laminowania brwi, więc właściwie dla kogo on jest? Przede wszystkim dla osób, które narzekają na niesforne, nieukładające się i sztywne włoski. Laminacja doskonale je ujarzmi i ukryje ubytki w brwiach. Od technicznej strony patrząc, laminowanie powoduje przerwanie mostków dwusiarczkowych w strukturze włosa za pomocą kwasu tioglikolowego, a później ich odbudowanie, po to, by nadać im wymarzony kształt. Podczas zabiegu nakłada się preparat zawierający keratynę, który sprawi, że włosek będzie odżywiony, pogrubiony oraz nada piękny połysk. Na sam koniec aplikuje się substancje pielęgnujące, na przykład krem arganowy. Nurtuje Was pewnie, czy zabieg ten jest dla każdego oraz u kogo on się nie sprawdzi. Otóż, nie dla wszystkich laminowanie będzie rozwiązaniem idealnym. Nie sprawdzi się na pewno u osób, które mają bardzo mało włosków.

Przeciwwskazaniem jest wcześniejsze przycinanie brwi. Oczywiście nie znaczy to, że zabiegu nie możemy wykonać, ale doświadczona stylistka na pewno będzie go odradzać, ponieważ efekt będzie zwyczajnie niezadowalający. No właśnie, a co z domowymi sposobami na laminowanie? W końcu produkty możemy znaleźć w Internecie i co stoi na przeszkodzie, by wykonać stylizację na własną rękę… Ja jednak polecam udać się do salonu, w którym zostanie to wykonane w profesjonalny sposób. Styliści są po szkoleniach (jeśli masz wątpliwości, poproś o certyfikat), na których szerzej omawia się stronę techniczną zabiegu oraz budowę włosa, co jest niezbędne we wstępnej ocenie, na jaki czas możemy nałożyć preparaty na brwi. W najgorszym wypadku niedoświadczona osoba może doprowadzić do nieodwracalnej utraty brwi.

Trwałość i pielęgnacja

Jeśli już jesteście przekonane, że laminowanie jest dla Was, kilka słów o trwałości oraz pielęgnacji brwi po zabiegu. Wszystko oczywiście zależy od konkretnego przypadku, u jednych ten zabieg może być naprawdę trwały, a u niektórych nieco mniej. Przede wszystkim, niewiele osób wykonuje samą laminację. Zazwyczaj cały proces składa się z trzech etapów, czyli właśnie laminowanie, farbka i na koniec regulacją. Laminowanie oraz farbka na włosie powinna utrzymać się około 6 tygodni, farbka na skórze na pewno zmyje się wcześniej, zazwyczaj po około 7 dniach. Dzieje się tak, dlatego że nasz naskórek wymienia się bardzo szybko. Nie zmienia to faktu, że laminowanie to wciąż najtrwalsza forma stylizacji, dla porównania henna pudrowa utrzyma się około 3 tygodni. Czy możemy połączyć laminowanie z henną pudrową? Zdecydowanie nie powinno się tego robić, ponieważ henna pudrowa dodatkowo wysuszy włos. Po zabiegu laminowania brwi codziennie wieczorem polecam wcierać we włoski olej arganowy, to dodatkowo stymuluje nowe cebulki do wzrostu.

Henna Pudrowa – wszystko, co musisz o niej wiedzieć!

Co to właściwie jest i dlaczego jest tak popularna wśród Polek i nie tylko?

Henna pudrowa to naturalny preparat pochodzenia roślinnego. Jest to barwnik pozyskiwany z liści
i pędów rośliny zwanej lawsonią bezbronną. Brwi stały się numerem jeden wszystkich salonów, dlatego że potrafią zdziałać cuda na naszej twarzy – stajemy się bardziej pewne siebie, dodają wyrazistości i zmieniają całkowicie naszą buzię na lepszą.

Co dalej?

Architektura brwi, która odpowiada za poprawne formowanie, znajdowanie głównych punktów i stworzenie idealnego rysunku wstępnego oraz pełna geometria, która pozwoli nadać odpowiedni kształt przy tym grubość brwi, potrafią zdziałać cuda, lecz pamiętajmy, że niektórych rzeczy nie przeskoczymy i bardziej trzeba się kierować anatomią oraz naturą człowieka. Linijki samoprzylepne do geometrii brwi bardzo ułatwią wyznaczanie linii nitką – teraz nie wyobrażam sobie pracy bez nich. Bardzo ważne jest to, żeby linie w rysunku wstępnym były równe
i równoległe, a koniec naszej brwi nie znajdował się niżej niż początek. Jest to bardzo ważne, tylko wtedy uzyskamy wymarzony efekt, który utrzymuje się do 14 dni na skórze i do 6 tygodni na włoskach. Oczywiście wszystko zależy od pielęgnacji pozabiegowej oraz od procesu złuszczania się naskórka. U każdej klientki jest to indywidualny proces.

Kolejną ważną rzeczą  jest przygotowanie skóry do zabiegu. Musimy zastosować szampon, peeling oraz odtłuszczacz, abyśmy mieli pewność, że skóra jest dobrze przygotowana. Jeżeli chodzi o sam produkt henny pudrowej ważne jest, aby uzyskać dobrą konsystencję. Idealnie sprawdza się konsystencja sosu sojowego. Musimy zwrócić uwagę na to, żeby skupić się na podstawie brwi – to odgrywa najważniejszą rolę. Ma być ombre i lekko pod skosem.

 

 

Aplikacja henny

Jeżeli chodzi o aplikacje henny to warto zacząć od miejsc, które najbardziej chcemy przyciemnić. Z reguły jest to dolna linia brwi oraz łuk brwiowy. Hennę należy wklepywać do skóry, aby przebiła się przez włoski – dzięki temu unikniemy efektu łaciatej krówki. Górny przód brwi możemy delikatnie rozetrzeć szczoteczką do rzęs dzięki temu uzyskamy efekt ombre . Każdą kolejną warstwę nakładamy, gdy poprzednia jest całkowicie sucha, dlatego że henna farbuje do momentu wyschnięcia. Dzięki systematycznym stosowaniu henny jesteśmy w stanie odbudować i pobudzić porost brwi, dodatkowo henna obtacza włos dookoła nie wnika w głąb oraz nie zmienia naturalnego koloru włosa.

 

Regulację brwi wykonujemy woskiem lub pęsetą. Jeżeli chodzi o wosk to aplikujemy go z wzrostem włosa, ale wyrywamy pod włos. Regulację pęsetą wykonujemy w kierunku wzrostu włosa.

UWAGA!!! Włosków na brwiach nie przycinamy, dlatego że tracą one swój kształt stożka. Włos na końcu staje się grubszy, sterczy, skręca się oraz nie wczesuje się w pozostałe włoski na brwiach.

Upewnij się, że henna nie wywoła reakcji alergicznej i wykonaj próbę uczuleniową do 48 h przed zabiegiem na skórze.

 

 

Top 10 “zjadaczy” czasu pracy Stylisty Paznokci

Czas przedłużania i zdobienia paznokci dla niektórych stylistów staje się zmorą. W obecnym zabieganym świecie, klienci poszukują jak najszybszych, a zarazem jak najbardziej perfekcyjnych usług. Przedłużanie paznokci w godzinę, a hybryda w 40 minut? Tak! To możliwe! Wystarczy tylko znać kilka trików i usprawnić technikę swojej pracy.

  1. Porządek na biurku

Mówi się, że prawdziwy artysta pracuje w artystycznym nieładzie – ważne, aby się w nim zawsze odnaleźć. Każdy z produktów, każde akcesoria zawsze powinny mieć swoje miejsce. Często, kiedy pracują dwie osoby na zmianę przy jednym stanowisku zdarza się, że nie odłożą produktów po skończonej pracy tam, gdzie były wcześniej, a szukanie kradnie nam już kilka minut. Nie tylko po skończonej pracy pilnuj porządku, ale również podczas pracy staraj się narzędzia i akcesoria mieć zawsze na tacce, a nie porozrzucane na biurku. Podobnie w przypadku świadczenia usług z dojazdem. Zawsze odkładaj wszystko na swoje miejsce. Unikniesz wtedy niepotrzebnego “grzebania” w kufrze z myślą: “Może zapomniałam tego spakować albo zostawiłam u poprzedniej klientki?”

2. Przygotowanie płytki

Tutaj również duże znaczenie ma uporządkowana praca. Schematycznie “obrabiamy” wszystkie paznokcie. Jeżeli zmywamy lakier to zmywamy z paznokci obu dłoni, następnie odsuwamy skórki również po kolei we wszystkich paznokciach, a nie dzielimy pracę – osobno najpierw jedna dłoń, później druga – po co tracić dwukrotnie więcej czasu na odkręcanie buteleczki jednego produktu? Jeżeli pracujemy frezarką używając obrotów zarówno w prawo jak i lewo, opracujmy najpierw 10 paznokci w jedną, później ponownie cały set w drugą stronę, pracując najpierw jednym frezem na każdym z paznokci. Dopiero kiedy zrobimy 10, zamieniamy frez i ponownie opracowujemy obie dłonie – tzw. taśmowa produkcja. Również podczas utwardzania masy na paznokciach jednej dłoni nie czekaj bezczynnie aż produkt się zwiąże. W tym czasie nakładaj masę na paznokcie drugiej ręki.

3. Trzymanie buteleczki w ręce

Niby błahe i wydaje się być niepotrzebne, ale naprawdę skraca nam czas pracy o kilka minut. Spójrz na poniższe zdjęcie  – trzymając butelkę pionowo, na biurku pędzelek nigdy nie sięga samego dna. Za każdym razem, aby wydobyć produkt z dna butelki musiałabyś ją dobrze zamknąć, wstrząsnąć, nabrać produkt.

Trzymając jednocześnie palec klientki i butelkę w tej samej ręce w pozycji tzw. koszyczka przede wszystkim nie odrywamy się od dłoni klientki i dokładnie zbieramy produkt ze ścianek buteleczki, a na dodatek unikamy ryzyka przypadkowego rozlania produktu. Jest to szczególnie istotne przy nakładaniu primera kwasowego, który działa drażniąco na skórę!

4. Odpowiednio dobrany produkt,

czyli produkty dostosowane do płytki paznokcia klientki i do techniki naszej pracy.
Dobry, profesjonalny stylista powinien posiadać kilka rodzajów żelów, na jakich pracuje. Żele rzadkie, jednofazowe do szybkich uzupełnień, gęste żele budujące do długich paznokci oraz kamuflaże. Czy nie prościej i szybciej wykonać przedłużenie żelem bardzo gęstym, z tzw. tiksotropią niż bardzo rzadkim, który przy długich paznokciach szybko “ucieka” na skórki? Czy nie prościej jest kolory typu nude “podbić” od razu kamuflażem i nie martwić się o zacieki na “nudziakach”? Lub namalować french na podłożu z kamuflażu, bez konieczności nakładania lekko transparentnego/budyniowego koloru na paznokieć wybudowany przezroczystym żelem? Dzięki temu mamy kolejne kilka minut w zapasie. Cenne jest wybieranie kolorów dobrze napigmentowanych, które kryją już przy pierwszej warstwie albo produktów z grupy “mono”, tzw. 2w1, czyli np. baza kamuflująca. Skraca to czas o połowę, ponieważ nie musimy osobno nakładać bazy i odcienia nude..

5. “Oszczędny traci dwa razy”

Również czas pracy. Nie ma co oszczędzać na klientach. Traktujmy ich tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani, czyli inwestujmy w dobrej jakości, sprawdzone produkty i akcesoria. Warto zaopatrywać się u sprawdzonych sprzedawców, którzy nie wcisną mam bubla w złotym papierku. Czym różni się frez ceramiczny za 160 zł od tego samego, z pozoru identycznego za 30 zł? A cleaner o pojemności 500 ml za 60 zł od tego, którego pół litra kupimy za 20 zł? Zdecydowanie jakością. Sama kiedyś się o tym przekonałam. Różnica jest nie tylko w cenie, ale przede wszystkim w komforcie i czasie pracy. Frez za 160 zł, z renomowanej marki bardzo szybko usuwał masę z płytki paznokcia, przy tym nie nagrzewając jej i nie powodując ryzyka uszkodzenia – był niemal nie do zdarcia. Frez za 30 zł, z popularnego serwisu “all”, teoretycznie tej samej gradacji, pracował raz wolniej, gorzej zbierał masę a na dodatek klientki często odczuwały pieczenie. Na dodatek stępił się po kilku stylizacjach. Ogromna różnica jest także w produktach. Po pierwsze jakość i trwałość stylizacji. Jakościowo dobrym cleanerem (z bardzo małą zawartością wody) jesteśmy w stanie przetrzeć 5 paznokci, zużywając jeden wacik. Cleanerem, którego głównym składnikiem są woda i alkohol najczęściej wycieramy jeden paznokieć jednym wacikiem, ponieważ bardzo szybko się rozrywa. Skoro już o cleanerze mowa – usuwając lepką warstwę należy pamiętać, aby pracować różnymi częściami wacika, a nie cały czas tylko jego środkiem. Jeśli każdy z paznokci przemyjemy innym rogiem płatka i ostatni paznokieć środkiem, wtedy mamy pewność, że usuwamy warstwę dyspersyjną w 100 % i nie “zalepimy” pilnika, co w konsekwencji nie spowolni nam czasu piłowania.

6. Schemat nakładania produktu

Stylista paznokci powinien być artystą pędzla, a nie pilnika. Wiele razy spotkałam się z nakładaniem produktu “byle jak” bo przecież “to się wypiłuje”. Jeśli nałożymy produkt bez konieczności piłowania, zyskujemy kolejne minuty, które niepotrzebnie zabierały czas opracowania paznokcia pilnikiem.

7. Schemat piłowania

Jeśli już konieczne jest opiłowanie wybudowanych paznokci, należy pamiętać, że tak jak pracujemy pędzlem, tak samo posługujemy się pilnikiem. Przy skórkach pracujemy delikatnie pod kątem, równolegle do paznokcia, wały boczne opracowujemy bokiem pędzla/pilnika wzdłuż paznokcia, wierzch paznokcia – brzuszkiem pędzelka/środkiem pilnika na płasko.

8. Odwracanie paznokci

Niestety grawitacja nie sprzyja przyspieszeniu pracy – wręcz przeciwnie. Popularne odwracanie ręki, aby wypoziomować produkt wydłuża czas pracy, a na dodatek sprzyja powstawaniu zapowietrzeń wzdłuż wałów bocznych. Staramy się nakładać produkt tak, aby nie musieć odwracać dłoni w celu wypoziomowania. Bardzo pomocna w tym jest tzw. “lekka ręka”. Aplikując produkt nie dociskamy pędzelka do płytki, tylko pod pędzelkiem, w jednym poziomie “ciągniemy nitkę żelu/hybrydy”.

9. Czysta praca

Kursantki zapominają o wyczyszczeniu rękawiczek (bądź ich zmianie) przed nałożeniem koloru. Konsekwencją tego jest pył, który osadza się na paznokciach klientki. Pamiętaj, by oczyścić również swoje dłonie!

10. Rozmowa twarzą w twarz

To mogłoby się wydawać lekceważeniem klienta, ale nim nie jest. Gdyby styliści paznokci odrywali wzrok od dłoni za każdym razem, gdy klient zaczyna mówić – praca mogłaby trwać godzinami. Ważne jest, by rozmawiać z klientką jednocześnie.

To jedne z najczęściej popełnianych przez stylistki błędów, jakie obserwujemy podczas prowadzenia szkoleń z przyspieszenia tempa pracy. Warto zwrócić na nie uwagę, pracując nad tempem pracy.

Podniesienie cen usług w salonie nie takie straszne, jak nam się wydaje

Podniesienie cen usług kosmetycznych to jeden z największych problemów każdej z Was! Nic dziwnego! Najczęściej klientki reagują zdziwieniem lub rozczarowaniem dowiadując się, że ceny wzrosły. Każdy z nas woli zapłacić mniej niż więcej, prawda? Dzisiaj przygotowałem dla Was przewodnik, jak podnieść ceny krok po kroku.

1. Co najważniejsze? Znaj swą wartość!

  • Ile kosztuje utrzymanie Twojego salonu?
  • Jaka jest rentowność Twojego salonu?
  • Jak duże masz obłożenie w salonie?
  • Kiedy ostatnio podnosiłaś ceny i o ile?
  • Nie zapomnij, że w wyniku inflacji ceny produktów, których używasz wzrastają. Regularnie aktualizuj wiedzę o tym, ile za co płacisz.
  • A jeżeli masz pracowników, pamiętaj, że wzrasta pensja minimalna od stycznia 2022 r.

Musisz znać te liczby, musisz wiedzieć, co się dzieje w finansach Twojego salonu.
Wiem, że łatwo mówić! Moje klientki za każdym razem mówią: „Marcin, ja nie chcę tego wiedzieć!”.
Nic dziwnego – kochasz swoją pracę. Nie cyferki.
Ale to właśnie dzięki liczbom, będziesz pewna czy powinnaś podnieść ceny, i jeśli tak to o ile.

 

2. O ile mam podnieść ceny?

Przedział podnoszenia cen to 5-15%. W zależności od tego, jakie są Twoje wyniki finansowe, dobierz odpowiedni przedział podwyższenia cen. Pamiętaj, że dobry biznes, to taki, który zarabia!

A co z konkurencją? Polecam Ci wykonać proste zestawienie, w którym: w jednej kolumnie wypiszesz swoje usługi, a obok ceny tych samych usług w konkurencyjnych salonach. Później możesz wyliczyć średnią cenę za daną usługę na lokalnym rynku. Dzięki temu będziesz wiedzieć, jaka jest „cena rynkowa” danej usługi.

I tutaj, kolejna dobra praktyka – żeby ceny były uznane przez klientów za „cenę rynkową”, różnica w cenie nie powinna przekraczać 10-15% (w górę lub w dół).

Pamiętaj: działania finansowe innych miejsc często są podyktowane podglądaniem salonów z okolicy. Nazywam to strategią „Ja też!”. Ktoś ma taką cenę za usługę X, to ja też tak zrobię. Ty sugeruj się czymś ważniejszym – Twoimi wynikami finansowymi!

 

3. Przekaż informacje do swoich klientów!

Jaką formę kontaktu wolisz?

SMS? E-mail? Informacja na Twoich social mediach?

Nie bierz klienta z zaskoczenia. Przygotuj na wzrost cen. To pokaże, że jesteś uczciwa i dbasz o komfort swoich klientów! Kiedyś doświadczyłem takiej sytuacji jako klient i… zmieniłem salon 🙂

Główna zasada? Traktuj klientów tak, jak sama chciałabyś być traktowana.

 

4. Podziękuj swoim klientom!

W ramach drobnego podziękowania, dodaj do swojego standardowego zabiegu coś ekstra! Może masaż dłoni, albo maska nawilżająca? Minimalnie rozszerzenie (jest dużo opcji uatrakcyjnienia zabiegu bez lub przy niewielkim zwiększeniu kosztów zabiegu i czasu) pokaże wzrost jakości usługi, a Ty nic nie stracisz! Wręcz więcej: zyskasz lojalność i wsparcie Twoich przyszłych działań!

 

5. Nie zastanawiaj się.

Po prostu działaj! To nie takie straszne!

 

Wiem, że to masa informacji, a Ty możesz czuć się jeszcze bardziej zagubiona niż na początku. Bo to wcale nie jest takie proste.

Mam dla Ciebie dwie informacje:

Pierwsza jest taka, że każda z moich podopiecznych przechodziła przez to, przez co przechodzisz Ty.

Druga jest taka, że każda podwyższyła ceny, i każdej wyszło to na dobre.

Dalej nie czujesz się pewna? Napisz do nas, powiedz nam, co Cię martwi. Jesteśmy dla Ciebie!

 

Makijaż permanentny w zgodzie ze sobą? Naturalnie!

Myślisz „makijaż permanentny” i widzisz ostro zarysowane, wybarwione na niebiesko brwi jak u komiksowej postaci? To już na szczęście relikt przeszłości. Zamiast tego w gabinetach PMU (ang. permanent make up) można zobaczyć linergistów rozrysowujących projekty indywidualnie dobrane do urody oraz oczekiwań klientów. A co po zabiegu? Mało kto o nim wie, bo doskonałe efekty wyglądają jak stworzone przez naturę. 

Komu jest dedykowane PMU? O przeciwskazaniach i zaletach

Makijaż permanentny sprawdzi się zarówno u osób, które mają spore braki we włoskach, jak i u tych o bujnych, ale nieregularnych brwiach, z widocznymi ubytkami lub przerzedzeniami.

Czy wiek ma znaczenie? Dobra wiadomość brzmi: nie. Można więc powiedzieć, że to zabieg dla wszystkich (18+). Należy jednak pamiętać o przeciwskazaniach zdrowotnych: czasowych (przeziębienie czy opryszczka), jak i stałych (np. skłonność do powstawania blizn, reakcje alergiczne). To bardzo ważny aspekt PMU, który szczegółowo omawiam na bezpłatnej wizycie wstępnej.

Permanentnie – to znaczy na jak długo?

Okres utrzymania się makijażu permanentnego brwi jest bardzo indywidualną kwestią. Najczęściej odświeżenie zabiegu potrzebne jest po roku lub dwóch latach od wykonania mikropigmentacji. Dlaczego różnice czasowe mogą być aż tak znaczące? Wynika to z wielu zmiennych, takich jak:

  • technika wykonania zabiegu,
  • typ pigmentu,
  • pielęgnacja pozabiegowa,
  • ochrona przed promieniowaniem słonecznym,
  • rodzaj cery.

Skóra tłusta zazwyczaj szybciej metabolizuje pigment, ale bardzo sucha również może być sporym wyzwaniem. Dlatego każdy przypadek wymaga odpowiednio dobranej metody.

Technicznie rzecz biorąc

Technika cienia, włosa, powder czy ombre… Nazw na rynku jest dużo. Co one oznaczają? Nic innego, jak metody rozłożenia gradientu pigmentacji w skórze, czyli – prościej mówiąc – to, jakie uzyskamy nasycenie. Jak wielu twórców, ja również mam własną odmianę. Nazywa się Wild Brow, ponieważ bliskie są mi hipernaturalne efekty PMU.

„Moda przemija styl pozostaje” Coco Chanel 

Makijaż permanentny, którego nikt nie zauważa, ale wszyscy dostrzegają, jak pięknie wyglądasz – takie efekty pracy z pigmentem lubię najbardziej.

Współczesny PMU ma podkreślać urodę, a nie nad nią dominować. Być ponadczasowy. Odchodzi się już od teatralnie przerysowanych brwi. Dlatego każdy projekt jest omawiany podczas konsultacji przedzabiegowej i indywidualnie dobierany do rysów twarzy klientki oraz jej oczekiwań.

Misja: wydobyć naturalny kształt

Jak to zrobić? Z jednej strony to czysta geometria. Z drugiej – ile twarzy, tyle kształtów brwi, bo ich układ zależny jest od antropologii fizycznej twarzy. Na pewno projekt PMU nie powinien powielać kształtów twarzy. Dla przykładu – do ostrych rysów wybieramy łagodne brwi, do blisko osadzonych oczu – brwi oddalone od siebie itd. Cała sztuka polega na tym, by makijaż nie przytłaczał oka, a optycznie „zliftingował” jego okolice, przy jednoczesnym zachowaniu naturalnego układu włosa.

Mówiąc w uproszczeniu – możemy odnieść się do doboru kształtu poprzez manewrowanie linią dolną a punktem uniesienia łuków brwi.

  • Jeżeli łuk brwiowy umieścimy bliżej zewnętrznych krawędzi, uzyskamy efekt dłuższej i bardziej płaskiej brwi – pasującej do wąskiej twarzy.
  • Jeżeli chcemy podnieść brew i uzyskać efekt krótszej brwi (co sprawdzi się przy szerokiej żuchwie czy opadającej powiece) – łuk brwiowy możemy przenieść ku środkowi. Taki zabieg wizualnie podniesie końcówkę brwi, przez co oko będzie wyglądać na większe i szerzej otwarte.
  • Przy twarzy owalnej sprawdzi się kształt, w którym punkt uniesienia będzie równoległy z dolną linią brwi.

 

Odcień brwi a typ urody

Kwestia doboru koloru nie jest prostą sprawą. Tutaj najlepiej zaufać doświadczeniu linergistki. Na idealnie dobrane PMU brwi składa się zarówno ich kształt, jak i odpowiedni kolor. Dobrze dobrany, potrafi sprawić, że twarz staje się bardziej wyrazista. Unikajmy jednak mocno przesadzonych, przepigmentowanych efektów, ponieważ z czasem odwróci się to na naszą niekorzyść i twarz będzie wyglądać niekorzystnie.

Każdy ma inną karnację. Jedna skóra ma w sobie więcej odcieni żółci, inna czerwieni, zielni lub niebieskiego. Brzmi dziwnie? Na tym właśnie polega magia kolorów.

Pigment dopasowywany jest do subtonu skóry oraz do naturalnego odcienia brwi. Następnie bierzemy pod uwagę całą oprawę oczu, tęczówkę… Włosy są brane pod uwagę na samym końcu. Dlaczego?

Kobieta zmienną jest

Dziś może być blondynką, jutro brunetką. Nie ma to znaczenia, jeśli PMU odpowiada typowi urody. Dlatego tak ważne jest, aby dobrać kolor do subtonu skóry.

  • U właścicielek włosów blond i rudych najlepiej unikać ciepłej tonacji. Tu świetnie sprawdzają się odcienie tzw. ash gray: szaro-brązowy, złoty, blond, jasny brązowy i średniociemny.
  • U brunetek należy unikać brwi ciemniejszych od włosów. Najlepiej postawić na odcienie o 2-3 tony jaśniejsze. Pozwoli to na łagodne podkreślenie rysów twarzy, bez efektu przerysowania. Wybór kolorystyczny jest bardzo bogaty: orzech laskowy, ciemna czekolada, cappuccino, kasztanowe, ciemny brąz, natural brown czy graphite.
  • I generalna zasada przy wszystkich typach urody: nie używamy koloru czarnego do pigmentacji brwi.

 

Efekty? Efektowne!

Warto mieć świadomość, że cera – zwłaszcza naczyniowa – „lubi” schładzać kolory. Dlatego wyjściowo używa się cieplejszego koloru, który później samoistnie łagodnieje. Nie musisz się więc martwić, jeśli na początku brwi są nieco rudawe czy w zbyt ciepłym odcieniu, podbitym również przez podrażnienia po zabiegu. W trakcie gojenia zjaśnieją aż o 30-40%.

Gojenie – czyli złuszczanie oraz proces agregacji barwnika – trwa około 3 tygodnie. Natomiast stabilizacja koloru następuje po około 6 tygodniach. Wówczas wykonuje się dopigmentowanie, dzięki czemu uzyskane jest odpowiednie nasycenie kolorystyczne i oczekiwany przez Ciebie efekt.

Mapa przedłużania rzęs

Jako instruktor bardzo często spotykam się albo ze złym mapowaniem albo z jego brakiem oraz ze zdziwieniem, że aplikacja jest przesunięta, niesymetryczna lub generalnie nie taka, jakby stylistka chciała. Pytając o mapy bardzo często słyszę: “nie wiem”, “nie umiem”, “nie chcę marnować czasu”, “nie potrzebuję”, “nie chce mi się”, itd.

Jest to o tyle ciekawe, że wszystkie te stylistki są po szkoleniach, więc mapowanie nie powinno być im obce. Samo rysowanie map nie jest musem, nie musimy tego robić. Jednak, jeśli naszym aplikacjom czegoś brakuje w kwestiach modelowania oka i symetrii lub jeśli jesteśmy początkujące/średniozaawansowane, to warto się przekonać do rysowania mapy.

Oprócz korygowania spojrzenia, mapy mogą nam pomóc w przyspieszeniu tempa naszej pracy. Dlaczego? Samo narysowanie mapy dla wprawionej stylistki to mniej więcej 30-60 sekund pracy. Jednak pozwoli to zaoszczędzić znacznie więcej czasu w trakcie aplikacji. Mając schemat nie musisz w trakcie zabiegu myśleć o kolejnych krokach. Niby taka błahostka, jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że myśląc nad tym, co teraz musimy przykleić, po prostu marnujemy sekundy, które zmieniają się potem w minuty. Więc te 60 sekund poświęcone na narysowanie mapy wróci do nas z nawiązką i możemy zyskać nawet 5 minut, dzięki wykonanemu wcześniej schematowi.

Niektóre stylistki tłumaczą mi swoje niewykonywanie map tym, że kleją “rzęsa po rzęsie”, skacząc z oka na oko – czyli wyklejają tyle samo rzęs długości 6 mm, 7 mm itd. na każdym oku. Jednak od kiedy mamy taką samą ilość rzęs na każdym oku? Nie dość, że mamy różną ilość rzęs, to jeszcze są one w innej fazie wzrostu, więc na lewym oku może to wyglądać zupełnie inaczej niż na prawym. Szczególnie widoczne jest to u klientek, które mają zniszczone rzęsy.

Ponadto, każde oko zazwyczaj układa się inaczej oraz rzęsy mają inny kierunek wzrostu, co powoduje, że klejenie identycznej ilości rzęs danej długości na każdym oku kończy się często innym efektem na oczach.

 

 

 

 

Mapa na powiece i płatku

 

 

 

 

 

 

Mapa na trzy rzędy

 

 

 

Na co zwrócić uwagę podczas rysowania map?

  • na dobre wymierzenie długości całego oka (bo jak wiemy oczy nie są symetryczne),
  • na zaznaczeniu kluczowych punktów mapy (np. najdłuższego sektora) na otwartym oku,
  • na zaznaczaniu na otwartym oku na siedząco lub stojąco, a nie na leżąco – grawitacja. Nasza skóra podąża w inną stronę jak leżymy, i jak stoimy, a wiadomo że klientka będzie się oglądała na stojąco, a nie na leżąco,
  • na zaznaczeniu mapy również na powiece, ponieważ często rozciągamy skórę w różne strony i nasze długości zupełnie zmieniają położenie,
  • wypracuj sobie swój sposób na mapy, tak aby dla Ciebie było wszystko przejrzyste (np. różne kolory do różnych rzędów),
  • nie musisz od razu rozpisywać wszystkiego – może wystarczą Ci same kropki i już wszystko będzie przejrzyste,
    nie korzystaj z gotowców, dostosuj mapę do klientki (nie dość, że klientka będzie dopieszczona, to Ty nabierzesz wprawy).

 

 

 

Mapa na social media

 

 

 

Jeśli jesteś zaawansowaną stylistką i klejenie bez mapy wychodzi Ci idealnie, to świetnie – nie twierdzę, że bez mapy nie da rady. Warto jednak być otwartym na zmiany, jeśli widzisz jakieś niedoskonałości w swojej pracy. Próbuj, obserwuj różne stylistki na ich profilach, chodź na dodatkowe szkolenia i pracuj nad rzeczami, co do których sama masz wątpliwości.

AkwareLOVE

Pokrywamy paznokieć jasnym kolorem. Utwardzamy. Tworzymy nieregularne plamy, używając pyłku z efektem złotego lustra. Nakładamy matowy top. Utwardzamy.
Dwoma kolorami farb akwarelowych malujemy nieregularne płatki wzdłuż wzoru.
Niektóre płatki uzupełniamy o cienkie, granatowe kreski. Dodajemy je również w pustych miejscach obok łodyg.
Błotnistym odcieniem koloru zielonego malujemy liście, natomiast granatowym – kiści. Całość pokrywamy matowym topem i utwardzamy.
Żelem o metalicznym odcieniu malujemy pojedyncze, delikatne żyłki. Dzięki tej czynności całe zdobienie nabiera charakteru i wyrazu.

Ankieta przedzabiegowa w stylizacji rzęs

Standardem przed każdą usługą kosmetycznym powinna być ankieta przedzabiegowa. Jest to niezwykle pomocne narzędzie, które możemy stworzyć sami lub skorzystać z gotowych rozwiązań. Osobiście nie wyobrażam sobie bez niej pracy. Ankieta ma na celu nie tylko wyeliminowanie przeciwskazań, ale również ułatwienie przeprowadzenia rozmowy czy dobrania klientce odpowiedniego efektu – zwłaszcza, gdy jest u nas po raz pierwszy.

Co powinna zawierać ankieta?

  1. Podstawowe dane klientki – imię i nazwisko oraz numer telefonu, czy adres email.
  2. Przeciwwskazania do zabiegu. Pod nimi koniecznie powinno znajdować się miejsce na podpis klientki wraz z datą.
    Swoim kursantkom powtarzam jedno zdanie, pod którym kryje się pewnie 90% przeciwwskazań do zabiegu – ,,Jeżeli oko, rzęsy i okolica oka klientki nie są ,,czyste”- nie wykonujemy zabiegu”. Każde podpuchnięcie oka, wyjątkowe zaczerwienienie, suchość skóry powieki – powinny rodzić nasze pytania. Kryje się za tym zarówno świeży makijaż permanentny oka, gradówka, jęczmień, stan zapalny, zakażenie bakteryjne, wirusowe, łojotokowe, zespół suchego oka czy choroby alergiczne oka.
  3. Pytania dotyczące przyjmowanych leków, stosowania odżywek do rzęs, odbytych w ostatnim czasie zabiegów, obecnego stanu zdrowia. Są to kwestie, które mogą mieć wpływ na trwałość aplikacji.
  4. Pytania wpływające na komfort zabiegu jak np. problemy z kręgosłupem czy informacja o szkłach kontaktowych.
  5. Wywiad, dzięki któremu wiemy, czy klientka miała już wykonywany zabieg stylizacji rzęs, czy była zadowolona oraz jakiego efektu oczekuje. Kiedy klientka prosi o ,,naturalny efekt” najlepiej posiłkować się dodatkowo zdjęciem. Dla każdego ,,mocny” czy ,,delikatny” look mogą oznaczać coś zupełnie innego.
  6. Zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez naszą firmę. Informacje RODO czyli: kto jest administratorem danych, jaki jest cel ich przetwarzania, długość przechowywania danych, prawa klienta oraz gdzie może napisać gdy np. nie chce, abyśmy dłużej te dane przetwarzali.
  7. Zgodę na upublicznienie wizerunku klientki, jeżeli chcemy gdziekolwiek pochwalić się wykonaną przez nas aplikacją.
  8. Tabelę zabiegową, w której możemy wpisać: datę zabiegu, rodzaj wykonywanej aplikacji oraz jej szczegóły, ewentualne uwagi, które ułatwią nam pracę z klientką przy następnej wizycie. Klientka może przychodzić do nas np. tylko latem. Jeżeli powie: ,,Chciałabym uzyskać taki sam efekt, jak w zeszłym roku” – będziemy świetnie przygotowane.
  9. Podstawowe informacje o tym, jaki jest cykl wzrostu rzęsy naturalnej, po jakim czasie należy aplikację uzupełnić, co klientka może zaobserwować, co jest normalne, a co powinno zaniepokoić. Zawsze omawiam te kwestie dodatkowo podczas przygotowania do zabiegu.

Ankieta przedzabiegowa to zdecydowany ,,must have” każdej stylistki rzęs oraz nieodłączny pierwszy krok profesjonalnej aplikacji.

 

Skóra sucha – co powinniśmy o niej wiedzieć?

Skóra to największy narząd ludzkiego ciała, jej powierzchnia u dorosłego człowieka wynosi od 1,5 do 2 m2 . Składa się z naskórka, skóry właściwej i tkanki podskórnej. Najbardziej zewnętrzna warstwa czyli naskórek, stanowi barierę przed środowiskiem zewnętrznym. Zbudowana jest w znacznej części z keratyny, czyli białka które tworzą polipeptydy. To właśnie te białka są organizowane w komórki nazywane korneocytami, spajane za pomocą lipidów, tworzą niezbędną barierę, która pozwala zachować zdrowie i urodę organizmu. Pod naskórkiem znajduję się skóra właściwa, która stanowi 90% masy skóry i odpowiada za jej fizyczną odporność. Zlokalizowane są w niej włókna kolagenowe, elastyna, naczynia krwionośne oraz limfatyczne, zakończenia nerwowe, przydatki skóry, a także komórki tkanki łącznej i glikozaminoglikany.

Sucha skóra odznacza się spadkiem witalności lub niesprawnością bariery naskórkowej, w której spostrzega się zmiany w składzie lipidów oraz spadek NMF – naturalnego czynnika nawilżającego. Odwodnienie skóry powoduje, że korneocyty przestają do siebie ściśle przylegać.

Uważa się również, że często skóra sucha ma zaburzony proces rogowacenia i prawidłowego złuszczania warstwy rogowej naskórka. Zawartość wody w naskórku zależy od dwóch złożonych – od tego ile wody zostanie odparowane z powierzchni naskórka do środowiska zewnętrznego oraz od zdolności zahamowania ucieczki wody przez jej warstwę rogową. Do objawów suchości skóry należy szorstkość, drobnopłatkowe złuszczanie, zaczerwienienie, uczucie ściągnięcia, pieczenia czy swędzenia. Najczęstszymi czynnikami przyczyniającymi się do wystąpienia suchości na skórze są zanieczyszczenia, wiatr, mróz, promieniowanie UV, zła dieta, niektóre leki, nieodpowiednia pielęgnacja, a także uwarunkowania genetyczne.

Skóra sucha wymaga dostarczenia szeregu składników odżywczych, aby wspomóc jej regenerację. Zabiegiem, który od razu przynosi uczucie ulgi i ukojenia, sprawdzi się doskonale w przypadku każdego typu skóry, jest infuzja tlenowa. Połączenie hiperbarycznego tlenu, który wspomaga wprowadzanie do skóry drobnocząsteczkowego serum, przynosi świetne rezultaty. Preparaty, które są wykorzystywane podczas tego procesu, cechują się silnie skoncentrowanymi składnikami odżywczymi, takimi jak: jak kwas hialuronowy, witaminy, antyoksydanty, peptydy oraz minerały. Terapia czystym tlenem poprawia stan energetyczny komórek, przyspiesza przemianę materii i wzmaga procesy regeneracyjne skóry. Na uwagę zasługuje również zabieg mezoterapii igłowej. Polega on na precyzyjnym podawaniu składników aktywnych w głąb skóry właściwej za pomocą nakłuć. Tak zwane „koktajle”, czyli specjalnie przygotowane preparaty do wstrzyknięć, zawierają nawilżające polipeptydy, kwas hialuronowy, a także szereg witamin, aminokwasów, minerałów oraz wyciągów roślinnych. Kwas hialuronowy jest najczęściej spotykanym składnikiem w preparatach nawilżających. Należy do grupy glikozaminoglikanów i występuje naturalnie w organizmie ludzkim. Stymuluje wzrost i rozwój komórek skóry, pobudza fibroblasty do produkcji nowego kolagenu, odgrywa ważną rolę w neutralizacji wolnych rodników tlenowych. Aminokwasy stanowią składnik naturalnego czynnika nawilżającego NMF, który aż w 40% składa się właśnie z nich. Mają zdolność zatrzymywania wody w naskórku, wpływają na odbudowę tkanek, stanowią budulec dla białek macierzy skóry. Witamina E chroni przed peroksydacją lipidów, wzmacnia barierę naskórka, nawilża skórę, zmniejsza przeznaskórkową utratę wody, uelastycznia skórę, wzmacnia tkankę łączną. Dobroczynne działanie tego procesu opiera się zarówno na podaniu substancji aktywnych w miejsce zabiegowe, jak i samym nakłuciu, które wywołuje na skórze pożądany stan zapalny. Dzięki temu następuje stymulacja fibroblastów do produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego.

Dobrze dobrana terapia powinna polegać zarówno na wzmocnieniu zewnętrznych struktur skóry, które są narażone na kontakt ze środowiskiem zewnętrznym, jak i odżywieniu głębszych warstw skóry. Oprócz terapii w gabinecie kosmetologicznym, bardzo istotnym działaniem jest też właściwie dobrana pielęgnacja domowa. Klient wykonuje profesjonalne zabiegi na twarz raz na jakiś czas, natomiast swoją skórę pielęgnuję na co dzień w domu. Chcąc uzyskać zadowalający rezultat, konieczne jest dopracowanie planu zabiegowego wraz z dobraniem odpowiednich kosmetyków do użytku domowego. Tylko takie działanie pozwoli klientowi cieszyć się zdrową i piękną skórą przez długi czas.

 

Źródła:

Kacalak-Rzepka A., Bielecka-Grzela S., Klimowicz A., Sucha skóra jako problem dermatologiczny i kosmetyczny, Roczniki Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, 2008, 54-57.

Draelos Z., Pugliese P., Fizjologia skóry, 2014, s. 1-7

Noszczyk M., Kosmetologia pielęgnacyjna i lekarska, 2021, s. 107-115.

 

Hejt w branży beauty

Wiele się o nim mówi, można go zobaczyć i doświadczyć na wielu forach internetowych. Mamy przyjemność poruszyć ten temat z autorkami okładki „Akademii Paznokcia” nr 78 – Natalią Sielawą, wielokrotną mistrzynią stylizacji paznokci USA, instruktorką, właścicielką własnej szkoły i marki Lawanails oraz Natalią Cukrowską, sędzią na arenie światowej, wielokrotną mistrzynią stylizacji paznokci oraz twórczynią kształtów awangardowych. Dzięki temu wywiadowi poznamy odmienne doświadczenia, które być może posłużą za drogowskaz w radzeniu sobie z takimi przeciwnościami losu.

Redakcja: Czy jako stylistka/mistrzyni stylizacji paznokci zaznałaś hejtu?

Natalia Sielawa: Negatywne słowa oraz wąskie spojrzenie na świat są z nami obecne od zawsze. Myślę, że hejt boli bardziej, gdy czujemy potrzebę docenienia oraz uwagi. Do dzisiaj spotykam się z nieprzychylnymi opiniami. Wydaje mi się, że najczęściej biorą się one z małego doświadczenia odbiorców, innego poczucia estetyki oraz kunsztu pracy. „Walka” w branży toczy się pomiędzy stylistami na bardzo wysokim poziomie a stylistami ze słabym warsztatem manualnym. Uważam, jak każdy nauczyciel, że bardzo ważna jest edukacja oraz pokazywanie, co jest właściwe. Prawidłowo wykonana praca nie zawsze zyskuje poparcie obserwatorów.

Natalia Cukrowska: Myślę, że dożyliśmy czasów, w których dosłownie każda osoba doświadczyła go w mniejszym lub większym stopniu. W naszej branży jest to zjawisko porównywalne z zarazą – jedna stylistka pokaże swoją pracę, a kilkadziesiąt innych postanowi udowodnić pod jej postem, że nic nie wie o swojej profesji. Hejtu nie należy jednak mylić z konstruktywnymi, rzeczowymi i kulturalnymi opiniami. Komentarze typu: „Twoje prace są beznadziejne”, „Jesteś słaba”, Ale szpony” zdecydowanie do nich nie należą. Zauważyłam też, niestety, że wraz z ilością sukcesów wzrasta poziom hejtu. Jednego dnia ktoś gratuluje ci osiągnięć, a drugiego obgaduje – o czym zazwyczaj dowiadujesz się przypadkiem.

Redakcja: Czy spotkałaś się z hejtem skierowanym w Twoją stronę od rodziny lub znajomych z branży?

N.S.: Myślę, że jako kobieta, która odniosła sukces, mierzę się z hejtem do dzisiaj. Najbardziej bolało mnie ocenianie przez rodzinę, brak zrozumienia, bolesne słowa wymierzone w moją stronę – chyba najbardziej ugodziły mnie komentarze, że to droga donikąd i powiedzenie, że jestem „głupkiem”. Przede wszystkim czułam wsparcie w mojej mamie, która z każdego mojego sukcesu cieszyła się jak z prezentu. Jednak nie trwało to długo, ponieważ zmarła, gdy miałam 27 lat.

N.C.: Mogłabym wymienić wiele przykładów, kiedy usłyszałam negatywne opinie na swój temat. W pewnym momencie mojego życia stwierdzenia, że jestem gruba, brzydka, a moje prace są słabe i niczego nie potrafię stały się normą. Zauważyłam, że ludzie ochoczo wypisują takie rzeczy w internecie, jednak nikt nie ma odwagi wypowiedzieć takich słów personalnie. Bardzo bym chciała, żebyśmy w branży okazywali sobie więcej wsparcia – doceniali czyjąś pracę, poświęcenie oraz talent. Nie ma to być koło wzajemnej adoracji, a realna motywacja.

Redakcja: Jak myślisz, dlaczego ludzie hejtują?

N.S.: Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi – nikt nie jest chodzącym ideałem. Myślę, że czasami za mało w nas empatii, a egoizm i ego przejmują dowodzenie. Sama jako dziecko wiele przeszłam i z pewnością skrzywdziłam wiele osób. Krzywda rodzi krzywdę. Jeśli patrzysz na świat szerzej, jesteś w stanie odpuścić, wybaczyć i iść dalej. Każda gorycz powoduje, że twój statek cumuje, a słowa mają magiczną moc i pozostają w naszym sercu na wiele lat.

N.C.: Ludzie w ten sposób leczą swoje kompleksy i niespełnione ambicje. Wydaje mi się, że często to po prostu niezdrowa zazdrość lub zbyt duża pewność siebie, która często bywa zgubna.

Redakcja: Jak wpłynęło na Ciebie doświadczenie tego zjawiska?

N.S.: Pamiętam pierwszy lincz, hejty od rodziny i przyjaciół – było to bardzo bolesne doświadczenie, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Na tamtym etapie nie rozumiałam, czemu ludzie mnie krzywdzą i byłam osobą, która bardzo potrzebowała docenienia. Mimo osiągnięć, nadal odbierano mnie jako „tipsiarę”, która nic nie potrafi, bo przecież paznokcie teraz robi każdy. Do dziś pamiętam, jak jedna z moich pracownik usłyszała od klientki, która przyszła z dzieckiem, że „jeśli nie będzie się uczyło, to skończy jak ta pani i będzie robić paznokcie”. Nie muszę dodawać, jak bardzo to stwierdzenie nas ugodziło, i jak bardzo było szufladkujące. Do dzisiaj ludzie nie widzą, że w moją wiedzę zainwestowałam niejedno mieszkanie. Obecnie już nawet nie potrzebuję pochwał – im więcej robisz, tym więcej słyszysz krytyki, tak jak powiedziała wcześniej Natalia.

N.C.: Odcisnęło to na mnie ogromne piętno – nieprzespane noce, głodzenie się, a następnie kompulsywne objadanie się i depresja. Ludzie nie mają pojęcia, jak bardzo mogą kogoś skrzywdzić. W pewnym momencie swojej kariery zawodowej całkowicie wycofałam się z internetu i przestałam publikować – wiedziałam, że każdy post niesie ze sobą jeszcze większą ilość negatywnych komentarzy. Poza granicami Polski wygląda do zupełnie inaczej niż na rodzimej arenie – dyskredytacja ze strony koleżanek z branży, które chciałyby udowodnić, że jestem nikim jest ogromna.

Redakcja: Czy według Ciebie granica pomiędzy hejtem a wyrażaniem własnej opinii została przesunięta? Czy obecnie nie jest tak, że nie można nikomu zwrócić uwagi, bo automatycznie zostanie odebrane to jako mowa nienawiści?

N.S.: Myślę, że tak – wiąże się to jednak ze świadomością, że wszystko co chcemy powiedzieć, można zrobić na wiele sposób. Należy zwrócić uwagę na to, że nawet własna negatywna opinia „zachęca” innych do wyrażania swojej negatywnej opinii – psychologia tłumu.

Kiedy zerkniemy na komentarze pod pracą i pierwszy będzie brzmiał: „ale okropne”, to gwarantuję Wam, że kolejne będą głównie negatywne nawet, jeśli praca jest niezła.

Co jest kluczowe w tej naszej dyskusji – bardzo dużo prac jest niskiej jakości i na nie jest jakieś ciche przyzwolenie na zasadzie „uczę się, jestem samoukiem”. To nic nie zmienia. Znam wielu samouków, którzy dzięki skupieniu i upartości robią dobre prace oraz uczniów, którzy po dobrym szkoleniu podstawowym robią dobry manicure. Proste: Albo robisz coś dobrze, albo robisz źle. U mnie nie ma pół środków.

N.C: Po części trochę tak to wygląda. Ale to właśnie ze względu na wspomniany brak pokory. Zauważyłam, że często jedyną obroną staje się stwierdzenie: „bo Ty mnie hejtujesz”. Trzeba pamiętać, że istnieje różnica między zwróceniem komuś na coś uwagi, a rzucaniem w kogoś wyzwiskami. Można komuś powiedzieć: „Dostrzegam pewne błędy techniczne Twojej pracy”, wskazać, jakie dokładnie, doradzić, w jaki sposób je zniwelować. Można również napisać: „ale dramat”, „Nawet, jakby mi zapłacili miliony, to bym nie nosiła takich paznokci”, „Jak Ci nie wstyd chwalić się takimi beznadziejnymi pracami”, „żenada”, „zmień profesje”.

Więcej pokory! Wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, ale według mnie pokora jest w naszym życiu słowem kluczowym.

Redakcja: Dokąd, Twoim zdaniem, zmierza branża? Czy podąża w dobrym kierunku?

N.S.: Ja staram się, żeby tak było (śmiech). Uczę się kilka razy w miesiącu, jak przekazywać wiedzę, co nowego pokazać, jak działają psychologia i marketing, by nauczać uczniów lepiej. Staram się prowadzić tak szkołę, by ci, którzy przyjeżdżają z drugiego końca Polski, czasem świata, wiedzieli po co do mnie przyjechali. Ja mam wpływ na to, co przekazuję w mediach i tworzę zawód na poziomie. U mnie nie przejdą słabe prace. Uważam, że podejście do naszego zawodu jest zbyt błahe i nie podoba mi się otwarcie rynku detalicznego. Jednak nie zmienia to faktu, że tak jest i tego nie zmienię jako jednostka. Więc co mogę zrobić? Uczyć! Ale procesu uczenia kogoś też trzeba się uczyć (śmiech).

NC: Dokąd zmierza? To jest dobre pytanie. No właśnie dokąd zmierza? Obserwuję te procesy zmian od kilkunastu lat, moje refleksje są niestety mało optymistyczne. Uważam, że sytuacja covidova zmieniła kierunek branży diametralnie i pchnęła ją w bardzo złym kierunku nijakości, wzajemnej adoracji zmyślonych sukcesów i totalnej masowości.

Redakcja: Czy obecnie łatwo jest osiągnąć sukces w branży?

N.S.: Czym jest sukces? Czy to pieniążek czy pasja? Dla mnie pasja, więc jeśli to czujesz, i jesteś w tym dobra – uważam, że osiągniesz sukces. Czy to łatwe – to już zależy od Ciebie.

N.C.: Namiastkę sukcesu, który docenią ewentualnie Twoje klientki bardzo łatwo. Prawdziwy sukces niosący uznanie w branży…  BARDZO CIĘŻKO.

Redakcja: Czym dla Ciebie jest sukces?

N.S.: Radością, spełnieniem. Słowami od uczniów: „Natalia obserwuję Cię tyle lat, dziękuję Ci, że jesteś, dziękuję, że Cię mam”. To słowa działające na mnie jak balsam. Wzruszam się. Kolejny sukces, to jak słyszę, że uczeń po moim szkoleniu nie boi się komunikacji z klientem i ma większe ceny. Uzyskał szacunek, widzi gdzie się zagubił. Mój sukces to sukces moich uczniów. Gdy stylista pisze: dziękuje Ci Natalia, dzięki Tobie zostałam Mistrzem Polski, zostałam Instruktorem. To jest moc!

N.C.: Zdecydowanie sięganiem po swoje marzenia, zdobywaniem kolejnych wyznaczonych sobie celów i życie w zgodzie z własnym sumieniem oraz wartościami. Kiedyś sukcesem dla mnie było dostanie propozycji branżowej w Polsce, wygranie mistrzostw czy miły komentarz guru z branży (śmiech). Jednak z czasem w mojej głowie przewartościowało się wiele spraw. Jedno natomiast jest niezmienne – chcę być prawdziwą, chcę by mój sukces był prawdziwy, nienaciągany, nie odpowiednio przedstawiony w SM, ale namacalny, niepodważalny i bezapelacyjny. Pamiętajcie, naciągana historia zawsze dotrze do odbiorcy, który zna jej prawdziwą genezę.

Redakcja: To chyba najlepszy moment, żeby podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do Waszego sukcesu.

N.S.: Dziękuję moim uczniom, moim pracownikom, mojemu ukochanemu Michałowi i mojej wspaniałej córce. Dziękuję mojemu bratu ciotecznemu – Sebastianowi za to, że zawsze mnie wspierał. Dziękuję również Tobie Nataliao że zainspirowałaś mnie do tej okładki. Cieszę się, że jesteś. Chciałabym również podziękować po raz kolejny magazynowi AKADEMIA PAZNOKCI za możliwość wykonania zupełnie innej okładki i możliwości jej realizacji. Dziękuję Wam, za upublicznienie tego wyjątkowo szczerego i ważnego artykułu. Jesteście wspaniali.

N.C.: Pragnę podziękować każdej osobie, którą spotkałam na swojej drodze, i która osobie „znikąd” dała możliwość, otworzyła te drzwi, które były zamknięte na osoby bez znajomości. Dziękuję ludziom z branży, którzy są w stanie docenić młode, mniej znane talenty i nie boją się dać im szansy na realizację świeżych pomysłów, nawet jeśli czasem są zupełnie odmienne od obowiązujących standardów. Dziękuję za wszelkie możliwości, pomoc, wiarę, ale i odwagę.

Dziękuję Natalii Sielawie za bardzo prawdziwą relację, która wiele mnie nauczyła, nie raz prowadziła za rękę, gdy szłam na oślep, a przede wszystkim zawsze dawała całkowicie bezinteresowne prawdziwe wsparcie.

Dziękuję za możliwość zrealizowania jednego z  moich największych marzeń. Uwielbiam efekty naszej współpracy i uwielbiam tę okładkę. Dziękuję AKADEMII PAZNOKCIA za upublicznienie tego projektu.

Redakcja: Dziękujemy za wspaniałą rozmowę. Mamy nadzieję, iż każdy po przeczytaniu tego wywiadu dojdzie do pewnych refleksji. Żywimy nadzieję, że ten wspaniały projekt będzie początkiem naszej drogi w walce z hejtem.